Mini Cooper S – auto inne niż wszystkie

0
430
Mini Cooper S

Wiem, wiem, jestem dużym dzieckiem i po prostu nie mogę się nacieszyć, gdy mi ktoś oferuje do testu samochód ciekawy, mocny i szybki. Pytanie nasuwa się jedno, kto by odmówił Mini Cooperowi? I to w wersji S.

Pierwszy raz widziałem Mini Morrisa w serialu o Jasiu Fasoli. Wtedy to auto wywoływało u mnie tylko uśmiech, żadnych pozytywnych emocji, aż do teraz. Obecnie, gdy już miałem okazję nim pojeździć wiem, że warto było poświęcić każdą dostępną chwilę na ten test.

Z małego mieszczucha powstał drapieżnik

Fajne pomysły przychodzą często pod wpływem przymusu. W przypadku Mini przymusem okazał się kryzys paliwowy na świecie i co za tym idzie, konieczność skonstruowania samochodu ekonomicznego, który mógłby zastąpić w codziennym użytkowaniu auta większe, spalające znacznie większe ilości benzyny. Kierując się wytycznymi Leonarda Lorda, firma BMC (British Motor Corporation) zabrała się za konstruowanie takiego właśnie pojazdu. W efekcie powstał samochód o roboczej nazwie ADO15 (Austin Drawing Project nr 15). Produkcja i sprzedaż rozpoczęła się w 1959 roku i początkowo auto występowało pod dwoma markami należącymi do BMC – Austin i Morris.

Samochód od samego początku powstawał raczej tanim kosztem, wystarczy wspomnieć, że grupa tworząca auto zamykała się mniej więcej w liczbie dziesięciu osób, z czego cztery były rysownikami. Coś niesamowitego. Auto było tak konstruowane, żeby w karoserii o rozmiarach 3 x 1.2 x 1.2 metra zmieścić zarówno pasażerów, jak i ich bagaż. Dzięki wielu nowatorskim rozwiązaniom konstruktorom udało się osiągnąć zamierzony cel. Od czasu powstania ADO15 pojawiło się wiele wersji nadwozia tego malutkiego samochodu, a jego charakter, wygląd oraz udział w różnych produkcjach telewizyjnych przyczyniły się do znacznej popularyzacji modelu.

W 1961 roku z inicjatywy Johna Coopera powstał nowy model, który miał w sobie łączyć cechy pierwszego mini ze sportową naturą, czyli osiągami. Dzięki temu powstał Mini Cooper, w którym prawie wszystko zostało zmodernizowane na potrzeby osiągów. Silnik wzmocniono z 34 KM do 55 KM, zmieniono również skrzynię biegów i zainstalowano z przodu hamulce tarczowe, co w tak małych autach było czymś zupełnie niespotykanym w tamtych czasach. I tak z malutkiego, ekonomicznego mieszczucha powstał pojazd o drapieżnym charakterze, który do dnia dzisiejszego cieszy swoich właścicieli właściwościami jezdnymi.

Ten samochód z każdej strony przyciąga wzrok

Co można zobaczyć z Mini?

Obecnie Mini Cooper S znacznie urósł względem swojego protoplasty, ale nie dajcie się temu zwieść. To autko nadal jest raczej niewielkie (choć większe od pierwowzoru) i nadal jest całkiem ekonomiczne (waży tylko 1100 kg), a mocy ma aż nadto. W testowanym aucie zamontowano silnik 2 litry turbo, do którego wczytano fabryczny program podnoszący moc do 208 KM. 1100 kg i 208 KM, a do tego szybki automat. Można powiedzieć, że jest to idealna proporcja wagi do mocy. No może nie idealna, ale taka, która da mnóstwo radości kierującemu.

Na początku musiałem stoczyć z Mini małą batalię o odpalenie silnika. Nawet to musieli zrobić inaczej niż wszyscy inni. Przycisku startowego się nie naciska, tylko wychyla do góry i wtedy silnik posłusznie daje znać, że się obudził. Analogicznie, gdy chcemy silnik wyłączyć, należy wychylić starter w dół. No dobra, silnik włączony, jadę. Po dojechaniu do pierwszej sygnalizacji świetlnej zauważyłem, że nigdzie jej nie widzę. Przednia szyba jest tak skonstruowana, że widać wszystko, ale przed autem, natomiast to, co jest wyższe niż 2.5 metra mogę oglądać jedynie przez szklany dach, a nie przednią szybę. Można się do tego przyzwyczaić. No dobrze, w końcu udało mi się wyjechać z miasta na lokalne drogi podmiejskie, na których pokusiłem się o sprawdzenie zawieszenia auta. A było, co sprawdzać. Mini Cooper S sam z siebie ma całkiem dobre zawieszenie, ale to okazało się niewystarczające dla właściciela, dlatego wymienił on zawieszenie na sportowe, które dodatkowo obniżyło trochę samochód. Obecnie wrażenia z jazdy tym samochodem można porównać chyba tylko do podróży gokartem, siedzi się nisko, jakby na asfalcie. Niestety, taka charakterystyka zawieszenia powoduje, że każda nierówność nawierzchni wpływa na stan naszego kręgosłupa i plomb w zębach. Nie każdemu się to spodoba. Jeśli jednak szukasz auta, które przyspiesza do setki w 6 sekund, pali rozsądne ilości paliwa i nawet posiada bagażnik, to Mini Cooper S będzie idealnym rozwiązaniem.

Widok na deskę rozdzielczą

Wnętrze może się spodobać

Wprawdzie właściciel się nie zgodził z moim twierdzeniem, że Mini jest naprawdę mini, ale chyba tylko dlatego, że zdążył się do tego auta już przyzwyczaić. Moim zdaniem samochód nadaje się tylko dla dwóch osób, które z przodu będą się świetnie czuły. Niestety, gdy dopasujemy ustawienie przednich foteli dla potrzeb osób o wzroście około 180 cm, z tyłu nie będzie miejsca na nogi. Nawet dziecku będzie tam ciężko się zmieścić. Żeby się dostać do tyłu, musimy odblokować fotel przedni specjalnym przyciskiem, a następnie przesunąć go do przodu. Klasyczne rozwiązanie wśród aut dwudrzwiowych, które nie należy do szczególnie wygodnych. Jakość użytych materiałów oraz wykonanie oceniam na piątkę, nie można mieć zastrzeżeń. Stylistyka wnętrza powinna się podobać.

Mini Cooper S, samochód stworzony po to, by kierowca mógł czuć wolność wyboru prędkości, pokonywania zakrętów praktycznie bez żadnych ograniczeń. Ten pojazd jedzie tak, jakby ktoś na stałe przyczepił koła do asfaltu. Ani razu nie udało mi się wytrącić autka z toru jazdy, ani jednego poślizgu. Nic. Na suchym asfalcie jedynie elektronika zapobiegająca buksowaniu kół przy starcie dawała znać, że istnieje. To auto idealnie nadaje się do jazdy po torze, co do jazdy miejskiej jest już troszkę gorzej ze względu na ograniczoną widoczność praktycznie w każdą stronę. Oczywiście da się nim normalnie jeździć w każdych warunkach, jednak będzie to wymagało kilku dni przyzwyczajenia się, bo jest to auto inne niż wszystkie.

Mini Cooper S posiada swoje zalety oraz wady, jednak nie można mu odmówić jednego. To w żadnym wypadku nie jest nudne auto. Mini Cooper S należy do takiej elitarnej grupy samochodów, których sam widok poprawia nastrój, a nawet krótka przejażdżka ładuje nasze baterie przynajmniej na kilka dni, co przekłada się na dobry humor i samopoczucie użytkowników. W swojej formie jest to pojazd nieracjonalny, trochę bez sensu (słaba widoczność, brak jakiegokolwiek miejsca z tyłu), ale mimo to chciałbym go mieć. Mini Cooper S to samochód wyłącznie dla osób bez rodziny (chyba, że macie drugie auto), oraz takich jak ja, kochających motoryzację za to, że daje nam możliwość zakupu nieracjonalnych mega zabawek dla dorosłych dzieci.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o