Pomysły na wiosnę

0
139
pomysly-na-wiosne
REKLAMA

Z kijkami i bez migreny
Jak na wiosenne przypadłości reagują tarnowianie? Jak to zwykle bywa – ile ludzi, tyle recept. – Wiosenne osłabienie? Tak, mam je co roku, zaraz po jesiennej chandrze i zimowym oklapnięciu – mówi z szerokim uśmiechem Bożena Sołtys, właścicielka firmy handlowej.‑ A że nie lubię monotonii, co roku wymyślam inną receptę. Dwa lata temu piłam jakiś uzdrawiający sok, który jednak nie uczynił mnie młodszą ani piękniejszą. Rok temu zaczęłam uprawiać jogę dłoni. W tym roku – jako, że mamy kryzys ekonomiczny – kupiłam na wyprzedaży za 19,90 zł kijki do nordic walkingu. Właśnie zaczęłam ich używać i muszę przyznać, że po szybkim marszu, jeśli nie wyglądam, to przynajmniej czuję się młodziej… Kiedy już odsapnę, oczywiście.
Dietetycy zalecają zjadać wiosną więcej warzyw (najlepiej żółtych i zielonych) albo ryb (morskich). Dwudziestoletnia Ewelina, studentka rehabilitacji, pisująca czasem wiersze, wierzy jednak, że „czekolada jest dobra na wszystko”. – Moi przyjaciele w sytuacjach kryzysowych łykają tabletki, czasem popijają je alkoholem albo robią koktajle z proszków i napojów pobudzających. Ja jestem zwolenniczką „oswojonych” uzależnień – wybrałam czekoladę. Od jesieni do wiosny zjadam co najmniej pół tabliczki dziennie. Jeśli czuję, że mam dołek, życie mi dokucza, dzień jest stresujący, słońce chowa się za chmury – zjadam całą i to ciemną, co najmniej 30 procent czystego kakao. W lepszych chwilach wystarczają czekoladki mleczne albo nadziewane, chociaż kubek czekolady pitnej rano i wieczorem to norma. Moje koleżanki patrzą z przerażeniem, bo według nich to tuczące i w dodatku podobno powoduje migrenę. Ale ja nie mam ani migreny, ani kłopotów z wagą… Poza tym rzadko choruję i nawet w trudnych chwilach potrafię się uśmiechać.

REKLAMA


Mięśnie i taniec
Andrzej, przedstawiciel handlowy, na wiosnę zwiększa dawkę ćwiczeń w siłowni. – Pogoda o tej porze nie zawsze pozwala na sporty plenerowe. Im bliżej lata, tym lepszy czas na piłkę nożną na świeżym powietrzu albo tenis, który najbardziej mnie odpręża. Tymczasem jednak wolę popracować na siłowni – za szczególnie skuteczne uważam ćwiczenia ramion i mięśni brzucha. Ćwiczę przynajmniej cztery godziny tygodniowo, zwykle z obciążeniem. Mógłbym więcej, ale praca i kobieta nie pozwalają…
Tarnowskie siłownie, studia ruchu i fitness kluby rejestrują na wiosnę nie tylko większe zainteresowanie klientów, ale nawet „stany oblężenia”. – Pierwszy napływ nowych uczestników zajęć następuje zaraz po Nowym Roku – to wynik noworocznych postanowień. Drugi – wiosną, gdy trzeba zrzucić „odzież maskującą”, poprawić koloryt i sylwetkę przed wakacjami, zmieścić się w lżejszą odzież – mówi Anna Popiołek z Fitness Klubu „Forma”. – Przybywa klientów właściwie wszędzie – i na siłowni czy w solarium, i na różnych zajęciach z aerobicu. Do najpopularniejszych w tym roku należą nowe formy – jak spalanie tłuszczu, ćwiczenia na płaski brzuch czy step w połączeniu z antycellulitem, a także zajęcia łączące gimnastykę z elementami tańca – jak zumba, dance‑aerobic, latino aerobic. Wzrasta też liczba amatorów siłowni, gdzie zarówno panowie, jak i panie chcą ukształtować lepiej sylwetkę przed latem. Nasi stali klienci żartują sobie czasem łagodnie z „nowych twarzy”, że miesiąc czy dwa to nie dość, by dopasować się do plażowej sylwetki z folderów. Ale też zawsze po „wiosennym ożywieniu” część nowych klientów u nas zostaje i ćwiczy stale. Spory procent to zresztą ludzie nawykli do aktywnego wypoczynku, którzy przychodzą na siłownię czy aerobic, bo skończył się sezon narciarski w okolicach Tarnowa, a nie zaczął się jeszcze sezon pływania czy dłuższych wycieczek rowerowych…
Napływ spragnionych ruchu i lepszej sylwetki tarnowian przeżywa także Fitness Klub „Ego”, specjalizujący się m.in. w formach ruchu i aktywności dla pań. – Na wiosnę do najbardziej popularnych należą zajęcia z ćwiczeniami wyszczuplającymi i kształtującymi sylwetkę – jak BPU (ćwiczenia na brzuch, pośladki i uda) czy ćwiczenia z ciężarkami, a także formy łączące fitness z technikami tanecznymi – mówi Barbara Drabczyńska, instruktor fitness, tańca i rehabilitant. – Bardzo popularne są także masaże wyszczuplające, a prawdziwe oblężenie mamy wokół aparatu Vacu Well, łączącego wyszczuplające efekty ruchu i podciśnienia. Wręcz ustawiają się kolejki, czego na pewno nie odnotowujemy w miesiącach jesienno‑zimowych.
Jak podkreśla Barbara Drabczyńska, wśród uczestników zajęć w klubie są zarówno osoby młode, jak te zaczynające „drugą młodość”. Do najpopularniejszych zajęć dla różnych pokoleń należą te, które łączą elementy gimnastyki i treningu z muzyką i tańcem. – Są to zarówno zajęcia oparte na bardzo dynamicznych, intensywnych, a prostych w wykonaniu ruchach i krokach – jak dance aerobic, zumba, latino, a także taniec brzucha czy formy łączące taniec klasyczny z ćwiczeniami typu baletowo‑rozciągającymi. Powiedziałabym, że ten ostatni rodzaj zyskuje coraz większą popularność, jako że interesuje zarówno ludzi młodych, jak tarnowian „powyżej dwudziestki”, którzy często kiedyś tańczyli w zespołach folklorystycznych lub uczyli się tańca klasycznego i teraz chętnie przy okazji ogólnych ćwiczeń do tego wracają. Odpowiada im też relaksująca muzyka, ogólny klimat i tempo takich zajęć.

Eksperymenty w ogrodzie
Są wiosenne mody i trendy, ale też każdy szuka własnych dróg i ścieżek relaksu. Jedni biegają, przygotowują do sezonu motocykle i rowery, z nart przestawiają się na ski‑rolki albo zaczynają intensywną gimnastykę, inni wyruszają w plener z plecakiem, termosem kawy i aparatem fotograficznym albo – przeciwnie – zamykają się w zaciszu domu i ogrodu, gdzie potrafią znaleźć zajęcie zarówno dla rąk, jak dla głowy.
Mariusz Zybel, technik komputerowy, uważa, że na wiosenne osłabienie nie ma jak… praca. Tyle że nie przy komputerze. – Piłuję, zbijam i wygładzam, Zawsze, kiedy czuję, że mam wszystkiego dość – wyznaje nieco zagadkowo. – Chcę powiedzieć, że amatorsko uprawiam stolarkę. Każdego roku na początku sezonu projektuję i robię coś, co potem okazuje się mniej lub bardziej użyteczne. Na przykład krzesło ogrodowe w zeszłym roku mi nie wyszło – można na nim usiedzieć góra dwadzieścia minut, potem jest już okropnie niewygodnie… Krzesło zostało więc podstawką pod doniczki i konewkę. Natomiast składany stół okazał się bardzo w porządku – używamy go od dwóch lat przy różnych okazjach i sprawdza się zarówno w wersji złożonej, jak rozstawionej…Ileż piwa przy nim wypito! W tym roku pracuję nad ławką. Oczywiście, chciałbym, żeby się udała, ale to nie efekt końcowy jest w tej pracy najważniejszy. Odpręża mnie sama praca z drewnem, które jest wdzięcznym materiałem, odpręża mnie projektowanie mebli i robienie ich po kawałku…
Pani Ewa ma na tyłach domu ogródek o powierzchni do 3 m kw., uważa jednak, że na jej potrzeby to wystarcza. Od zimy do pierwszych tygodni wiosny zagospodarowuje go bowiem… intencjonalnie, studiując katalogi nasion i roślin. – To takie moje poletko doświadczalne. Co roku staram się posadzić coś nowego, nietypowego, i już od zimy szukam w katalogach firm ogrodniczych okazji. Nie chodzi tylko o kwiaty, choć dwa lata temu udało mi się np. wyhodować nietypowe storczyki czy odmianę mięsożernych dzbaneczników… Miałam też miniaturki arbuzów i drobne jak winogrona owoce kiwi, które przy ścianie ładnie nawet dojrzały i nabrały smaku. Co będzie w tym roku? Na pewno nietypowe truskawki o białym miąższu i bordowych pestkach – wiele firm sprzedawało ostatnio takie nasiona i sadzonki w promocyjnych cenach. Może specjalna odmiana kalarepki i naprawdę dużej cebuli. Myślałam także o grzybach – można dziś kupić przygotowane już pieńki z grzybnią boczniaków czy innych mało znanych, a jadalnych gatunków. Rozważam ten pomysł już drugi rok, ale nie wiem, czy się sprawdzi, bo moje „poletko” jest wystawione na południe i o cień tam trudno…
Wprosiliśmy się – już latem – na truskawki i zupę grzybową.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o