Motooszczędzanie

0
72
motooszczednosci
REKLAMA

Rosnące ceny paliwa wywołują najprzeróżniejsze reakcje użytkowników samochodów. Niektórzy ograniczają wyjazdy, inni w ogóle rezygnują z jazdy samochodem, przesiadając się do środków komunikacji publicznej. Zdecydowana większość zaciska jednak pasa i nadal jeździ. A oficjalne dane ekonomiczne pokazują, że sprzedaż paliwa w Polsce systematycznie… rośnie. Jak tarnowianie radzą sobie z drastycznymi podwyżkami cen paliw?
– Zima to dla mnie dwa zmartwienia: tradycyjnie wyższe ceny paliwa i kłopoty z codziennym użytkowaniem samochodu – mówi Paweł.– Dokładnie sprawdzam cenę paliwa. Mam swoje stacje, gdzie paliwo jest dobrej jakości, a cena konkurencyjna. Jednorazowo leję do baku mniej niż dawniej. Zwykle kupowałem za 100 złotych, teraz też, ale w zbiorniku znacznie mniej benzyny. Jeśli to tylko możliwe, staramy się jeździć jednym samochodem. Już rozmawiałem z sąsiadem i prawdopodobnie niedługo będziemy jeździć do pracy na zmianę, a dzieci do szkoły autobusami.
Nie wszyscy mają taką możliwość, by dogadać się z sąsiadami i wprowadzić rotacyjny system dojazdów. – Mam paroletniego forda na benzynę i przy tej cenie paliwa już nie wyrabiam. Byłem już w firmie montującej gaz, chociaż wcześniej byłem przeciwnikiem takiego napędu. Dużo jeżdżę, więc przy obecnych relacjach ceny benzyny do gazu instalacja zwróci mi się za niespełna półtora roku – tłumaczy Janusz Szeląg. – Bez gazu nie stać mnie będzie na normalne użytkowanie samochodu. Już teraz benzyna jest u nas niewiele tańsza niż w Niemczech, co przy porównaniu zarobków świadczy o jakiejś chorej sytuacji…

REKLAMA

Gdy na jednej z tarnowskich stacji paliw prosimy kupujących o komentarz do cen, większość symbolicznie puka się w czoło. – Jak to możliwe, żeby olej kosztował prawie tyle co benzyna, a wkrótce ma dojść do 6 złotych za litr. Przecież za tym pójdą inne podwyżki, bo każdy producent będzie musiał uwzględnić większe koszty dostawy towarów – mówi starszy pan tankujący swoją pandę za 50 złotych. – Dawniej tankowałem za 50 złotych i wystarczało mniej więcej na tydzień. Teraz muszę tankować dwa razy w tygodniu. Jeździć muszę, bo codziennie odwożę żonę na zabiegi do przychodni.
A jak z oszczędzaniem paliwa? – Przy rozkopanym centrum miasta i ciągłych korkach można sobie tylko pomarzyć o płynnej, ekonomicznej jeździe. Jednak nie sadzę, żeby prezydent Ścigała dał mi jakąś ulgę jak niektórym kupcom…Dobrze, że przynajmniej aura się nad nami lituje.
Fachowcy twierdzą, że jest kilka zasad, które umożliwią w miarę oszczędną jazdę. – Są stare sposoby, chociaż kierowcy często o nich zapominają –mówią mechanicy w jednym z dużych warsztatów. – Zapraszamy do nas, zrobimy dodatkowy, zimowy przegląd i wytłumaczymy, co trzeba robić.
Zmiana napędu samochodu wymaga dobrej kalkulacji. – Nie opłaca się kupować samochodu z silnikiem wysokoprężnym, gdy ktoś jeździ do kościoła w niedzielę i raz w tygodniu na zakupy do marketu – słyszymy w jednym z salonów samochodowych. – To samo dotyczy samochodów z napędem LPG. Jednak już przy przebiegu 1000 -1500 kilometrów miesięcznie warto rozważyć zakup samochodu z bardziej ekonomicznym napędem.
W wielu salonach firmowych można już kupić nowe samochody wyposażone w instalację gazową. – Przykładowo upust na nową octavię tour twin tower wynosi dokładnie tyle, ile kosztowałaby dopłata do instalacji. Taka kwota umożliwia zakup aż 1616 litrów gazu LPG, co wystarczy na przejechanie około 16 tys. km – wylicza Grzegorz Kasprzyk ze Skoda Auto Bączek w Tarnowie. – Montaż instalacji nie opłaca się tylko w przypadku, gdy samochód stoi w garażu. Po przejechaniu około 20 tys. km zwraca się koszt instalacji gazowej, a samochód, który przejechał ok.160 tys. km na autogazie, zarobi na nowy…
W firmach zajmujących się montażem instalacji gazowych też przekonują, że rachunek ekonomiczny jest nieubłagany. – Jeśli odpowiednio dopasujemy rodzaj instalacji gazowej do samochodu, to liczone wprost oszczędności wynoszą w codziennej eksploatacji ponad 45 procent. Ta kalkulacja zmienia się na korzystniejszą, gdy przejeżdżamy więcej kilometrów – wyjaśnia Łukasz Zagata z firmy Czakram. – Koszt instalacji gazowej zwraca się po roku do półtora. Dodam, że do przesądów należy zaliczyć opinie, że gaz wpływa na szybsze zużycie silnika czy też na słabsze osiągi. Dobrze dobrana instalacja może nawet poprawić niektóre parametry samochodu.
Łukasz Zagata dodaje, że są także możliwości poprawienia parametrów samochodów z silnikami dieslowskimi. – Najnowsza metoda to tak zwany chip-tuning, polegający na zmianie oprogramowania sterownika samochodu w turbodieslach. Zwiększamy moc samochodu i moment obrotowy silnika. Pojazd osiąga szybciej pożądaną przez nas prędkość, co wiąże się z rzadszym użyciem pedału gazu – ta metoda wykorzystuje rezerwy fabryczne silnika. W ten sposób bez problemu można zwiększyć moc samochodu o 20 procent i w zależności od pojemności silnika zyskać około litra paliwa na 100 kilometrów. Biorąc pod uwagę, że diesle spalają mniej od benzynowych, oszczędność jest imponująca.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o