Wokowice. Czy zlikwidowana szkoła powstanie na nowo?

0
47
wokowice-szkola
REKLAMA

W 2011 roku, kiedy zapadła decyzja o zamknięciu malutkiej szkoły w Wokowicach, w której uczyło się 36 dzieci, rodzice uczniów zaskarżyli uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ten orzekł, że uchwała gminnych radnych podjęta została z naruszeniem prawa, bo rodzice nie zostali poinformowani o planach likwidacji placówki w wymaganym terminie. Wtedy gmina odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który jednak skargę oddalił. Czy zatem szkoła zostanie otwarta na nowo? Tak twierdzą rodzice i ich adwokat, stanowisko to popierają działacze ZNP.
– Przepisy jasno określają terminy i wskazują wszystkie inne wytyczne dotyczące likwidacji szkół – mówi reprezentujący rodziców Piotr Badełek. – Jeśli zatem rodzice uczniów nie zostali poinformowani w wymaganym terminie o planach likwidacyjnych, to podjęta przez radnych uchwała jest niezgodna z prawem, czyli nieważna.
Sprawa nie jest już tak oczywista dla przewodniczącego rady miejskiej, Tadeusza Pasierba, chociaż, jak przyznaje, samorząd jest przygotowany na wszystkie możliwości.
– Przede wszystkim musimy sprawdzić, w jakim stanie znajduje się budynek, z którego uczniowie wyprowadzili się ponad dwa lata temu – wyjaśnia przewodniczący. – Przez ten czas był on zajmowany przez jedną z firm budujących autostradę. Już zleciliśmy zbadanie sprawy nadzorowi budowlanemu, straży pożarnej i sanepidowi. Gdy będziemy mieć gotowe wyniki kontroli, prześlemy je wojewodzie, bo to on podejmie ostateczną decyzję o tym, czy szkoła zostanie przywrócona. Chcę jeszcze zwrócić uwagę na to, że kiedy przyjęliśmy uchwałę, nadzór prawny wojewody nie dopatrzył się w niej żadnych uchybień.
– Dzieci z Wokowic przeszły do szkoły w Sterkowcu i mają tam na pewno o wiele lepsze warunki. Nie uczą się już w klasach łączonych, mają świetlicę, stołówkę, o wiele lepiej wyposażone pracownie – mówi naczelnik wydziału edukacji, Józef Cierniak. – Likwidacja szkoły w Wokowicach była podyktowana głównie względami finansowymi, utrzymanie dziecka kosztowało tam wielokrotnie więcej niż w innych podstawówkach.
W ubiegłym roku gmina wydała na oświatę prawie 45 milionów złotych.
– Koszty są tak wysokie, bo chcemy utrzymać placówki na odpowiednim poziomie, dlatego sporo musimy dopłacać do subwencji ze swojego budżetu. A subwencja zależy od liczby uczniów, tych od kilku lat ubywa – dodaje naczelnik Cierniak.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments