Uszczelniają przed powodzią

0
65
waly
REKLAMA

Najbardziej ucierpiała wówczas Wola Rogowska – czterometrowa fala przerwała wał Uszwicy oddalonej o ok. 10 kilometrów i zatopiła wszystko po kominy. Po ustąpieniu wody żaden dom nie nadawał się do zamieszkania, konieczne było długotrwałe suszenie budynków i remonty. Mieszkańcy Woli Rogowskiej na długo zapamiętali tę niszczycielską powódź i długo powracali do normalnego życia.
Straty materialne były ogromne i pozostał niepokój, że sytuacja może powtórzyć się. Niszczycielskie wody Uszwicy spłynęły z sąsiedniej gminy Szczurowa, a poczynione tam zabezpieczenia są wciąż niewystarczające. Leszek Zabiegała, wójt Wietrzychowic, liczy, że zagrożenia zminimalizuje „Program ochrony przed powodzią, w dorzeczu górnej Wisły”, zakładający m.in. budowę małych zbiorników retencyjnych. Wygląda na to, że się przeliczy, bo rząd zdecydował, że od września br. to przedsięwzięcie nie będzie już realizowane, choć rozpoczęte i niezakończone inwestycje mają być kontynuowane w tym i przyszłym roku. Z programu dla górnej Wisły zrezygnowano w odpowiedzi na zalecenie Komisji Europejskiej dotyczące ujednolicenia zasad gospodarowania wodami i ochrony przeciwpowodziowej. Co w zamian, jeszcze nie wiadomo.
Gminę Wietrzychowice, położoną w widłach Wisły i Dunajca, mocno doświadczają powodzie. Minęło pięć lat od tej najtragiczniejszej w skutkach, ale obawy nie minęły. Mieszkańcy i samorząd śledzą dzisiaj z uwagą remonty i inwestycje służące poprawie bezpieczeństwa.
– Powódź 2010 roku nauczyła nas wiele i wiele też zmieniło się od tamtego czasu na lepsze – przekonuje wójt Zabiegała. – Nadrzeczne wały w najbardziej newralgicznych miejscach są w lepszym stanie i bardziej stabilne, sprawne są śluzy i inne urządzenia. Co też istotne, mam możliwość śledzenia monitoringu przepływu wód w Dunajcu i wyprzedzającego reagowania na niebezpieczeństwo.
Do pełnego zadowolenia wszak daleko – ziemne wały wymagają dalszego stabilizowania i wzmacniania. Małopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych przymierza się obecnie do uszczelnienia wałów na Dunajcu w Sikorzycach i na Kisielinie w Miechowicach Wielkich. Prace mają ruszyć wiosną przyszłego roku, oby tylko pogoda i niedostatek pieniędzy nie pokrzyżowały planów.
We władzach Wietrzychowic zwracają też uwagę na zagrożenia ze strony tzw. małych powodzi i podtopień powodowanych najczęściej przez niedrożne rowy melioracyjne.
– Łączna ich długość w naszej gminie to prawie 64 kilometry i jest to nasz poważny problem – mówi wójt gminy. – Nie ma już spółki wodnej i nie ma komu konserwować urządzeń melioracyjnych. Ustawa co prawda zobowiązuje właścicieli gruntów, przez które biegną rowy, do ich czyszczenia, ale nie bardzo wiadomo jak ten obowiązek egzekwować…
W drodze jest prawne rozwiązanie, które powinno pomóc w należytym utrzymaniu rowów. Chodzi o projekt zmiany ustawy Prawo wodne, który obowiązkiem utrzymania rowów i konserwacji urządzeń melioracyjnych obarcza gminy. – To dobre rozstrzygnięcie – uważa L. Zabiegała. – Jeśli wejdzie w życie, samorząd będzie mógł ściągać od mieszkańców obowiązkowe opłaty na czyszczenie, udrażnianie rowów. Egzekwowane byłyby na podobnych zasadach jak podatki lokalne.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments