Problem z bylejakością

0
85
slubna-bylejakosc
REKLAMA

– Pierwsza rzecz, która mnie bardzo razi, to wybór za małych ubrań. Kobiety za wszelką cenę kupują sukienki w rozmiarze 36, licząc, że schudną. A ponieważ nie chudną, to wkładają za ciasną kreację na siebie i wyglądają mało korzystnie. Druga – wulgarny seksapil, czyli noszenie bardzo mocno wydekoltowanych i zbyt krótkich sukienek, które zamiast zasłaniać i podkreślać w subtelny sposób nasz seksapil, po prostu wszystko odsłaniają. Należy pamiętać, że kobieta powinna w sposób subtelny uwodzić swoim wizerunkiem, wybierając kreacje, które są dostosowane do okoliczności i nie za małe – mówi Ewelina Rydzyńska, stylistka.
Rydzyńska uważa, że osoby publiczne mają więcej okazji do tego, żeby się pojawiać i dzięki temu zwracają większą uwagę na swój wizerunek.
– Zwykli ludzie, którzy nie mają takich możliwości, traktują wesela jako wielkie wyjścia. I wtedy pojawia się najwięcej modowych koszmarków i grzechów. Kobiety wyciągają starą, zakurzoną, sprzed 10 lat, taftową, wielką kreację – bezę. Idą do pani fryzjerki, a ona do bezy funduje ogromny tapir i koczydło. A potem kobieta, która ma 35 lat, wygląda jakby miała lat 50. Nie wspomnę o makijażach. Inspirujemy się na przykład Kim Kardashian, oglądamy portale internetowe, koniecznie chcemy smoky eyes. Niekoniecznie potrafimy się tak umalować i potem mamy makijaż, który ocieka nam z twarzy, posklejane rzęsy i podkład, który jest źle dobrany – tłumaczy stylistka.
Dodaje, że ważne jest, aby inspirować się innymi, ale jednocześnie pracować nad swoim niepowtarzalnym stylem, który daleki od kiczu i przerysowania będzie umiarkowanie i stonowanie podkreślał kobiecość.
– Mam wrażenie, że na polskim rynku jest jeszcze wiele do zrobienia. Niekoniecznie trzeba wyciągać wielkie, balowe suknie, czesać wielkie, wytapirowane fryzury, zakładać plastikowe tipsy, ozdabiając je brokatem, bo to nie ma nic wspólnego ani z szykiem, ani z elegancją, a już na pewno z modą. Coco Chanel mówiła, że moda przemija, a styl pozostaje. Proponuję kobietom, żeby inwestować we własny styl, ale nie bazarowo‑folwarczny i wyzywająco‑seksualny. Raczej skłaniać się w stronę kobiecości, eteryczności, chowania pewnych naszych atrybutów, a nie zbytniego eksponowania – wyjaśnia stylistka.
Rydzyńska twierdzi, że mężczyźni też popełniają wiele błędów modowych, ubierając się na wesele. Boją się nowości i nie zawsze potrafią umiejętnie dobrać dodatki.
– To, co zwraca moją uwagę, to przede wszystkim nieumiejętność wybierania odpowiednich garniturów. Mężczyzna jak kupi garnitur, to na ogół jeden na 10 lat, który wyciąga z szafy i nosi na wszelkiego rodzaju okoliczności. Tytułem oszczędności kupuje garnitur zamiast z wełny, to z poliestru, który ani nie wygląda dobrze, ani nie trzyma tzw. formy. Mężczyźni powinni również wiedzieć, że do garnituru zakłada się pasek do spodni. Kolejnym błędem jest wybór nieodpowiedniego koloru koszuli. Poza tym obecna moda skłania się do fasonów slim fit, czyli bliżej ciała. Warto więc pamiętać o tym, że mężczyźni również mogą wybierać obcisłe fasony i nie jest to źle postrzegane. Ale w mniejszych miejscowościach boją się takich fasonów, bo co kolega powie? – mówi projektantka.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments