Zmarł ksiądz zarażony koronawirusem

2
1833
REKLAMA

Księża z dekanatu Uście Solne, łącznie z ośmiu parafii znajdujących się w powiatach brzeskim i bocheńskim przebywali na dwutygodniowej kwarantannie, na którą zostali skierowani tuż po tym, jak u jednego z nich – proboszcza z Drwini testy potwierdziły zakażenie koronawirusem. Stan duchownego określony został jako dobry i zalecono mu jedynie domową kwarantannę. Niestety, zaledwie dzień później proboszcz Roman Kopacz zmarł. Bocheńska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie śmierci księdza.

REKLAMA

W skład dekanatu Uście Solne wchodzą parafie z Cerekwi, Drwini, Grobli i Okulic (powiat bocheński) oraz z Niedzielisk, Strzelec Wielkich, Szczurowej i Uścia Solnego (powiat brzeski). We wszystkich parafianie poinformowani zostali, że w związku z tym, iż księża mieli kontakt z osobą, która okazała się zarażona koronawirusem muszą przebywać w kwarantannie na plebaniach.
– Czujemy się dobrze i nie wystąpiły u nas do tej pory żadne objawy. Niestety kościoły będą zamknięte, a msze w zamówionych intencjach musimy celebrować bez udziału wiernych. W najbliższym czasie zostaniemy poddani testom. Prosimy o modlitwę i uczulamy by bez powodu nie opuszczać swoich domów – informowali księża.
Proboszcz Roman Kopacz, który skarżył się na złe samopoczucie, poddany został testom. 23 marca sanitarne służby potwierdziły u niego zakażenie koronawirusem, był pierwszym mieszkańcem powiatu bocheńskiego, u którego wykryto chorobę. Stan księdza określono jako dobry i przebywał on w domowej kwarantannie. Już następnego dnia parafianie, zaniepokojeni tym, że nie mogą się skontaktować ze swoim proboszczem, który nie odbierał od nich telefonu, wezwali policję. – Jako że ksiądz nie reagował na pukanie i nie otwierał drzwi, na plebanię wszedł jeden z funkcjonariuszy ubrany w specjalny kombinezon. Duchowny był w fatalnym stanie, wezwaliśmy więc karetkę pogotowia, ratownicy także wyposażeni w specjalistyczne ubrania przez kilkanaście minut reanimowali księdza, nie udało się go jednak uratować – relacjonuje rzecznik bocheńskiej policji Łukasz Ostręga.
Mieszkańcy Drwini zastanawiają się, dlaczego ksiądz nie został skierowany do szpitala? – Skoro jego stan był dobry, to dlaczego choroba postępowała tak szybko i dlaczego już następnego dnia zmarł? – pytają. Rzeczniczka małopolskiego wojewody wyjaśnia, że lekarz, który oceniał stan zdrowia proboszcza stwierdził, że w jego przypadku hospitalizacja nie jest konieczna. – Każdy chory, u którego wykryto zakażenie koronawirusem poddawany jest lekarskiemu badaniu i na tej podstawie wydawana jest decyzja o skierowaniu do szpitala. Jeżeli pacjent czuje się dobrze i nie występują u niego ostre objawy choroby, może przebywać w domowej izolacji – mówi Joanna Paździo.
Sprawa śmierci księdza wzbudziła także wątpliwości bocheńskich prokuratorów, którzy prowadzą śledztwo. Odstąpiono od wykonania sekcji zwłok, a wstępne ustalenia wykazują, że do śmierci duchownego nie przyczyniły się osoby trzecie.

REKLAMA

2
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
1 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
drukarz

w obecnej chwili podawanie “sensacji” z przed tygodnia jest kompromitacją autorów takich “niusów” . W ciągu ostatniego czasu 300 lat było o wiele więcej epidemii … i to bardziej sensacyjnych !