Zboże i warzywa… wołają o deszcz

0
118
REKLAMA

Kraj zmaga się z epidemią koronawirusa, a tymczasem grozi nam kolejna klęska, tym razem w postaci suszy. Agrospecjaliści i rolnicy alarmują, że sytuacja może być w tym roku katastrofalna – spadną wyraźnie plony i prawdopodobny jest wzrost cen warzyw, jarzyn, owoców nawet o kilkadziesiąt procent. Wszyscy wypatrują deszczu, który uratuje uprawy wysychające już na początku wegetacji. – Sytuacja jest bardzo poważna, wielkie straty mogą wystąpić między innymi w wysiewanych wiosną zbożach jarych – mówi Henryk Dankowiakowski, dyrektor Małopolskiej Izby Rolniczej.
W ostatnim ćwierćwieczu susze w Polsce pojawiają się coraz częściej, z każdym rokiem są bardziej intensywne i obejmują większy obszar. Najgorsza sytuacja panuje w centralnej części Polski, gdzie ok. 60 tysięcy kilometrów kwadratowych objętych jest procesem stepowienia.
Doświadczamy w kraju suszy hydrologicznej, czyli długiego okresu bezdeszczowego. Na dodatek Polska należy do państw o najmniejszych w Unii Europejskiej zasobach wody. W większości regionów woda w kranach pochodzi z zapasów gruntowych. Tymczasem mniejsze opady i intensywne parowanie wód powierzchniowych sprawiają, że rezerwuar wód podziemnych nie jest wystarczająco uzupełniany. Słabną opady deszczu i zmienia się też ich charakter, coraz częściej występują gwałtowne zjawiska jak burze, czy gradobicia. Niewiele więc deszczówki wsiąka w glebę i nie odnawiają się zasoby wód gruntowych.
Jakby tego było mało, od kilku lat mamy w Polsce bezśnieżne zimy i gorące wiosenno-letnie miesiące, w konsekwencji pogarsza się wodny bilans.

REKLAMA

– Silna susza towarzyszy nam już od czterech lat i mamy w rolnictwie chude lata. W ubiegłym roku, susza nie dotknęła zbyt mocno Małopolski, z wyjątkiem Powiśla Dąbrowskiego, gdzie miała negatywny wpływ na plony. Ten rok jednak zapowiada się fatalnie, takiego zagrożenia dla upraw jeszcze nie było – twierdzi H. Dankowiakowski. – Największe w tej chwili obawy związane są z wiosennym zasiewem zbóż jarych. W ziemi jest bardzo sucho, na dodatek występowały w kwietniu kilkustopniowe przygruntowe przymrozki i wegetacja zbóż została skutecznie zahamowana. W wielu miejscach nie powschodziły one w ogóle. Sytuacja jest katastrofalna i jeśli w maju nie spadną deszcze, zboża jare na północy regionu przepadną. Jedynym ratunkiem są opady deszczu i tego rolnicy wyglądają dziś jak zbawienia.
Analitycy prognozują, że ceny płodów rolnych mogą znacznie wzrosnąć z powodu suszy. Obecnie konsumenci wyczekują pierwszych wiosennych warzyw. Nowalijkom szklarniowym nic nie powinno zaszkodzić, ale tym rosnącym i dojrzewającym pod gołym niebem grozi spóźniona wegetacja. Sprzyja ona niestety chorobom, atakom szkodników, co dodatkowo wpłynąć może na pogorszenie zbiorów warzyw. A w konsekwencji wzrost cen: marchewki, szczypiorku, cebuli, pietruszki itd.
Hodowcy przyznają, że także popularna późną wiosną truskawka z plantacji kosztować może początkowo kilkanaście albo i więcej złotych za kilogram. Jest też obawa, czy poradzą sobie bez dostatecznej wilgoci rzepak, rośliny strączkowe i kukurydza. Tylko obfity deszcz może poprawić wegetację warzyw, owoców i nastroje rolników. Cała zatem nadzieja w majowej pogodzie. Oby deszczowej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o