Strona główna Rozmaitości Podróże Gdzie tworzyli humaniści…

Gdzie tworzyli humaniści…

0
Zamek Marcinka
fot. Marek Kołdras
REKLAMA

Choć wzgórze św. Marcina, na którym znajdują się ruiny tarnowskiego zamku widać z małych schodów, najlepiej odwiedzić je osobiście. Zwaliska budowli, z której niewiele pozostało do naszych czasów, położone są o 2 kilometry na południe, na skalistym cyplu. Wzgórze posiada historię dawniejszą niż dzieje samego zamku. Odkryto na nim ślady osadnictwa z różnych epok pradziejów: krzemienne narzędzia z neolitu, fragmenty glinianych naczyń z V w. p.n.e. oraz z III w. n.e. Największa liczba znalezisk łączy się jednak z okresem wczesnego średniowiecza.

Archeolodzy odkopali tu monumentalne wały jednego z największych na ziemiach polskich grodzisk, które funkcjonowało od IX do początku XII stulecia. W północno-zachodniej części współczesnej wsi Zawada, na powierzchni ok. 9.5 ha, miał funkcjonować gród położony na zachodnim zboczu wzniesienia. Poniżej w kierunku zachodnim rozwijał się system podgrodzi, bronionych wałami zaporowymi, wkomponowanymi w teren.

Kurza noga

W „Dziejach miasta Tarnowa” Jan Leniek przytaczał wiele nazw pól położonych w tym rejonie: Zamczysko, Wał, Zawale, które kojarzą się z umocnieniami i fortyfikacją terenu. Podczas wykopalisk prócz śladów domostw na wschodniej części wzgórza odkryto cmentarz szkieletowy. Przemawia to za tym, że właśnie tutaj stał pierwszy w regionie benedyktyński kościół. Świątynia prawdopodobnie działała od końca XI lub początku XII wieku. Jej spadkobiercą, także w zakresie wezwania św. Marcina, ma być istniejący do dzisiaj na szczycie góry modrzewiowy kościół z XV wieku. O olbrzymiej potędze fundatora zamku świadczy tempo budowy jego miejscowej siedziby. Prawdopodobnie pierwszą tak dużą w Polsce rezydencję świeckiego możnowładcy – o powierzchni ponad 2000 metrów kwadratowych -–wzniesiono w trzy lata. Założyciel Tarnowa był jedną z najwybitniejszych postaci w kraju, najbliższym doradcą króla Władysława Łokietka i wychowawcą Kazimierza Wielkiego. W zachodniej części założenia umieszczono bramę wejściową. Zdaniem Krzysztofa Moskala, autora książki o zamku, główny dom oparty o północną część muru miał trzy pomieszczenia na każdej kondygnacji. Powierzchnię mieszkalną powiększała tzw. „kurza noga”, aneks domu głównego, osadzona nad stokiem.

REKLAMA (2)

Rezydencja na szlaku

Teren wzgórza otoczono kamienno-ceglanym murem o grubości ponad 2 metrów. Założenie dzieliło się na dwie części, przedzielone fosą. Na części wyższej widać pozostałości zamku wysokiego, gdzie przez ponad 350 lat mieściła się rezydencja właścicieli dóbr. – Budowlę wyróżniała wysoka, okrągła wieża, która była elementem nietypowym dla rezydencji świeckiego dostojnika – podkreśla Krzysztof Moskal. Wieże takie szczyt popularności przeżywały w XIII wieku. Domniemywać można zatem, czy miejscowa wieża była pozostałością dawniejszej budowli królewskiej, czy nieco spóźnionym śladem wpływów architektury czeskiej lub śląskiej, a po prostu podkreśleniem znaczenia królewskiego dostojnika.

Nieco niżej znajdował się warowny przygródek, spełniający rolę administracji dóbr tarnowskich i zaplecza gospodarczego. Spycimir rozpoczął budowę w 1329 roku. W kolejnym roku w marcu miała miejsca lokacja Tarnowa, a już w roku 1331 biskup Jan Grot poświęcił zamkową kaplicę, nadając jej wezwanie Wniebowzięcia Matki Bożej. Z kolejnego roku pochodzi pierwszy dokument wydany na zamku. To potwierdzenie lokacji wsi Keyserwald, dzisiejszej dzielnicy Tarnowa – Klikowej. Założyciel miasta ulokował zamek nie tylko w miejscu świetnym z punktu widzenia obrony. Miasto i rezydencja powstały u skrzyżowania dwóch ważnych szlaków handlowych na Węgry i w kierunku Rusi. Wpływy z cła opłacanego przez kupców pomagały w tworzeniu potęgi finansowej Leliwitów przez wiele lat.

Zamek Marcinka
fot. Marek Kołdras

Zamkowi goście

Na zamku bywali potężni i możni. Syn Spytka, Rafał z Tarnowa, przynajmniej dwukrotnie podejmował tu Kazimierza Wielkiego. Kolejny przedstawiciel rodu Jan był jednym z architektów małżeństwa królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły oraz unii polsko-litewskiej. Para królewska miała odwiedzić zamek w 1392 roku, przy okazji święceń biskupich błogosławionego Jakuba Strzemię, które odbywały się w miejscowej katedrze. Możnych gości trzeba było podejmować w reprezentacyjnych pomieszczeniach. Prawdopodobnie jeszcze przed końcem wieku XIV przy wschodnim i południowym odcinku muru obwodowego stanął gotycki pałac, z wielką salą na najwyższej kondygnacji.

Do niedawna uważano, że w roku 1441 zamek został splądrowany i spustoszony przez Węgrów, przeciwników króla Władysława Warneńczyka. Jednak Krzysztof Moskal przekonuje, że był to wynik mylnej interpretacji zapisu słowackiej miejscowości Trnava, najechanej przez Madziarów.

– Jednak Węgrzy na pewno w połowie XV wieku byli w Tarnowie – przekonuje archeolog Eligiusz Dworaczyński, który podczas prac wykopaliskowych przy fundamentach kościoła św. Anny poniżej Burku znalazł ślady ich najazdu w pozostałościach miejscowego warsztatu garncarza. – To prawdopodobnie ślady po ich najeździe z roku 1474, kiedy złupili Pilzno, ale na sam zamek nie dotarli – dopowiada Krzysztof Moskal.

REKLAMA (3)

Taras dla artylerii?

Jeszcze w XV wieku obronność zamku wzmocniono przez dobudowanie dwóch baszt. W roku 1492 na zamku gościł jeden z najwybitniejszych humanistów Filip Buonacorsi, zwany Kallimachem, który był wychowawcą synów Jana Amora Tarnowskiego. Z zamkiem związana jest postać numer jeden wszechczasów. Hetman Jan Tarnowski, jeden z najwybitniejszych ludzi polskiego renesansu, spędził tu dzieciństwo. Był mecenasem artystów, piastując najwyższe urzędy w kraju, przebywał na dworze trzech królów, decydując o polityce ostatnich Jagiellonów. Pomiędzy 1519 a 1528 rokiem rozbudowywał też swoją rodową siedzibę. Wnętrza przebudowano wtedy w stylu renesansowym, a założenie otoczono nowoczesnymi murowanymi i ziemnymi fortyfikacjami, stanowiącymi odpowiedź na zagrożenie ze strony imperium osmańskiego.

Z tego okresu zachowały się najlepiej: tzw. „baszta północno – wschodnia” oraz ogromna czworoboczna basteja, zwana „arsenałem”, o ścianach sięgających 4 m grubości. Stanowiła ona jakby przedłużenie szańca ziemnego, broniącego zamku od południowego wschodu. Według jednej z teorii broniła ona także wjazdu do zamku. Goście musieli ją objechać korytarzem między wałem a murami, w których umieszczono 18 strzelnic dla broni palnej. Na najwyższej kondygnacji bastei miał się znajdować taras dla artylerii. Choć to kwestia domysłów. – Bo właściwie zagadką pozostaje, jak wyglądała ta budowla i ile dokładnie miała kondygnacji – przekonuje Krzysztof Moskal.

W narożniku „arsenału” mieściła się klatka schodowa do kazamaty, jedynego zachowanego w całości pomieszczenia zamku. W nim zresztą znaleziono miejscowy skarb, ale o tym opowiemy w kolejnym odcinku.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz komentarzx