Tuchów. Szpital, sprzedaż i wielka polityka

0
100
REKLAMA

Szpital w Tuchowie jeszcze jakieś dziesięć lat temu był w tragicznej sytuacji finansowej, mało kto już wierzył, że uda się go uratować. Wysiłki podejmowane przez kolejne zarządy powiatów przyniosły w końcu skutek i placówka pozbyła się długów. Wówczas przekazano ją spółce pracowniczej – Centrum Zdrowia Tuchów, i dla szpitala nastały lepsze dni. Przybyło lekarzy różnych specjalności, zwiększono wachlarz usług, systematycznie rośnie też liczba pracowników. Dziś w Tuchowie jest trzydzieści poradni specjalistycznych, rozbudowują „porodówkę”, a prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazało się uruchomienie oddziału chirurgii jednego dnia, który wyposażony jest w najnowocześniejszy w regionie blok operacyjny. – Na dalszy rozwój potrzebny jest jednak kapitał, a do jego pozyskania niezbędne jest posiadanie prawa własności do gruntów i obiektów – twierdzi prezes CZT Tomasz Olszówka. – Banki nie będą nam wiecznie dawać kredytów pod zastaw sprzętu medycznego. Owszem, możemy jako zabezpieczenie oferować kontrakty na usługi medyczne, ale są one zawierane na trzy czy cztery lata, a okres spłaty pożyczki jest zazwyczaj ośmioletni.
Wiceprezes CZT Grzegorz Jurczak wylicza, że do tej pory zainwestowali już w szpital przeszło 10 mln zł, ale ciągle nie mogą wydawać pieniędzy na… nie swoje. – Fakt, że tyle pieniędzy włożyliśmy w placówkę, jest chyba najlepszą rekomendacją, że chcemy, żeby był to bardzo dobry szpital. Nie zrobimy hotelu ani supermarketu – przekonuje. – Ponadto rozwijamy się, a przez to robi się ciasno. Z braku miejsca adaptujemy na różne cele nawet piwnice. Konieczna jest nadbudowa na przychodni.
Grunty i obiekty wyceniono na 5,7 mln zł. Starosta Mieczyslaw Kras postanowił sprzedać je spółce w trybie bezprzetargowym. W ubiegłym tygodniu radni powiatowi głosować mieli uchwały w sprawie przyznania dzierżawcy pierwszeństwa w nabyciu użytkowanych budynków oraz wyrażenia zgody na sprzedaż nieruchomości, ale dzień przed sesją na konferencji prasowej pośpiech w pozbywaniu się przez powiat majątku skrytykował poseł Andrzej Sztorc. Jego zdaniem, sprawie powinny przyjrzeć się różne służby i zapowiedział zainteresowanie tematem premiera. Stwierdził wprawdzie, że nie ma nic przeciw sprzedaży szpitala spółce pracowniczej, która całkiem nieźle sobie radzi, ale wszystko powinno odbywać się w przejrzysty sposób i powinien być ogłoszony przetarg z prawem pierwokupu. Zasugerował, że starosta Kras załatwia sobie miejsce pracy w Tuchowie na wypadek utraty stanowiska.
Natychmiast zareagował poseł Michał Wojtkiewicz, którego parlamentarzysta z PSL wymienił jako jednego z inicjatorów sprzedaży szpitala. – Nic do tej pory nie wiedziałem o planach starostwa, nikt mnie o niczym nie informował i nie zasięgał mojej opinii w tej kwestii – oświadczył poseł PiS. – Jestem zdecydowanie przeciwny prywatyzacji służby zdrowia, podobnie jak moje ugrupowanie.
Nerwowa atmosfera udzieliła się też radnym, którzy zdjęli z porządku obrad punkty dotyczące sprzedaży tuchowskiego szpitala. Wszystko wskazuje jednak na to, że z dużej chmury będzie mały deszcz, bo wyjaśnienia starosty przekonały nawet radnych PSL, którzy zapowiedzieli poparcie przygotowanych przez niego projektów uchwał na sesji nadzwyczajnej, zwołanej na 29 maja.
– Wplątała się w tę sprawę wielka polityka i harce z Sejmu przeniesione zostały na tarnowski grunt – ocenia M. Kras. – Mogę puścić sprzedaż na wolny przetarg, ale wówczas może dojść do tego, że znajdzie się ktoś, kto da lepszą cenę tylko dlatego, że ma interes, aby wyeliminować z rynku dobrze funkcjonująca konkurencję. Wtedy zaprzepaszczony zostałyby wieloletni wysiłek nie tylko mój, ale i moich poprzedników, aby uratować ten szpital, który nie tylko zapewnia opiekę zdrowotną dla mieszkańców południowej części powiatu, ale także jest dużym zakładem pracy.
Starosta zaprzecza, że przy okazji tej transakcji zabezpiecza sobie na przyszłość pracę dla siebie. – Jedyne, co sobie załatwiam, podobnie jak innym mieszkańcom powiatu, to łóżko w dobrych warunkach i właściwą opiekę medyczną na wypadek choroby – mówi. – Poseł Sztorc opowiada takie bajki, bo nie może znieść, że nam naprawdę udała się prywatyzacja szpitala.
W starostwie zapewniają, że na pewno nie sprzedadzą gruntów i obiektów szpitalnych za kwotę niższą niż w wycenie – twierdzą, że powinni wynegocjować za zbywany majątek około 6 mln zł.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o