Z Łysej Góry na festiwal Eurowizji

0
73
Alicja Rega

Ala już od najmłodszych lat uwielbiała śpiewać. W wieku pięciu lat wystąpiła w gminnym konkursie kolęd i pastorałek.
– To był mój pierwszy poważny występ. Stres był ogromny, jednak dałam radę – śmieje się dzisiejsza 14‑latka i dodaje, że jej fascynacja muzyką wynika z rodzinnej tradycji. – Moja mama jest nauczycielką muzyki, brat gra na fortepianie, a siostra na skrzypcach. Nikt nie musiał przekonywać mnie do tego, abym zaczęła śpiewać. Z czasem okazało się, że robię to całkiem dobrze. Gdy miałam 7 lat, rodzice zapisali mnie na zajęcia śpiewu do Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie, gdzie do tej pory kształcę się pod kierunkiem Anny Czenczek. Zdobywałam pierwsze nagrody na krajowych i międzynarodowych festiwalach. Następnie przyszedł sukces w telewizyjnym show TVN „Mali giganci”, a później znalazłam się w ścisłym finale programu „Hit Hit Hurra! ”. Wówczas pani Ania postanowiła zgłosić mnie do polskich eliminacji Eurowizji Junior.
Przygotowania do eliminacji zajęły blisko półtora roku. Czuwała nad nimi Anna Czenczek, dyrektorka Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie, która nie ukrywa, że pracy było mnóstwo, a na ostateczny końcowy sukces pracował cały sztab ludzi.
– Dobrałam bardzo dobrego kompozytora Marka Kościkiewicza, kapitalną aranżację utworu przygotował dla nas Tomasz Filipczak, który nagrał podkład z najlepszymi muzykami. Bardzo zaangażowali się również uczniowie Centrum Sztuki Wokalnej, którzy nagrywali chórki. Jurorując na największych zagranicznych festiwalach obserwowałam, co podoba się europejskiej publiczności. Starałam się dobrać tak utwór, aby pokazać warunki wokalne Alicji, aby tekst utworu miał przesłanie oraz żeby strona muzyczna była jak na najwyższym poziomie. Zaprosiłam też swojego stylistę oraz panią od makijażu, którzy od kilku lat ze mną współpracują. Na eliminacje Ala otrzymała specjalnie dla siebie zaprojektowaną sukienkę. To wszystko miało niebagatelny wpływ na końcowy sukces.
Ala mówi, że nie lubi śpiewać o niczym. W każdym wypowiedzianym przez siebie słowie chce przekazywać słuchaczom ważne przesłanie – podobnie było z piosenką „Mój dom”, którą wykonała podczas eliminacji.
– Wierzę, że słowa „Tylko siłą naszych serc możemy coś zbudować…” trafią do serc europejskiej publiczności. Nie od dziś wiadomo, jak trudna sytuacja jest na naszym kontynencie. Utworem „Mój dom” chcemy pokazać Europie, że tylko będąc razem, będziemy szczęśliwi.
Mama Alicji, Elżbieta Rega dodaje, że ostatnie dni były dla całej rodziny, ale przede wszystkim dla Ali bardzo męczące. Liczne wizyty w programach telewizyjnych, kwestie związane z przygotowaniem i przesłaniem odpowiednich dokumentów związanych z konkursem finałowym i promocja utworu potrafiły dać w kość.
– W pewnym sensie samochód stał się naszym drugim domem. Pomimo tego, że to był naprawdę ciężki okres, Ala nie straciła zapału do pracy. Gdybym widziała, że śpiew nie przynosi jej radości i jest ciężarem, na pewno zastanowiłabym się, czy jej tego nie zabronić. Widzę jednak, że sprawia jej to wielką radość i frajdę. Nie patrzy na nagrody i wyróżnienia, największą przyjemność sprawia jej wypełniona słuchaczami sala. Kiedy pojawia się na scenie, zapomina o całym świecie. Liczy się tylko ona i publiczność.
Najbliższe tygodnie zapowiadają się dla młodej artystki z Łysej Góry na równie ciężkie. W pierwszej kolejności weźmie udział w specjalnej sesji zdjęciowej, oprócz tego zrealizowany zostanie film prezentujący ją miłośnikom festiwalu Eurowizji, nagrana będzie też angielska wersja piosenki „Mój dom”, dzięki czemu internauci z różnych państw zapoznają się z jej treścią.
Anna Czenczek wierzy, że jej podopieczna jest gotowa na podbój Europy.
– Brałyśmy udział w największych festiwalach organizowanych w Estonii, Czechach, Niemczech, Bułgarii, na Litwie, Ukrainie czy Malcie. Pomimo swojego młodego wieku Ala ma już międzynarodowe doświadczenie, które powinno zaprocentować.
Również 14‑latka z Łysej Góry wierzy, że z Gruzji wywiezie wysokie miejsce dla Polski.
– Już sam udział jest dla mnie wielkim wyróżnieniem, ale nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała, że nie jadę tam po zwycięstwo. Na pewno program „Mali giganci” był przełomem w mojej przygodzie ze śpiewaniem. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w podobnych programach. Dopiero wówczas jurorzy i publiczność przekonali mnie do tego, że mam talent. To stanowiło dla mnie duży bodziec do dalszej pracy. Kto wie, co wydarzy się po konkursie w Gruzji? Nie wykluczam, że w końcu pomyślę nad wydaniem płyty. Najważniejsza teraz jest jednak Eurowizja. Wygrać dla Polski to byłoby coś!

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o