Ubywa mieszkańców

0
97
ubywa-mieszkancow
REKLAMA

Zmniejsza się liczba dzieci w szkołach, kilka już zostało zlikwidowanych, maleją przychody gmin, wójtowie bezradnie rozkładają ręce i przyznają, że wobec takiej sytuacji są bezradni. I choć niektóre samorządy zachęcają do osiedlania się na terenie swoich gmin, obniżają ceny działek i zwalniają od podatków od budynków mieszkalnych to efekt jest mizerny, a widoki na przyszłość mało optymistyczne.
Największym problemem Powiśla jest bezrobocie, a nic nie wskazuje na to, że sytuacja na rynku pracy może ulec poprawie, mało tego, miejsc pracy w dramatycznym tempie ubywa także w rolnictwie. Jeszcze kilkanaście lat temu z uprawy roli utrzymywało się gros rodzin, teraz gospodarstwa, które przynoszą zyski swoim właścicielom, można w każdej gminie policzyć na palcach jednej ręki.
W gminie Szczucin najszybciej wyludniają się wsie położone z dala od najważniejszych szlaków komunikacyjnych – Delastowice, Laskówka Delastowska, Suchy Grunt, Brzezówka.
– Głównym powodem wyjazdów jest nieopłacalność produkcji rolnej – twierdzi burmistrz Jan Sipior. – Ze wsi uciekają ludzie młodzi, szukają swojego miejsca do pracy i do życia w dużych miastach lub w innych krajach. W naszej gminie zameldowanych jest około 13,5 tysiąca ludzi, mieszka około 2 tysięcy mniej. W najmniejszej wsi liczba mieszkańców ze 170 zmniejszyła się do zaledwie 100 osób. Samorząd nie ma żadnego wpływu na kształtowanie polityki rozwoju terenów wiejskich, nie może tworzyć miejsc pracy ani pomagać rolnikom.
W gminie Radgoszcz przez 20 ostatnich lat liczba mieszkańców wzrosła o około 500 osób i wynosi teraz 7,4 tysiąca, w ubiegłym roku przyrost naturalny był zerowy, ale od początku tego roku urodziło się już 20 dzieci.
– Za granicą pracuje kilkaset osób – mówi sekretarz urzędu gminy, Marek Kopia. – Do Radgoszczy wróciło z emigracji kilka rodzin, ale są to ludzie starsi i przyjechali tu na emeryturę, zdarza się także, że przyjezdni kupują u nas działki i budują domy.
– Powiśle od zawsze było rejonem, skąd ludzie masowo wyjeżdżali za pracą, dawniej wyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych, teraz do krajów unijnych – stwierdza wójt Olesna, Witold Morawiec. – W ubiegłym roku po raz pierwszy od lat mieliśmy dodatni przyrost naturalny, zmarło 50 osób, urodziło się 92. Dzieci rodzi się mało, bo za granicę wyjeżdżają ludzie młodzi, którzy dopiero tam zakładają rodziny, w Anglii, Irlandii i we Włoszech pracuje prawie tysiąc osób z naszej gminy. We wsiach mieszka coraz więcej ludzi starszych, boję się myśleć, co będzie za kilka czy kilkanaście lat.
W gminie Mędrzechów mieszka 3,5 tysiąca ludzi i liczba ta maleje z roku na rok.
– Rodziny wielodzietne są rzadkością, młodzi zakładają rodziny coraz później, maksymalnie mają po dwoje dzieci. W Grądach liczba dzieci w szkole zmniejszyła się ze 100 do 11, placówkę musieliśmy oczywiście zamknąć. W 2011 roku w całej gminie urodziło się 24 dzieci, rok później 34, w szkołach mamy teraz 360 uczniów – wylicza wójt Krzysztof Korzec. – Od lat zachęcamy do tego, aby osiedlać się na terenie naszej gminy, działki budowlane są tanie, rada gminy zniosła podatek od budynków mieszkalnych, za pobyt dziecka w przedszkolu rodzice płacą 50 złotych, razem z wyżywieniem i zajęciami dodatkowymi, niestety, chętnych na razie nie ma. Mimo że ziemie u nas są bardzo żyzne, to gospodarstwa rolne z prawdziwego zdarzenia policzyć można na palcach jednej ręki. W gminie buduje się coraz mniej domów, rocznie wydawanych jest zaledwie kilka decyzji.
Najmniejszą gminą na Powślu i jedną z najmniejszych w całej Małopolsce jest Bolesław, mieszka tam niecałe 2,9 tysiąca ludzi, około 20 procent z nich pracuje za granicą. Do 1990 roku mieszkańcy całymi rodzinami wyjeżdżali do USA, teraz za chlebem udają się do Anglii, Włoch i Niemiec. Warto wspomnieć, że 90 procent młodzieży kończy szkoły średnie, 60 procent ma wyższe studia, ale to i tak nie daje im szans na znalezienie pracy blisko miejsca zamieszkania.
– Robimy wszystko, aby ludziom żyło się jak najlepiej, budujemy drogi, wodociągi i kanalizację, ale nie możemy dla nich niestety tworzyć miejsc pracy i to powoduje, że od nas wyjeżdżają – skarży się wójt Bolesławia, Kazimierz Olearczyk. – Spośród 9 sołectw aż 5 to tereny zalewowe, mimo to tworzą się specjalistyczne, wielohektarowe gospodarstwa rolne, ale nie jest to wskaźnik optymistyczny, bo oznacza on, że zmniejsza się liczba miejsc pracy na wsi. Dawniej z pięciohektarowego gospodarstwa żyła cała rodzina, teraz byłoby to niemożliwe, a uprawa kilku hektarów pozwala jedynie na produkcję własnej żywności. Liczba dzieci w szkołach stale się zmniejsza, w podstawówkach uczy się ich 106, w gimnazjach 78, w 2012 roku w całej gminie urodziło się 26 dzieci.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o