Emeryt w Europie cz. 38

0
Emeryt w Europie
oprac. Dawid Drwal
REKLAMA

Nie dojechaliśmy do Renu, ale przejechaliśmy prawie całą Francję. Zatrzymaliśmy się niedaleko Montbeliard, na parkingu tirów…

Długo szukaliśmy parkingu po zapadnięciu zmroku. Byliśmy bardzo zmęczeni – Bob z Grzegorzem jako kierowcy i nawigatorzy, a my jako pasażerowie, przypięci pasami do siedzisk. Poza tym monotonia jazdy, która z promieniami słonecznymi przebijającymi się przez szybę i jednostajny szum silnika powodowały trudną do zwalczenia senność. Walkę tę często na krótkie okresy przegrywaliśmy.

Prawie nic nie pamiętam z tej całodniowej jazdy w poprzek Francji, od Zatoki Biskajskiej po Ren. Przy kolacji trwa dyskusja, w którym miejscu przekraczać tę rzekę. Optuję za przekroczeniem jej we Freiburgu i za dalszą jazdą doliną Renu, u podnóży Schwarzwaldu aż do Karlsruhe. Bob odmiennie – chce jechać dalej po francuskiej stronie, u podnóża tym razem Wogezów, i przekraczać Ren w Karlsruhe. Zostawiamy decyzję Grzesiowi. Wybiera moją opcję, argumentując tym, że woli pomykać niemieckimi, darmowymi autostradami niż kombinować na francuskich drogach, a ponadto stwierdza: „Jak jesteśmy w Niemczech, to prawie jak w domu”.

Tak, tęsknota za rodziną i własnym domem jest coraz większa, chociaż zawsze mówił, że ten kamper jest jak drugi dom. Właściwie to znużenie, tęsknotę i chęć powrotu dało się wyczuwać już w Lizbonie. Wypijamy tylko po jednym drinku i idziemy spać.

REKLAMA (2)
Emeryt w Europie - mapa przejazdu
Emeryt w Europie – mapa przejazdu | Kliknij by powiększyć | oprac. Dawid Drwal

Ranek wita nas słońcem i porywistym wiatrem. Z godziny na godzinę robi się coraz cieplej. Ren – szeroka rzeka, to i długi most. Zaraz za nim zatrzymujemy się przy pierwszym napotkanym supermarkecie dla zrobienia drobnych, uzupełniających zakupów do ostatniej kolacji i ostatniego śniadania (chyba). Początkowo doliną Renu do Karlsruhe i dalej na Norymbergę Grześ rozpuszcza swój tabun (150) koni. Nigdy nie zwiedzałem Norymbergi mimo kilkukrotnego przejeżdżania obok, zawsze to miasto kojarzyło mi się z albumem rodzinnych zdjęć. Są w nim zdjęcia budynku, w którym odbywał się proces norymberski. Zrobił je mój ojciec, który po wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego Flossenburg i kuracji szpitalnej wstąpił do kompani wartowniczej armii USA i pilnował więźniów tego procesu. Teraz też nie odwiedzę tego miejsca, bo umówiliśmy się, że pędzimy do domu, bez zwiedzania, a jedyne dłuższe postoje przeznaczamy na noclegi.

REKLAMA (3)

Podczas jazdy znowu gramy w karty i przeglądamy drugą część zbioru zdjęć począwszy od Barcelony. Tuż przed zapadnięciem ciemności zatrzymujemy się przy autostradzie na parkingu w pobliżu Zwickau przed Dreznem. Po kolacji wymuszam realizację ankiety. Bob wytypował Sewillę, Barcelonę i klify Benagil, Kazimierz – Cabo da Roca, Gibraltar i Sewillę na równi z Barceloną, Grześ – Monaco, Camping ”Barcelona” i toalety, a ja – zmieniający się krajobraz, roślinność, architekturę, drugie to wąskie uliczki Genui i hiszpańskich miast oraz klify Benagil.

Ferdynand Wróbel

Emeryt w Europie 38

Zdjęcie 1 z 14

Przy piwie za 12 euro

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze