Utajnione szpitalne problemy?

0
98
szpital-teczka
REKLAMA

Fatalna sytuacja finansowa szpitala była tematem kilkugodzinnej dyskusji, która zdominowała obrady rady powiatu. Nie brakowało radnych, którzy zarzucali starostwu i dyrekcji SP ZOZ nieudolność i brak konkretnych planów, które wyprowadziłyby placówkę z opałów. I wtedy, już po raz kolejny, wicestarosta Robert Pantera zaczął się zastanawiać, czy związki zawodowe i radni nie powinni zapoznać się z zawartością wspomnianej teczki, którą w 2010 roku przygotował ówczesny dyrektor szpitala, Jerzy Orzeł. Pantera dał radnym do zrozumienia, że dokument ten zapowiada tragedię szpitala, tym bardziej więc, podkreślał wicestarosta, słowa uznania należą się dyrektor Teresie Kopczyńskiej, która w tych fatalnych warunkach podjęła się prowadzenia placówki. Rozmowa na temat tajemniczej teczki szybko została ucięta przez opozycyjnych radnych, którzy zarzucili Panterze, że robi szopkę i od trzech lat manipuluje rzekomo poufnym dokumentem.
Dokumenty znajdujące się w teczce opracowane zostały pod koniec 2010 roku, kiedy starostą był Wiesław Krajewski.
– Dyrektor Orzeł przygotował szczegółową analizę placówki, dokumenty trafiły do starostwa i miały być poddane ocenie zarządu powiatu. Było już po wyborach na kolejną kadencję, tak więc sprawą miały się zająć nowe władze – wyjaśnia dzisiaj Krajewski. Tak się jednak nie stało, z niewyjaśnionych powodów teczka nabrała rangi pufności, a jej zawartość nigdy nie była poddana analizie ani przez radnych, ani przez zarząd powiatu. – Dokument ten wpłynął na dziennik podawczy w starostwie i nie pamiętam, aby był opatrzony klauzulą poufności. Co zatem się stało, że teraz są to tajne dokumenty? Pantera je dostał i zaczął się nimi bawić – dopowiada Krajewski. Jego zdaniem, sprawa z teczką winna być rozpatrywana w kategorii śmieszności, twierdzi radny, że wicestarosta Pantera odwraca uwagę od poważnych problemów, jakie dotykają szpital. – Rządzą już ponad trzy lata i przez ten czas nie wymyślili nic, co mogłoby uratować ZOZ, nie mają żadnego pomysłu na umiejętne prowadzenie służby zdrowia. Zamiast tego wicestarosta Pantera manipuluje teczką i sieje ferment, to jego metody – twierdzi Krajewski.
Jerzy Orzeł był dyrektorem dąbrowskiego SP ZOZ do końca marca 2011 roku, ze stanowiska został odwołany, jak mówi, w niesympatyczny sposób. Po przebytym zawale był na zwolnieniu lekarskim, przyjechał jednak do szpitala na otwarcie nowego bloku operacyjnego, wtedy wręczono mu zwolnienie z pracy. Odwołał się do sądu, szpital musiał zapłacić odszkodowanie i ponieść koszty procesu.
Materiał, jaki przygotował pod koniec 2010 roku, to ponad 100 stron opisów i wykresów, w których znajduje się szczegółowa analiza ówczesnej sytuacji szpitala.
– Szczegółowej ocenie poddałem wszystkie oddziały i poradnie, przeanalizowałem ich sytuację finansową i organizacyjną. W dokumentach znajduje się także propozycja dotycząca kierunków działań, które powinny zostać podjęte, aby nie dopuścić do pogorszenia się sytuacji. Tak się złożyło, że dokumenty składałem w czasie, gdy w starostwie dochodziło do zmiany władzy, przedłożone propozycje nigdy nie trafiły pod obrady zarządy powiatu – mówi były dyrektor i dodaje, że nadał papierom klauzulę poufności, uważa jednak, że zarząd powiatu w każdej chwili może je udostępnić. W sporządzonych dokumentach wyraźnie zapisał, co grozi SP ZOZ w przypadku braku konkretnych decyzji. Jego zdaniem, wicestarosta Pantera doskonale o tym wiedział, nie zrobił jednak nic i szpital jest w tragicznej sytuacji. – Uważam, że jak najszybciej dokument powinien być poddany ocenie radnych i mieszkańców – twierdzi Orzeł.
Wicestarosta Robert Pantera nie chciał rozmawiać na temat tajemniczej teczki.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments