ZOL na cenzurowanym

0
40
d lecznictwo1
REKLAMA

Zapytany o radę NFZ podpowiada, że dobrym rozwiązaniem może być utworzenie spółki ze stu procentowym udziałem starostwa, która byłaby właścicielem oddziału. Konkretnych decyzji brak.
Pacjenci korzystający z oddziału to najczęściej starzy i schorowani ludzie, dla których nie ma miejsca w domach opieki społecznej.
– Obłożenie mamy zawsze pełne, przyjmujemy pacjentów po udarze mózgu, po wylewie, z chorobą Alzheimera czy Parkinsona. To są chorzy bardzo trudni, musimy im zapewnić całodobową opiekę, jakiej nie są im w stanie zapewnić rodziny. NFZ płaci za leczenie i rehabilitację, zaś koszty pobytu, czyli wyżywienie i zakwaterowanie, płacą sami pacjenci. Do funkcjonowania ZOL sporo dokłada powiat. Faktem jest, że oddział ma duże straty, ale bezpośrednio wynika to z tego, iż przynajmniej część z pacjentów powinna przebywać w domach opieki. Ale takich placówek na naszym terenie jest zbyt mało, a po drugie nie chcą one przyjmować ludzi obłożnie chorych – mówi kierownik dąbrowskiego ZOL, Anna Gierszewska.
Starosta dąbrowski, Tadeusz Kwiatkowski, aby uspokoić nastroje wśród pracowników oddziału, zapewnia, że po ewentualnych przekształceniach nikt nie straci pracy.
– Może zdarzyć się tak, że na oddziale nie zostaną wszyscy, w takiej sytuacji przejmie ich szpital, bo to z nim pracownicy mają podpisane umowy o pracę – mówi starosta. Ale pielęgniarki nie czują się do końca uspokojone, bo mówi się o tym, że po zmianie statusu oddziału będą zatrudnione na kontraktach, co, ich zdaniem, jest bardzo niekorzystne. Na razie nie chcą także słyszeć o założeniu spółki pielęgniarskiej, bo musiałyby wtedy dołożyć do jej utworzenia z własnych kieszeni. A na to, jak twierdzą zainteresowane, po prostu ich nie stać. Na zatrudnienie na kontraktach pielęgniarki nie chcą się zgodzić, bo sprawdziły już, jak wygląda to w innych oddziałach tego typu, między innym w Brzesku, Bochni i Myślenicach. Panie tam zatrudnione zarabiają niewiele, a wykonują bardzo ciężką pracę.
– Na razie jesteśmy na etapie wstępnych analiz, nie zapadły jeszcze żadne decyzje – uspokaja wicedyrektor ZOZ, Waldemar Weryński. – Zastanawiamy się, czy w ogóle oddział można „oderwać” od szpitala i na jego bazie utworzyć spółkę, obliczamy także, czy po takim przekształceniu oddział nie będzie już przynosił strat. Nie ma natomiast mowy o żadnej likwidacji ZOL – jest on bardzo potrzebny pacjentom. Poza tym na przekształcenie oddziału musi wydać zgodę rada społeczna ZOZ oraz rada powiatu. Myślę, że zanim jakiekolwiek decyzje zostaną podjęte, minie co najmniej pół roku.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments