Zrobić wodno-mineralny interes?

0
128
wody-mineralne
REKLAMA

Niedawno w lokalnych mediach pojawiły się informacje o ambitnych planach gminy Ciężkowice związanych z odwiertem w Rakutowej, który jest źródłem słono-alkaicznych wód siarkowych z zawartością wolnego siarkowodoru. Już w okresie międzywojennym wiedziano o zasobach wód leczniczych w okolicach Ciężkowic, a Ignacy Paderewski, słynny pianista i kompozytor, ówczesny właściciel dworku w pobliskiej Kąśnej, dążył do budowy zakładu przyrodoleczniczego. Podobno rajcowie nie wyrazili zgody, ponieważ obawiali się zbyt frywolnych w zachowaniu kuracjuszy. Tak ochroniono Ciężkowice przed potencjalnym zgorszeniem, ale i przed sławą uzdrowiska.
Wystarczy przewertować publikacje po wojnie, by przekonać się, jak często pisano o siarczkach i solankach z Ciężkowic, wciąż snując plany na przyszłość. Już w 1959 roku Powiatowy Związek Gminnych Spółdzielni w Tarnowie zorganizował przedsiębiorstwo „Uzdrowisko Ciężkowice”, a potem do sprawy wracano – wciąż bezskutecznie – do późnych lat 80. Uzdrowiska jak nie było, tak nie ma.
Czy uda się teraz?
– Spróbujemy, myślę, że warto – odpowiada Zbigniew Jurkiewicz, burmistrz Ciężkowic. – Na razie możemy mówić o początkowej fazie działań. Mamy potwierdzone wyniki badań źródeł przeprowadzonych na przełomie lat 50. i 60. co do jakości i wydajności. Sprawą poważnie zainteresowany jest Urząd Marszałkowski w Krakowie. Współpracujemy też z Janem Golbą, burmistrzem Muszyny i prezesem Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP. Przed nami liczne spotkania…
Dr Franciszek Pulit, geolog z Tarnowa, twierdzi, że sprawa jest bardzo skomplikowana i czasochłonna.
– Wydanie pozwoleń, świadectw, certyfikatów itp., związanych z użytkowaniem wody do celów leczniczych, jest poprzedzone wieloma badaniami. Znam źródło na wzgórzu w Rakutowej. Woda z niego pochodzi z dawnego odwiertu naftowo-gazowego i zawiera wiele zanieczyszczeń smołowych, charakterystycznych dla ropy naftowej. W tym stanie nie nadaje się do kąpieli, bo wiadomo, że siarczków się nie pije. Zasoby wymagają procesu uzdatnienia, co powoduje dodatkowe koszty. Ktoś będzie musiał obliczyć, czy inwestycja będzie opłacalna. Dr Włodzimierz Tomek, znany miejscowy przyrodnik, też myślał o powołaniu do życia uzdrowiska w Ciężkowicach, rzucając nawet pomysł, by wykorzystując siłę grawitacji, wodę transportować do centrum miasteczka i tu zbudować zakład balneologiczny.
Burmistrz Jurkiewicz mówi, że wiadomo mu o wszystkich przeszkodach w realizacji koncepcji uzdrowiskowej.
– Wiemy o zanieczyszczeniach i o bardzo dużym stężeniu związków w wodzie, cztero-, pięciokrotnie przewyższającym normy lecznicze. Być może już samo rozcieńczanie siarczków, które byłoby konieczne, pozwoliłoby również na ich oczyszczanie. Na pewno w tej sprawie w grę wchodzi prywatny biznes, który byłby zainteresowany inwestycją. Zdradzę, że pierwsze zapytania na ten temat już mam.
Od kilku lat gmina Dębica poszukuje inwestorów zainteresowanych budową zakładu przyrodoleczniczego w Latoszynie (pierwszy obiekt wyceniono w przeszłości na 35 mln zł). Latoszyn to znane przedwojenne uzdrowisko w Galicji z wydajnymi siarczkami, zniszczone w 1944 r. Kiedy w 2008 r. pojawiła się zainteresowana inwestycją firma, w efekcie kryzysu niedługo upadła, a plany uzdrowiskowe razem z nią.
Latoszyn, co potwierdziły już wydane certyfikaty, dysponuje znakomitymi wodami, ale Ciężkowice mają inną przewagę – bardziej atrakcyjną ofertę turystyczno-kulturalną: rezerwat „Skamieniałe Miasto”, malownicze tereny parku krajobrazowego, nowoczesne Muzeum Przyrodnicze, koncerty w Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, sąsiedztwo Tarnowa. Dla inwestorów ten fakt ma duże znaczenie.
W regionie tarnowskim znajduje się wiele źródeł wód mineralnych i leczniczych, lecz mało które są wykorzystane. Wody siarczkowe są m.in. w okolicy Policht, gdzie „sanatorium” znajduje się… w leśnej szopie. Są tam prowizoryczne ujęcie, kocioł do podgrzewania wody i wanna w drewnianej „łaźni”. Chętnych na kąpiele nie brakuje…
– W Polichtach przed wojną pierwszą wannę prowadził gajowy Socha, ostatnio, jak słyszałem, była próba doprowadzenia siarczków do hoteliku turystycznego – mówi dr Pulit. – Spore zasoby wód mineralnych znajdują się w rejonie Słonej, Bieśnika, Zakliczyna, Gromnika, Łapczycy, nieliczne są butelkowane. Coraz trudniej odnaleźć źródło wody, która nadaje się od razu do picia. W pobliżu rezerwatu „Skamieniałe Miasto” i skały „Grunwald” takie źródło przetrwało, a Ignacy Paderewski czuł do niego aż taki sentyment, że kiedy miał podpisać jakiś akt notarialny, specjalnie wybrał to miejsce. Woda stąd nie wymaga uzdatniania, można ją butelkować. Każde źródło powinno być przed eksploatacją przebadane. Woda nadmiernie zmineralizowana nie nadaje się ani do picia, ani do kąpieli.
Franciszek Pulit wspomina jeszcze źródło w Kopalinach koło Brzeska.
– W latach 70. przy okazji budowy szpitala nawiercono tam źródło o wysokiej wydajności i wysokiej jakości. Mogłoby być użyte w celach leczniczych. Niestety, w późniejszym czasie w wodzie stwierdzono zanieczyszczenia powierzchniowe.
W PRL plany obejmowały wybudowanie w ówczesnym woj. tarnowskim do 1990 r. zakładów przyrodoleczniczych i sanatoriów na 5 tys. miejsc. Nie powstało ani jedno. Obecna koncepcja uzdrowiska w Ciężkowicach została zgłoszona do banku projektów unijnych na lata 2014‒2020.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o