Trwa liczenie szkód. Podobno będą ogromne

0
128
Zalana Dąbrowa Tarnowska
REKLAMA

Dąbrowa Tarnowska była jednym z pierwszych miejsc w Polsce, gdzie skutki ulewnych deszczy dały się mieszkańcom najbardziej we znaki. Przepływająca przez miasto rzeka Breń, która jest naturalną zlewnią kilku mniejszych rzeczek i potoków, zaczęła gwałtownie przybierać i w ciągu zaledwie kilku godzin spora część miasta znalazła się pod wodą. – Strażacy ewakuowali kilkadziesiąt osób z prywatnych domów stojących przy ulicach Nadbrzeżnej, Oleśnickiej, Zazamcze, Piłsudskiego, część z nich znalazła schronienie u swoich rodzin, dla reszty przygotowaliśmy tymczasowe lokum w siedzibie urzędu miejskiego i w schronisku młodzieżowym. W około 30 domach woda sięgała do wysokości ponad metra, zalało ludziom sprzęt i meble, pościel, ubrania. Dla wszystkich poszkodowanych natychmiast uruchomiliśmy linię pomocową oraz wyposażyliśmy ich w niezbędne rzeczy i żywność, po kilku dniach wszyscy wrócili do swoich domów. Ogółem w powodzi ucierpiało kilkaset mieszkańców Dąbrowy Tarnowskiej, Szarwarku, Nieczajnej, Sutkowa i Smęgorzowa. Zalało im nie tylko domy i budynki gospodarcze, ale także tysiące hektarów pól uprawnych. Ogromne szkody woda wyrządziła w miejskiej infrastrukturze – zalała nam kilka budynków, między innymi halę łuczniczą, krytą pływalnię, stadion, dom kultury, ucierpiał także budynek KRUS i hotel, zalało piwnice w dwóch szkołach w Nieczajnej, mamy uszkodzonych wiele kilometrów dróg i chodników, zamuliło sporo kilometrów kanalizacji ściekowej. Zanim budynki ponownie oddane zostaną do użytku, musimy je wysprzątać, osuszyć i zdezynfekować. Liczymy straty, ale już wiadomo, że będą znaczne, a trzeba wziąć pod uwagę, że jeszcze nie do końca odbudowaliśmy zniszczenia po powodziach z 2010 i 2014 roku – mówi sekretarz gminy, Stanisław Ryczek.
Nadal dramatyczna sytuacja powodziowa panuje w Szczucinie i okolicach. – Jesteśmy najniżej położną gminą na Powiślu, jej teren jest więc naturalną niecką, do której spływa nadmiar wód, a grozy sytuacji dodaje fakt, że tuż obok płynie Wisła – mówi burmistrz Szczucina, Jan Sipior. – Podczas gdy wszędzie woda zaczęła opadać, u nas jej poziom stale rośnie i jeszcze co najmniej przez kilka dni będziemy się zmagać z powodzią. Jednym ze sposobów pozbycia się nadmiaru wody jest jej przepompowywanie do Wisły, ale wtedy, gdy mogliśmy to zrobić nie dostaliśmy na czas sprzętu, teraz śluzy wałowe są zamknięte, bo stan rzeki jest bardzo wysoki. Praktycznie ponad 60 procent terenu gminy jest pod wodą, pozalewało ludziom domy i budynki gospodarcze, pod wodą znalazły się setki domów i tysiące hektarów pól. Woda dalej stoi, więc o jakichkolwiek zbiorach w tym roku nie ma nawet co marzyć. Ogromne straty ponieśli nie tylko mieszkańcy, także gmina będzie zmuszona odbudować wiele zniszczeń, całkowicie pod wodą znajdowało się ponad 60 kilometrów dróg, do tej pory stoi ona na wielu odcinkach o łącznej długości około kilkunastu kilometrów, poważnie uszkodziło nam cztery budynki komunalne. Na razie sytuację mamy opanowaną, jednak, jeśli sprawdzą się prognozy pogody i deszcz znowu będzie padać, sytuacja może być tragiczna. To, co szczególnie daje się we znaki to komary, zaledwie po dwóch cieplejszych dniach są ich już całe chmary, wilgoć i wysoka temperatura sprawiają, że rozmnażają się w zastraszającym tempie.
W powodzi ucierpieli także mieszkańcy gmin Radgoszcz i Olesno, woda w dalszym ciągu stoi w kilkuset budynkach mieszkalnych i gospodarczych, w Oleśnie konieczna była ewakuacja kilku rodzin. Strażacy i sami mieszkańcy wypompowują wodę z zalanych piwnic, w wielu budynkach będzie to jednak możliwe dopiero po opadnięciu poziomu wód gruntowych. Ogromne straty ponieśli rolnicy, woda zniszczyła lub zamuliła większość upraw.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o