Emeryt w Europie – cz. 1

0
96
Emeryt w Europie 1
fot. Ferdynand Wróbel
REKLAMA

Nasza podróż kamperem przez Europę trwała dokładnie 1 miesiąc, 1 tydzień i 1 dzień. Przejechaliśmy 9 000 km przez 9 krajów, w tym 4 dwukrotnie. Koszt – 25 000 zł na 4 uczestników. Odwiedziliśmy znane i mniej znane metropolie, miejsca kultury, religii, krajobrazowe i ośrodki turystyczne.

Maj 2019 – pomysł. Wrzesień 2019 plan i początek realizacji. Temat: Camperem przez Europę. Podtemat – czterech emerytów jedzie na najdalej wysunięty punkt Europy, Cabo de Roca w Portugalii. Nazywam to cycek Europy. Po drodze postaramy się zaliczyć drugi cycek – Giblartar , mityczny Słup Herkulesa.

REKLAMA

W podróż po nowej Europie przez Niemcy, Austrię, Włochy, Francję, Hiszpanię nad portugalskie wybrzeże Atlantyku wybiera się czterech emerytów z czterech różnych miejscowości Małopolski. Pierwszy to mój kolega ze studiów, inicjator wyprawy i właściciel campera, Grzegorz /Wolbrom/. Drugim jest jego brat Bogdan zwany Bobem /Kraków – Wieliczka/ a trzecim jego kolega Kazimierz /Kraków – Tyniec/. Obaj są od nas młodsi o pięć lat. Czwartym uczestnikiem jest moja skromna osoba, Fred /Tarnów/, kolega Grzegorza. Z Grzegorzem po ukończeniu studiów politechnicznych w Krakowie rozpoczęliśmy w 1972 r. odpracowywanie 3-letniego okresu pobierania stypendium fundowanego w wolbromskim Stomilu.

Miasteczko dziewięciotysięczne, zakład zatrudniający 3 600 ludzi przy siedmioosobowej kadrze z wyższym wykształceniem, plus nas dwoje. Dwie knajpy i bar piwny, klub zakładowy i pięćdziesięciometrowy basen pływacki z wieżą. Przez rok mieszkaliśmy razem w jednym, dużym pokoju zakładowego hotelu gościnnego, a potem dostaliśmy po standardowym, rozwojowym M-3. Grześ wżenił się w dziewczynę z pobliskiego Olkusza, a ja po trzech latach uciekłem do Wrocławia /10 lat temu wróciłem do rodzinnego Tarnowa/. Latem następnego roku po zaprzyjaźnieniu się z kierownikiem klubu /a propos bratem znanej aktorki/ Wojtkiem Starosteckim, namówiliśmy go, że zorganizujemy i będziemy prowadzić dyskoteki. Tutejsza młodzież nie miała się gdzie wyszaleć. W klubie organizowano sporadycznie zabawy zakładowe, w okolicznych zagajnikach w lecie na deskowych podestach odbywały się tzw. potańcówki przy wędrujących zespołach, gdzie wstęp na jeden taniec kosztował 2 zł, a w jednej z knajp – Jubilatce, w atmosferze kuchenno – alkoholowego zaduchu sobotnie tańce. Oczywiście w tych latach nie było wolnych sobót więc „dysko” było w sobotę i niedzielę. Utworzyliśmy grupę dyskotekową AFIGA. Dołączył do nas nowo przybyły inżynier elektronik. Skonstruował na płytkach ebonitowych sterowanie światłami reflektorów pod rytm muzyki. Po pół roku odszedł, więc ciągnęliśmy to tylko z Grzesiem jako grupa FIGA – on obsługiwał sprzęt, a ja z mikrofonem robiłem za frontmena. Po kilku miesiącach zjeżdżała się młodzież z promienia 30-40 km. Potem spotykaliśmy się wielokrotnie, w tym na zjazdach koleżeńskich absolwentów, i właśnie na ostatnim zaproponował mi udział w wyprawie. Najmłodszy Bob, właściwie najzdrowszy. Kazimierz z endoprotezami stawów barkowych i biodrowych a Grześ z bajpasami… i ja z polineuropatią nóg i w mniejszym stopniu rąk. I już ostatni uczestnik wyprawy: camper /zdj./ na bazie Fiata ducato, ponad 150 KM, palący 14 l 100 km i 120 litrowy zbiornik na wodę. Jest tutaj łazienka z prysznicem, małą umywalką i sedesem, kuchenka i grzejnik na gaz, lodówka, zlewozmywak. Bob z Kazimierzem będą spać na szerokim łożu nad lukiem bagażowym z tyłu samochodu. Nad kabiną kierowcy, po wdrapaniu się po wąskiej drabince będzie urzędował Grześ. Mnie przypadło w udziale łoże na wprost wejścia, które muszę codziennie zwijać i rozwijać na bazie stolika i dwóch dwuosobowych foteli. Bob zrobił zakupy zapasów żywności i napoi za 1200 zł. Kazimierz dołożył własne wyroby mięsiwa w słoikach i pigwówki a ja kilka konserw.

Początkowo mieliśmy jechać przez Klagenfurt, ale w ostatniej chwili zmieniliśmy trasę z ominięciem Czech i Słowacji /winiety/ na Monachium i Schwangau. Dalej nie planujemy – mamy czas, nic i nikt nas nie goni.

Wkrótce ciąg dalszy historii…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o