„Zapasowy” bocian z Niedzielisk

0
120
bocian
REKLAMA

Coraz rzadziej się zdarza, by w dniu witania wiosny bociany były już na swoim miejscu. W ostatnich latach wiosna w Polsce spóźnia się i jest chłodna, chociaż w tym roku kilkunastostopniowe, nocne mrozy zaskoczyły wszystkich.
W Niedzieliskach jednak zawsze do tej pory czuwał bocian dyżurny, który był witany przez dzieci i młodzież szkolną z braku innych bocianów, które jeszcze nie doleciały z ciepłych krajów. Chodzi o Wojtka, który przez kilka lat przebywał w gospodarstwie państwa Budynów. Ptak o tym imieniu z powodu uszkodzenia lub wady wrodzonej skrzydła stał się nielotem i zamieszkał z ludźmi. Przez cały rok chadzał po podwórzu, zaprzyjaźnił się z psem i kotem. Dzielnie znosił zimą nawet 20-stopniowe mrozy, mimo że mógł liczyć u gospodarzy na ciepły kąt. Regularnie był przez nich karmiony.
Wojtek był lokalną przyrodniczą sensacją, obfotografowano go i sfilmowano. Można było go ujrzeć w Internecie. Niestety, trzy lata temu wpadł pod cofający na podwórku samochód i zginął.
Szybko jednak w Niedzieliskach znalazł się jego następca. W tym roku w tym samym gospodarstwie, w którym przebywał Wojtek, zimował bocian, który jesienią wraz z innymi nie odleciał do Afryki. Takie sytuacje zdarzają się dość często, choć ornitolodzy dokładnie nie wiedzą, co jest tego powodem. Czasem chodzi o osobniki osłabione albo o takie, które mają ułomny instynkt wędrówki. Niektórzy zadają sobie pytanie, czy w tym roku jesienią bocian z Niedzielisk odleci, czy znowu pozostanie? Może zechce odziedziczyć karierę po Wojtku?
Przed laty bocian zimował też u gospodarza w Tuchowie. Mieszkał w stodole, w której zdążył wytępić wszystkie gryzonie…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o