Ubojnie pod nadzorem

0
111
Ubojnie pod nadzorem

Kontrole w polskich ubojniach to efekt afery, która rozpoczęła się od reportażu „Chore bydło kupię”, wyemitowanego przez stację TVN24, w którym jeden z dziennikarzy zatrudnił się w ubojni, by pokazać sposób produkcji mięsa z chorych i padłych krów. Materiał zawierał scenę, podczas której szeregowi pracownicy zakładu sami przybijają pieczątki poświadczające badania weterynaryjne.
Kontrole, które mają miejsce również w ubojniach na terenie powiatu tarnowskiego, mają przede wszystkim wyeliminować przypadki przyjmowania chorych i padłych zwierząt.
– Kontrole przebiegają w sposób nieplanowany. Kontrolujemy ubojnie, dostawców oraz pośredników w sytuacjach, kiedy chodzi o transport i sprzedaż bydła – mówi Paweł Wałaszek, Powiatowy Lekarz Weterynarii. – Sprawdzany przez nas jest dobrostan w rzeźni, stan techniczny urządzeń czy prawidłowość wykonywania czynności ubojowych. W przypadku dostawców kontrolujemy, czy środki transportu są prawidłowe, czy nie ma wyciągarek, a także czy istnieje możliwość wciągania leżących sztuk zwierząt. Dodatkowo sprawdzamy, jak prowadzone są dzienniki, m.in. czy zapis dotyczący przemieszczenia się bydła jest kompletny.
Obecnie na terenie powiatu tarnowskiego działają trzy zakłady specjalizujące się w uboju bydła i trzody chlewnej. Jak na razie nie stwierdzono większych nieprawidłowości, jednak nie obyło się bez mniejszych błędów. – Na razie znaleźliśmy drobne uchybienia związane z technicznymi i dokumentacyjnymi problemami. Poważniejszych wpadek jednak nie odnotowaliśmy. Wraz z policją już wkrótce będziemy kontrolować także dostawców. Do takich kontroli na pewno będzie dochodziło również na drogach. Tego typu działania będą trwały do czasu, aż będzie obowiązywał podwyższony stopień gotowości. Myślę, że jest to perspektywa najbliższych dwóch miesięcy. Później będziemy przeprowadzać kontrole już zgodnie z harmonogramem – dodaje Paweł Wałaszek.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o