Co z tym czasem?

0
94
zmiana-czasu
REKLAMA

W Polsce jest wielu przeciwników zmiany czasu w ogóle. W internetowej ankiecie na temat, czy powinno się zmieniać czas dwa razy do roku, czy też nie, blisko 70 procent internautów zagłosowało na „nie” (!); nieco ponad 20 procent na „tak”, reszta „nie miała zdania” lub uważała, że to bez różnicy. Wygląda na to, że odgórnie i bezdyskusyjnie wprowadzana zmiana czasu o godzinę narusza prawa większości. Co więcej, tylko kilka procent Polaków „nie poszłoby na wojnę” za sprawę zmiany czasu.

REKLAMA


Godzina nieaktualna
Jak na zmiany czasu reagują tarnowianie? – Zmiana czasu z zimowego na letni odpowiada mi zdecydowanie bardziej, bo nie wstaję bardzo wcześnie rano, natomiast pracę kończę raczej późno, a szczyt aktywności mam raczej po południu – mówi Maria Wardyń, główny specjalista ds. filmu Tarnowskiego Centrum Kultury. – W „czasie letnim” mam jeszcze po pracy od godziny do kilku godzin dziennego światła, a czuję się zdecydowanie lepiej, gdy jest jasno i słonecznie. Jesienną zmianę czasu znoszę gorzej i dlatego cieszę się, że wprowadzana będzie w tym roku nie we wrześniu, jak dotychczas, ale dopiero pod koniec października. Dzięki temu także jesienią „dłużej będzie jasno”, przynajmniej w moim rozkładzie dnia.
Jakub Kwaśny, radny tarnowski, zasadniczo nie odczuwa skutków zmiany czasu, zdarzyło się jednak co najmniej raz, że zmiana ta skomplikowała mu życie. – Nie prowadzę życia jakoś bardzo ustabilizowanego, sypiam i wstaję o różnych porach, więc zmiana o godzinę w tę czy inną stronę jest praktycznie nieodczuwalna. Trudniej jest na pewno ludziom, którzy np. przywykli chodzić spać i wstawać o określonej godzinie – mówi.
Jan Ryba, dyrektor III LO w Tarnowie, nie odczuwa zmian czasu i nie zauważył, by miały wpływ na samopoczucie czy zachowanie uczniów. – Nie pamiętam, by ktoś usprawiedliwiał spóźnienie czy nieprzygotowanie do lekcji zmianą czasu – mówi z uśmiechem. – O ile wiem, ze zmianami mają problem nie tyle uczniowie czy nauczyciele, co…zegary. Mówię o zegarach w klasach, które niekoniecznie przestawiają się automatycznie i czasem przez kilka dni po zmianie czasu pokazują nam „nieaktualną” godzinę…


Dzieci i dorośli
Roman Korczak, radny i lekarz, ma do zmian czasu stosunek ambiwalentny. – Sam nie odczuwam tego jakoś szczególnie, choć – jak wielu ludzi – wolę zmianę jesienną, przy okazji której śpi się dłużej. Moi pacjenci skarżą się jednak czasem na te zmiany, bo ich dzieci, szczególnie młodsze, nie stosują się do przestawionego zegara. Dzieci funkcjonują według zegara biologicznego i wiele z nich budzi się o stałej porze. Jeśli to jest np. 6 rano, to rodzice także przystosowują się do zaczynania dnia o tej porze. Ale po zmianie czasu to już nie jest szósta, ale piąta rano. Dla dziecka to nie jego pora wstawania, więc nie chce wstać, odbiera to jako stres, płacze, marudzi…
Rewelacje o tym, że zmiana czasu zwiększa ryzyko zawałów serca i generalnie szkodliwa jest dla zdrowia, doktor Korczak ocenia z dużą rezerwą. – Oczywiście, może to być stres i dla dzieci, i dla rodziców. Ale ani duży, ani niebezpieczny – tego typu napięcia przeżywamy każdego dnia i umiemy z nimi żyć. Z drugiej strony, na pewno nie jest też prawdą, że zmiany czasu pomagają nam się lepiej przystosować do rytmu dobowego o różnych porach roku. Te zmiany nie są dla naszego zdrowia i samopoczucia, wprowadza się je raczej ze względów ekonomicznych.


Pies, co nie jeździ koleją
– Mniejsza już o mnie, człowiek wszystko zniesie, ale jak to wytłumaczyć mojemu psu? – pyta Łukasz, właściciel wilczastego Antara. – On przywykł jadać o ustalonej porze. Przy zmianie czasu zimowego na letni problem jest mniejszy, po prostu dostaje jeść wcześniej. Ale jesienią zastaję go siedzącego jak niemy wyrzut nad miską. A co ja zrobię, że wracam z pracy godzinę później?
Problemy ze zmianą czasu – większe jesienią niż wiosną – mają także przewoźnicy kolejowi. Przy ostatniej, wiosennej zmianie czasu kursy nocnych pociągów były „pozornie dłuższe”, czyli dojeżdżały na miejsce o godzinę później, niż to ujęto w rozkładzie. – Czas jazdy pociągu jadącego tej nocy nie ulegnie zmianie. Tak naprawdę wszystkie pociągi przyjadą o czasie – zapewniała tuż przed marcową zmianą czasu Małgorzata Sitkowska, rzecznik prasowy PKP Intercity.‑ Jednak pozornie różnica pomiędzy godziną przyjazdu a obowiązującym rozkładem wyniesie do 60 min. Pasażerowie w żaden sposób tego nie odczują, jednak muszą pamiętać o przestawieniu zegarków.
Podczas ubiegłorocznej zmiany czasu z letniego na zimowy pasażerowie nocnych składów byli w podróży nie pozornie, ale faktycznie dłużej – o godzinie 3 w nocy pociągi będące w drodze stawały na najbliższej stacji i czekały tam godzinę, by przybyć do stacji docelowej zgodnie z rozkładem. Pasażerowie siedzieli w stojących pociągach, co zapewne nie nastrajało ich do idei zmiany czasu pozytywnie. W ub. roku sytuacja taka dotyczyła ponad 20 pociągów w całym kraju. W tym roku także pozornie „spóźniło się” ok. 25 pociągów Intercity, w tym kilka pociągów międzynarodowych – m.in. relacji Warszawa‑Wiedeń, Praga‑Kraków i Amsterdam‑Warszawa. Pociągi Przewozów Regionalnych w porze zmiany czasu nie jeździły.


Przyczyny i skutki
W założeniu odbywająca się dwa razy w roku zmiana czasu ma się przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii. Czy jednak istotnie ma takie skutki? W Wielkiej Brytanii podobno odnotowuje się po zmianie czasu spadek zużycia energii o ok. 2 procent. Badania przeprowadzone w dwóch amerykańskich stanach dały jednak całkiem odwrotne wyniki – okazało się, że po zmianie czasu zużycie energii nie zmienia się znacząco lub… rośnie. System zmiany czasów letniego i zimowego wymyślili podobno i jako pierwsi zastosowali w praktyce w 1916 roku Niemcy. Ze zmian czasu zrezygnowali natomiast w ub. roku Rosjanie – prezydent Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że tak będzie lepiej, bo zmiany czasu wywołują stres i choroby.
W całej Unii Europejskiej czas zimowy wprowadza się w ostatnią niedzielę października, a zmienia na letni w ostatnią niedzielę marca. Reguluje to dyrektywa UE ze stycznia 2001 r. W Polsce do ub. roku czas zmieniał się na podstawie rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z grudnia 2008 roku; aktualnie, od roku 2012 poczynając, dostosowuje się zmiany do norm unijnych.


Zmieniać, nie zmieniać…?
Przeciwnicy zmiany czasu argumentują, że z tą zmianą czasu za dużo zamieszania, że jest niezdrowa, bo powoduje zaburzenia snu i koncentracji, a oszczędności na energii i tak żadne. Po drugie, są zwolennicy czasu zimowego (bo dla Polski jest „naturalny”, dostosowany do naszego „zegara biologicznego”, a poza tym lepiej spać godzinę dłużej niż godzinę krócej) i letniego (bo więcej światła, oszczędności na oświetleniu, no i – jeśli już musi się wstawać rano do pracy – to lepiej nie po ciemku). Gdzieś w środku plasuje się mniejszość, która uważa, że zamiast zmieniać czas dwa razy do roku, lepiej raz zmienić czas o pół godziny i tego się trzymać. Są poza tym różne odłamy radykalistów, z których jedni domagają się ustawowego wprowadzenia snu zimowego (!), inni uważają, że lepiej już mają w Islandii, gdzie co prawda zimą noc trwa ponad 20 godzin na dobę, ale latem dzień jest prawie na okrągło i taką modyfikację należałoby u nas wprowadzić.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o