Żeglarze, którzy kilkaset lat temu dotarli na wyspy zwane potem Zaczarowanymi albo Żółwimi, nazwali spotkane tu ptaki głuptakami, bo nie uciekały na widok ludzi. Poza tym były dziwaczne ze swymi kolorowymi dziobami i płetwiastymi nogami, także często w jaskrawych kolorach. Kto widział ptaka z niebieskimi nogami? A na takich właśnie stopach chodzi – a nawet tańczy – głuptak niebieskonogi.
Tak naprawdę ptaki głuptaki nie są szczególnie rzadkie. Przedstawiciele rodziny Sulidae (głuptakowatych) występują w zasadzie na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Głuptak zwyczajny gniazduje m.in. w Europie i dociera czasem także do Polski (można go zwykle zobaczyć podczas rejsów po Bałtyku). A gnieździ się również u wybrzeży Ameryki Północnej. Australia i Tasmania to tereny głuptaka australijskiego, w Afryce są kolonie np. głuptaka przylądkowego. Z kolei najrzadszy na świecie głuptak czarnoskrzydły (też o niebieskich stopach!) żyje tylko na Wyspie Bożego Narodzenia, leżącej prawie 400 km na południe od Jawy, głównej wyspy Indonezji.
Niebieskie płetwy
Oczywiście nazwa głuptaki jest dla tych ptaków krzywdząca. Głuptaki mogą nieporadnie wyglądać na lądzie, ale w powietrzu i w wodzie radzą sobie znakomicie. W zasadzie są stworzone właśnie do życia w obu tych środowiskach. Głuptaki potrafią nurkować wprost z powietrza pod powierzchnię morza, i to z wysokości 30 metrów. A pod wodą pływają znakomicie i skutecznie łowią ryby. Aerodynamiczna sylwetka z mocnym dziobem i płetwiaste nogi pomagają ptakom swobodnie poruszać się także w wodzie. Wysiadając z samolotu na Galapagos na wyspie Baltra, jeden z pierwszych nieprawdopodobnych widoków, jakie się spotyka, to łowiące głuptaki niebieskonogie – ptasie pociski uderzające ostrymi dziobami w turkusową powierzchnię morza.
Z głuptakami niebieskonogimi spędziłam miłe popołudnie na czarnych skałach wyspy Santa Cruz. Ja wygrzewałam się w słońcu po pływaniu z maską w chłodnym galapagoskim morzu, ptaki – przeciwnie – ruszały gardłami i rozkładały szeroko skrzydła, by się ochłodzić. Więcej zainteresowania okazywały wędrującym po skałach krabom, niż mnie, wylegującej się u ich lazurowych stóp.

Kiedy indziej siedziałam w środku kolonii głuptaków na Isla Del Plata, wysepce mniej oddalonej od wybrzeża Ekwadoru i znacznie mniej izolowanej w przeszłości niż Galapagos. Samica głuptaka niebieskonogiego przysiadła niespełna dwa metry ode mnie, przy dwóch złożonych wprost na ziemi jajach. Moja obecność trochę ją niepokoiła, choć nie odchodziła od jaj. Aby ją uspokoić, użyłam metody opisanej przez pewnego niemieckiego biologa – wręczyłam pani głuptak znaleziony patyczek. Ostrożnie wzięła go w dziób i położyła obok siebie na ziemi. Ten „prezent” wyraźnie ją uspokoił i mogłam zrobić zdjęcie. Podobno wracający z połowu samiec też, chcąc zostać przyjęty, musi coś wręczyć samicy – jeśli nie rybę, to chociaż suche źdźbło.
Trudno uznać głuptaki za towarzystwo nudne, siedząc przy ich kolonii i obserwując, jak ptaki tańczą na swych niebieskich stopach, kłaniają się sobie albo gwiżdżą, jakby dmuchały w zapchane gwizdki. Dźwięk jest tak sugestywny, że trudno się oprzeć próbom naśladowania.
Gdy w cieniu rzadkich krzewów bezgłośnie ląduje na ziemi mała sowa, albo kiedy zbliża się cień fregaty, kolonia głuptaków odzywa się ostrymi, skrzypiącymi głosami. Jednak już po chwili najbliższa para głuptaków niebieskonogich znowu podejmuje swój partnerski taniec, polegający na równoczesnych obrotach, z unoszeniem niebieskich stóp, dotykaniem długim dziobem piersi i wskazywaniem nim nieba.
Wojna o patyki
Głuptaki niebieskonogie i głuptaki maskowe o paradnych, pomarańczowo-żółto-czarnych dziobach tworzą mieszane kolonie, składając jaja wprost na ziemi. Nawet na Genovesie, zwanej na użytek turystów „wyspą głuptaków”, jaja i pisklęta nie są całkiem bezpieczne – zagrażają im unoszące się nad kolonią fregaty, myszołowy, sowy, a nawet drepczące po ziemi, dużo mniejsze od głuptaków gwarki galapagoskie. Te sprytne ptaki potrafią wykorzystać okazję, wytoczyć jajko z pola widzenia rodziców, rozbić je i wyjeść zawartość.
Najbardziej kolorowe głuptaki, zwane po łacinie Sula sula, mają jaskrawoczerwone stopy, błękitny dziób i różowo-lazurową „maskę”. W przeciwieństwie do niebieskonogich krewniaków zakładają gniazda wśród suchych krzaków. Gniazda są z patyków. Na skalistych wysepkach archipelagu Galapagos – jak Genovesa – nie ma zbyt wielu drzew, a krzewy są często ciernistą, zbitą gęstwiną. Głuptaki czerwononogie pilnie zbierają więc wszelkie ułamki gałęzi. Mają przy tym problem z fregatami – czarnymi, wielkoskrzydłymi ptakami o drapieżnych dziobach i czerwonych gardłach.
Fregaty też potrzebują patyków na gniazda. Każda znaleziona przez głuptaka, niesiona do gniazda gałąź, jest przedmiotem pożądania fregat, dużo zwinniejszych lotników. Atakują więc niosącego patyk głuptaka, by wydrzeć mu cenną zdobycz. To prawdziwa powietrzna wojna podjazdowa.
Fregaty, powietrzni złodzieje, nie ograniczają się przy tym tylko do kradzieży patyków – zdarza się, że atakują głuptaka, który właśnie złowił rybę, godząc w niego haczykowato zakończonymi dziobami, póki nie wypuści zdobyczy.
Ptak jak wąż
Podczas pobytu na Cejlonie poznałam bliżej mniej typowego przedstawiciela rodziny głuptakowatych – wężówkę. Nazwa wzięła się z tego, że ten ptak, przypominający nieco kormorana o wyjątkowo długiej szyi, pływa niemal cały zanurzony – nad taflą wody widać tylko długą szyję z małą głową i sztyletowatym dziobem. Co, oczywiście, przypominało ludziom wznoszącego się nad wodą węża.
Wężówki widziałam po raz pierwszy podczas pobytu w Indiach, a potem spotykałam je też m.in. w Ameryce Południowej. Zawsze jednak obserwowałam je na dystans. Choć nietrudno zobaczyć te dość duże ptaki, suszące skrzydła na gałęziach nad wodą, niełatwo się do nich zbliżyć, bo z kilkudziesięciu metrów potrafią wypatrzyć obserwatora i odlatują. Albo… dają nurka i znikają pod wodą.
Nad jeziorem w Anuradhapura miałam jednak trochę szczęścia. Polująca pod wodą wężówka wysunęła głowę na powierzchnię zaledwie o parę metrów ode mnie. I była bardzo zajęta, bo na dziób miała nabitą rybę.
Wężówka łowi nurkując i używając dzioba jak harpuna. Potem jednak musi uwolnić dziób, by go otworzyć i rybę połknąć. Ptak, którego obserwowałam, złowił pasiastą rybę rozmiaru dłoni, dość szeroką jednak. Musiał chwilę manewrować rybą nad powierzchnią wody, by zsunąć zdobycz z dzioba, nie upuszczając obrócić, chwycić w dziób i tak ułożyć, by móc ten kąsek przełknąć. Podczas tej operacji zrobiłam wężówce parę zdjęć. Nie było łatwo, bo głowa i szyja ptaka wiły się rzeczywiście wężowymi ruchami, a refleksy odbite od wody nie ułatwiały fotografowania. Były to jednak najciekawsze zdjęcia, jakie zrobiłam tego dnia nad jeziorem.


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)


![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)


















