Znów wojna o działki w Zgłobicach

0
103
Gmina Tarnow kontra Marszalkowiczowie
REKLAMA

Teren należy obecnie do spadkobierców rodziny Marszałkowiczów, ale władze gminne ani myślą pozbywać się działek w centrum miejscowości i po kolejnym fiasku negocjacji zapowiadają działania, aby wywłaszczyć obecnych właścicieli.
Przypomnijmy, że spadkobiercom Marszałkowiczów zwrócono w 2007 roku zabrany bezprawnie po II wojnie rodzinny majątek w Zgłobicach, czyli m.in. działki, na których obecnie jest szkoła, ośrodek zdrowia, boisko i remiza strażacka. Wówczas wójt Grzegorz Kozioł wystąpił do sądu o prawo dalszego pozostawienia terenu w gestii samorządu poprzez zasiedzenie, ale wszystkie sprawy przegrał. Pojawiły się m.in. obawy, gdzie będą się uczyć dzieci, bo właściciel mógł w każdej chwili zażądać opróżnienia budynku szkoły.
Rozpoczęły się rozmowy z pełnomocnikiem rodziny, Anną Kobryń, w sprawie odkupienia działek. Najbliżej porozumienia było w przypadku działek ze szkołą i ośrodkiem zdrowia, właścicielom proponowano milion złotych, ale ostatecznie do transakcji nie doszło. Za to procesy, tym razem gminie, wytoczyli spadkobiercy: chcą od samorządu zapłaty 3,5 mln zł za bezumowne użytkowanie działek oraz 2,4 mln zł odszkodowania za utratę ich wartości poprzez zmianę planu zagospodarowania przestrzennego.
Teraz wójt Kozioł twierdzi, że blisko dwuletnie negocjacje z panią Kobryń to był czas stracony, dlatego zmienia strategię i… znów idzie na wojnę. Przygotował kolejną zmianę planu zagospodarowania dla centrum Zgłobic – chce wprowadzić zapisy, które praktycznie uniemożliwią sprzedaż terenów, bo niemożliwe będzie tam prowadzenie jakiejkolwiek działalności gospodarczej. Np. na gruntach z boiskiem sportowym, wycenianych na przeszło 3 mln zł, będą mogły być prowadzone tylko publiczne usługi oświatowe i sportowe. A głośno w Zgłobicach jest o tym, że ochotę na nabycie tego terenu miała osoba, która chciałaby uruchomić tam salon samochodowy. – Trzeba zabezpieczyć interes gminy – popiera działania wójta sołtys Józef Jamróg.
Plan został wyłożony do publicznego wglądu, a ponieważ oprotestowała go pełnomocniczka spadkobierców, wnioskując m.in. o dopuszczenie na obecnym boisku zabudowy kubaturowej oraz działalności komercyjnej, postanowiono przeprowadzić referendum. Mieszkańcy Zgłobic wrzucali do urny kartkę z zakreśloną odpowiedzią, czy są za tym, aby w centrum miejscowości były ogólnodostępne, publiczne usługi, czy też możliwa była nowa zabudowa pod cele komercyjne. – Uszanuję wynik lokalnej konsultacji i wskazane przez mieszkańców rozwiązanie będę rekomendował gminnym radnym, bo to oni ostatecznie uchwalają plan – stwierdza G. Kozioł. W głosowaniu zdecydowana większość zgłobiczan opowiedziała się za boiskiem.
Takim postępowaniem gminnych władz oburzona jest Anna Kobryń. – To kolejna próba uniemożliwienia swobodnego dysponowania własnością, bo raz już zmieniono plan w taki sposób, abym nie mogła sprzedać działki przedstawicielowi Mercedesa – twierdzi. –Jeśli zwoływało się zebranie wiejskie, a na nim podobno zapadła decyzja o konsultacjach w formie głosowania w sprawie działek, to powinno się mnie na nie zaprosić.
Pełnomocniczka spadkobierców właścicieli spornych terenów zapowiada, że jeśli na radzie gminy przejdą zmiany w planie, to złoży skargę do sądu administracyjnego, bo – jej zdaniem – proponowana wersja jest niezgodna z prawem. A dlaczego nie podpisała już przygotowanych umów sprzedaży gminie działek ze szkołą i ośrodkiem zdrowia? – Przystałam na propozycję gminy w sprawie sprzedaży tych działek, ale warunkiem było odkupienie również działki z boiskiem za rynkową cenę albo pozwolenie na jej komercyjną sprzedaż z przywróceniem poprzedniego planu zagospodarowania – mówi – Wszystko było ustalone, ale wójt znów zaczął kręcić… Pojawiały się trudności techniczne i prawne. W końcu przekonałam się, że jestem oszukiwana.
Jak dowiedzieliśmy się, po zmianie planu wójt Kozioł zaplanuje na spornych terenach inwestycje publiczne i w związku z tym podejmie próbę wywłaszczenia nowych właścicieli. Szykują się więc kolejne batalie sądowe, końca sporu nie widać, a wójt oficjalnie przyznaje, że w tej sprawie wszystko wraca do punktu wyjścia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o