Wędkarze na nowych stawach

0
151
Jerzy Furmański z rekordowym, ponadmetrowym szczupakiem
REKLAMA

– W ciągu półtora roku zbiorniki wzbogacono w około tonę ryb wymiarowych i pół tony narybku – mówi Wojciech Markociński, prezes sekcji. – Oceniamy, że jeszcze przed zarybianiem w stawach znajdować się mogło ok. pół tony ryb „dzikich” – czyli takich, które dostały się tu np. w okresie wylewów Dunajca. Są to więc akweny naprawdę rybne. Mamy już swoje wędkarskie rekordy, jak złowiony tej jesieni ponadsiedmiokilogramowy okaz amura o długości 77 cm czy siedmiokilowy karp.
W bobrownickich stawach oprócz karpi i amurów łowić można także karasie, płotki, zdarzają się liny, sumy, szczupaki i sandacze. Połowy i rekordy są – warto dodać – na bieżąco dokumentowane, jako że niektórzy członkowie sekcji mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie stawów. Sekcja – dziś licząca 80 członków – gromadzi także wędkarzy spoza Bobrownik, powstała jednak z inicjatywy miejscowych pasjonatów.
– Stawy wyrobiskowe Kępa II powstały na gruntach należących kiedyś do rolników z Bobrownik. W ub. roku, gdy pojawiła się możliwość wykupu lub dzierżawy tych terenów, zebrała się grupa ludzi, która chciała coś zrobić, żeby stawy wraz z otoczeniem pozostały w rękach mieszkańców Bobrownik – mówi Wojciech Markociński.  – A że rok wcześniej powstało Stowarzyszenie Rozwoju Sołectwa Bobrowniki Wielkie, organizujące i popierające różne działania i projekty skierowane na rozwój naszej miejscowości, postanowiliśmy stworzyć przy Stowarzyszeniu sekcję wędkarską, która zajęłaby się zagospodarowaniem i ochroną stawów. Podpisaliśmy umowę dzierżawy z Kruszgeo eksploatującym tutejsze złoża żwiru. Zaczęliśmy od zarybiania i porządkowania brzegów wyrobisk – zrobiliśmy tam stanowiska dla wędkarzy, oznakowaliśmy teren, stopniowo nasadzamy też drzewka, dzięki czemu robi nam się tam naprawdę przyjemne, rekreacyjne miejsce.
W tym roku zorganizowano dwukrotnie zawody wędkarskie – na początku lata dla dzieci, potem zawody „Na zakończenie lata” dla wszystkich chętnych. Członkowie sekcji planują, że także w przyszłości imprezy te będą otwierać i zamykać sezon. Nie wykluczają innych inicjatyw z udostępnianiem łowiska „gościom” z innych okolic. – Bobrowniki bywają kojarzone jako przysłowiowy naddunajecki „dołek” na uboczu. Ale to się zmieni – może także właśnie dzięki naddunajeckim „dołkom”, jakimi są te stawy – mówi prezes sekcji. – Mamy tu dogodny dojazd, miejsce jest jednak bezpieczne i spokojne, bo o to dbamy. Są już zainteresowani weekendowymi przyjazdami nad stawy w przyszłym sezonie. Warunkiem korzystania z łowiska jest opłacona karta wędkarska i wykupienie u nas zezwolenia – całorocznego lub tylko na weekend, jeśli ktoś planuje jeden wypad na ryby. 

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o