Złe moce na drodze?

0
92
policja-smierc

Nawiedzony zakręt?
Zaledwie kilometrowy odcinek, ale może budzić strach. Co kawałek ktoś poustawiał pod przydrożnymi drzewami krzyże i znicze. W ciągu ostatnich lat doszło tu do wielu wypadków i kolizji, w których ginęli ludzie. Chodzi o odcinek ul. Kazimierza Wielkiego, położony między ulicami Tuchowską i Norwida w Zalasowej. Ten fragment trasy niczym nie różni się od pobliskich dróg, ale według mieszkańców gminy Ryglice jest wyjątkowo niebezpieczny. Wśród śmiertelnych ofiar było aż pięciu motocyklistów, a większość miała około 20 lat. Ostatni tragiczny wypadek wydarzył się w lutym 2015 roku.
– Zginął wtedy mój kolega. Znałem go na tyle dobrze, by wiedzieć, że na pewno nie był piratem drogowym, szalejącym na motocyklu. Świadek zdarzenia widział, że jechał przepisowo. Zahaczył trochę o końcówkę skręcającego auta, wyrzuciło go pod przepust i zginął na miejscu. Dla nas wszystkich była to tragedia – opowiada Dawid Słomski.
Wiele wypadków na drodze w Zalasowej nawet nie zostaje odnotowanych. Samochody osobowe, autobusy, motocykle wypadają na zakrętach z jezdni i lądują w pobliskim rowie. Mieszkańcy wsi zastanawiają się dlaczego. Niektórzy pamiętają opowieści sprzed lat, że w pobliżu góry zwanej Kocim Zamkiem, gdzie między dwoma wzniesieniami płynie potok Zalasówka, konie odmawiały swym właścicielom posłuszeństwa i nie chciały dalej iść. Ludzie opowiadali o złych mocach krążących nad tym miejscem.
– Fatum czy nie, ale na drodze ginie wiele osób, choć pozornie wydaje się ona normalna – mówią mieszkańcy. – Wprawdzie są zakręty, lecz nawierzchnia dobra, jest ograniczenie prędkości, ustawiono znaki drogowe i barierki.

Co nie tak z autostradą?
Autostrada A4 w pobliżu zjazdu Tarnów‑Północ. W lutym tego roku wieczorem 22‑letni mieszkaniec powiatu tarnowskiego podróżował bmw w kierunku Rzeszowa. W pewnym momencie zjechał na pas awaryjny i najechał na tył pojazdu obsługi autostrady, zabezpieczającego wcześniejszą kolizję. Kierowca zginął na miejscu.
Dwa miesiące później doszło do kolejnego niebezpiecznego wypadku na tej trasie. Tuż przed godziną drugą w nocy kierujący mercedesem sprinterem, 33‑letni mężczyzna z województwa lubelskiego zasnął za kierownicą. Najechał na tył poprzedzającego go seata, kierowanego przez 60‑letniego mieszkańca powiatu tarnowskiego, który stracił panowanie nad autem i uderzył w bariery energochłonne. Na szczęście nie doznał żadnych obrażeń. Większego pecha mieli natomiast pasażerowie mercedesa: kobieta z urazem głowy oraz mężczyzna ze złamanymi żebrami trafili do szpitala.
Od czasu otwarcia tarnowskiego odcinka autostrady odnotowano aż 131 zdarzeń, do których najczęściej dochodzi na 105, 110 i 112 kilometrze trasy. Policjanci miejscowej drogówki mówią, że to nie fatum, bo wypadki są poprzedzane opadami deszczu. Kierowcy popełniają wtedy błędy, tracą panowanie nad autami, uderzają w bariery bądź w inne pojazdy. Policja zaczęła się zastanawiać, jakich zmian inżynieryjnych dokonać, by poprawić sytuację.
– Zorganizowaliśmy spotkanie z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz wykonawcą trasy, by przyjrzeć się, czy istnieją uwarunkowania, które mogłyby wyjaśnić, dlaczego akurat tam najczęściej dochodzi do wypadków. Woda za wolno odpływa czy nawierzchnia jest innej jakości? Okazuje się, że ukształtowanie i przebieg autostrady jest zgodny z wymogami technicznymi, mamy natomiast dużą, gładką powierzchnię, z której w momencie intensywnych opadów deszczu woda odprowadzana jest wolniej – wyjaśnia Zofia Kukla, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.


Pechowa droga 977
W powiecie tarnowskim najczęściej dochodzi do wypadków w Lisiej Górze, Tuchowie, Nowodworzu i Siedliskach. Prym w niechlubnej statystyce wiedzie trasa wojewódzka nr 977, relacji Tarnów‑Tuchów‑Ciężkowice‑Bogoniowice, gdzie kierowcy popełniają mnóstwo błędów.
W Zabłędzy w lutym tego roku przy dobrych warunkach atmosferycznych zginęła młoda kobieta, która zjechała na lewy pas jezdni wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Miesiąc później w wypadku w Bogoniowicach ciężko ranne zostały dwie osoby siedzące w samochodzie wyjeżdżającym z drogi podporządkowanej. W Tuchowie kierowca jechał za szybko, gwałtownie hamował, uderzył w krawężnik zatoki autobusowej i zjechał na przeciwny pas jezdni, gdzie potrącił rowerzystę. Niedawno na tej samej trasie doszło do zderzenia ciągnika siodłowego z autokarem, do tarnowskiego szpitala trafiły trzy osoby.
– Na drodze nr 977 mamy do czynienia z wszystkimi przypadkami lekceważenia przepisów. Kierowcy najeżdżają na inne samochody, nie dostosowują prędkości do panujących warunków, nie ustępują pierwszeństwa przejazdu, wyprzedzają na podwójnej ciągłej. Policjanci są tam obecni przez cały czas. Nadzorujemy przejścia dla pieszych i prędkość pojazdów, reagujemy na rozmowy prowadzone przez telefony komórkowe – zapewnia wiceszefowa WRD.

Wypadkowe ulice i przejścia
Najbardziej niebezpieczne ulice Tarnowa to Krakowska (z racji swej długości, natężenia ruchu i remontu wiaduktu) – w tym półroczu zanotowano tam 55 kolizji i wypadków. Na dalszych miejscach są Lwowska, Nowodąbrowska, Jana Pawła II, Mościckiego, Słoneczna i Starodąbrowska. Mapa wypadków w mieście pokrywa się z mapą natężenia ruchu
– Tam, gdzie więcej pojazdów, jest też więcej wypadków – mówią policjanci.
Najwięcej zdarzeń z udziałem pieszych dochodzi na przejściach na ulicach: Krakowskiej, Mościckiego w pobliżu skrzyżowania z ul. Buczka, Kwiatkowskiego (między skrzyżowaniami z ulicami ks. Indyka i Chemiczną), ciągu Słonecznej, ks. Sitki i Słowackiego, na Tuchowskiej (pomiędzy skrzyżowaniami z ul. Ziai i Dojazd) oraz Szujskiego koło skrzyżowania z Mościckiego. Najczęściej dochodzi tam do potrąceń i najechania na przechodzących przez jezdnię.
– W ubiegłym roku mieliśmy duży problem z pieszymi, którzy podczas modernizacji dróg w mieście nie wiedzieli dokładnie, jak mają się poruszać. W tym roku sytuacja została opanowana, bo wiele remontów już się skończyło – mówi Zofia Kukla.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o