Zmarła porucznik Barbara Mielczarek

0
186
Porucznik Barbara Mielczarek
Porucznik Barbara Mielczarek (1923 - 2020)
REKLAMA

W wieku 97 lat zmarła porucznik Barbara Mielczarek, ps. Mała, była łączniczka AK i WiN. Została pochowana na Cmentarzu Parafialnym w Dębicy.

Żołnierze Wyklęci to nie tylko twardzi mężczyźni. Drobna dziewczyna pokazała, że też może być wielką patriotką, dla której niemiecka i sowiecka okupacja stały się nie do zniesienia.
Urodziła się w 1923 roku w Łopuchowej i została ochrzczona w kościele parafialnym Łączki Kucharskiej. Dorastała w wielkim domu, w którym zawsze było pełno gości, ponieważ mama pani Barbary wynajmowała pokoje letnikom.
– Tam rozpoczął się rok 1939 i wybuch wojny. Wtedy punktem centralnym naszych spotkań był dziedziniec przed kościołem. Po mszy świętej spotykali się tam nauczyciele, naczelnik poczty, ksiądz, moi rodzice i ja z moimi siostrami. 1 listopada 1942 roku jeden ze znajomych zaproponował mi wstąpienie do Armii Krajowej. Miałam wtedy 18 lat i nadano mi pseudonim „Mata Hari”. Ponieważ niezbyt mi się spodobał, szybko zmieniono go na „Małą” i tak zostałam łączniczką AK – wspominała kilka lat temu Barbara Mielczarek. – Wkrótce do konspiracji przystąpiły również moje dwie siostry. Starsza przybrała pseudonim „Weronika”, natomiast młodsza została „Wierzbą”. Mama od początku wiedziała, co zamierzamy robić. Kiedy o wszystkim dowiedział się ojciec, był bardzo przeciwny, jednak ostatecznie niczego nam nie zabronił.

REKLAMA

Lata wojny były dla pani Barbary czasem konspiracji, ale również nauki. We własnym domu zdawała małą maturę i przygotowywała się do „dużego” egzaminu dojrzałości. Odbywała w majątku ojca praktykę rolną. Front w okolicach był prawdziwym piekłem, więc w obszernym domu państwa Mielczarków najpierw rezydował sztab niemiecki, a następnie zastąpili go żołnierze armii czerwonej. W tym czasie rodzina musiała mieszkać w jednym pokoju, ale ostatecznie doczekała 1945 roku. 22-letnia pani Barbara wstąpiła do tajnej organizacji Wolność i Niezawisłość. Podobnie jak podczas wojny z hitlerowcami miała pełnić rolę łączniczki.
– Zadanie było ryzykowne i czułam ogromny niepokój. Punkt kontaktowy mieścił się w kościele. Miałam w ręce mój modlitewnik oprawiony w kolorową, charakterystyczną okładkę. Potem wszystko odbywało się jak na filmach szpiegowskich. Osoba kontaktująca się ze mną siadała obok i wypowiadała umówione hasło, ja musiałam znać odzew. Przekazywanie meldunku rzadko odbywało się na papierze. Bezpieczniejsza była wiadomość ustna. W grupie konspiracyjnej wchodzącej w skład IV Inspektoratu Krakowskiego WiN znałam jedynie nieliczne osoby. Miało to być zabezpieczenie przed ewentualną wpadką – opowiadała była łączniczka.
Komuniści odebrali rodzinie pani Barbary cały majątek, fałszując powierzchnie posiadanego przez nich pola uprawnego. Areał powyżej 50 hektarów nadawał im status obszarników, co automatycznie oznaczało wydalenie.

„Mała” współpracowała z Wolnością i Niezawisłością do końca 1947 roku. Potem niespokojna dusza prowadziła ją do różnych miejsc pracy, m. in. w Połczynie Zdroju, Rybniku, Katowicach.
Przeszła na emeryturę w 1983 roku, jako osoba samotna zdecydowała, że osiądzie w Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Miechowicach. Działała w Kole Kombatantów nr 12, zajmując się komisją socjalną i wspierając, również psychicznie, innych kombatantów. Została pochowana na Cmentarzu Parafialnym w Dębicy.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o