Nowy Rok egzotycznie

0
46
Egzotycznie
fot. Marta Tutaj
REKLAMA

Nie wszędzie Nowy Rok przychodzi 1 stycznia. Dla muzułmanów przypada w sierpniu, mieszkańcy Indii świętowali go już w listopadzie. Chińczycy i mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Bali mają jeszcze do Nowego Roku parę tygodni.

Dni lampek
W Indiach i Nepalu Diwali – Święto Lamp, czas nowego światła, początek nowego roku w handlu i interesach przypada w listopadzie. Święto trwa kilka dni – przygotowuje się góry kolorowych i mocno perfumowanych słodyczy, przed domami pali się lampki oliwne, buduje się rydwany z jaskrawo malowanymi postaciami bogów i obwozi je po ulicach, by wreszcie – utopić w rzece. Wszędzie kupić można kwiaty, kadzidełka, figurki bogów i kartki świąteczne z wizerunkami Ramy, Sity, niebieskoskórego Kriszny, Hanumana – Białej Małpy i bodaj najważniejszego w tym czasie boga Ganesi – z wielkim brzuchem i głową słonia. Ganesia jest patronem handlu, uczonych i… księgowych, stąd u progu nowego roku trzeba zapewnić sobie jego opiekę.

REKLAMA

W jednym ze świątecznych dni maluje się zwierzęta. Sierść domowych czworonogów – od psa do słonia i wielbłąda – pokrywa się kolorowymi ornamentami, a szyje zwierząt stroi wieńcami z kwiatów. Spotkanie z parą wołów, pokrytych wzorem pomarańczowych swastyk i błyskawic lub „świętą krową” w czarne i czerwone ornamenty nie należy wówczas do rzadkości. W Nepalu święto obchodzi się pod znakiem smoka – symbolu szczęścia i pomyślności. Wszędzie można kupić drukowane na ryżowym papierze smoki, które maluje się w jaskrawe kolory i dekoruje nimi dom. Cały okres Diwali i hinduskiego Nowego Roku to także czas wizyt w świątyniach, rozdawania jałmużny i kamienia ubogim oraz rozliczeń między szefami a pracownikami, gospodarzami a służącymi.

Świąteczne malowane drzwi w Nepalu
Świąteczne malowane drzwi w Nepalu | fot. Marta Tutaj

Według księżyca i po chińsku

Skomplikowany jest kalendarz muzułmański, który liczy się od roku ucieczki Mahometa (hidżry) i opiera na fazach księżyca, w związku z czym miesiące mogą być różnej długości, a data początku roku – bardzo różna. W ostatnich latach przypadała w… sierpniu. Natomiast najbliższy Chiński Nowy Rok będzie 12 lutego 2021. W tym dniu kończy się Rok Metalowego Szczura (który trwał od 25 stycznia 2020), a zaczyna się Rok Metalowego Bawołu. Według horoskopu ma to być rok ciężkiej pracy, która jednak – choć nie od razu! – przyniesie efekty. Rok Bawołu potrwa do 12 lutego 2022 roku, gdy zacznie się Rok Tygrysa.

Chińczycy przygotowują się do Nowego Roku na długo wcześniej – sprzątają dom i wypędzają złe duchy, żegnają też domowego boga kuchni. Najważniejszym dniem jest wigilia Nowego Roku, która przypomina trochę i naszą wigilię – od rana przygotowuje się tradycyjne potrawy na wspólny posiłek (w tym specjalne małe pierożki nianhua). Wszyscy w rodzinie otrzymują prezenty – zwykle owoce, słodycze i koperty z pieniędzmi. Nawet dzieciom wsuwa się w paczuszki kolorowe, sztuczne banknoty z obrazkami. Dekoruje się dom ozdobami w formie patronujących rokowi zwierząt (w tym roku figurkami wołu) i składa ofiarę przed domowym ołtarzykiem, a wieczorem spożywa się wspólny, uroczysty posiłek i wypija noworoczny toast. Do północy, a czasem dłużej odbywają się pokazy sztucznych ogni. Następnego dnia na ulicach odbywają się korowody smoków z hałaśliwą muzyką i fajerwerkami, a także konkursami tańca smoków – lwów.

Smoki z Borneo

Na taki dzień trafiłam kiedyś w lutym w Malezji, na wyspie Borneo, w Kuching (Chińczycy to jedna z dwóch najliczniejszych grup narodowych tego kraju).

Zaczęło się od występów smoków w pobliskim centrum handlowym. Cały ranek ściągały do Kuching zespoły z całej prowincji Sarawak – młodzi ludzie z wielkimi bębnami i w spodniach z kolorowego futra. Ten ostatni element stroju wyróżniał smoczych tancerzy.

Cały dzień smoki tańczyły i skakały przed jury w centrum handlowym – białe smoki, czerwone smoki, żółte i pomarańczowe. Każdy z nich składał się z dwóch tancerzy, którzy musieli działać w idealnej harmonii jako przednie i tylne nogi, głowa i ogon. Smok-lew wykonywał różne układy taneczne i akrobacje przy akompaniamencie orkiestry złożonej głównie z gongów i bębnów. Jeśli stawał słupka lub skakał w górę, jeden tancerz musiał podnieść wysoko drugiego. Takie ewolucje oceniane były najwyżej. Smoki otwierały też paszcze i przewracały oczami – sterował tym za pomocą sznurków tancerz z przodu. Rodzice z dziećmi podchodzili do oczekujących w kolejce na występ tancerzy, by dzieci pogłaskały łeb smoka – co miało im zapewnić szczęście i zdrowie w Nowym Roku.

Była też parada uliczna, w której szli przebierańcy, a smoki biegały ulicami, jechały na ciężarówkach, były niesione na tyczkach i podestach. Były dziewczęta w baśniowych kostiumach, było też sporo figurek psa, jako że zaczynał się akurat Rok Psa. Sprzedawano psie maskotki i słodycze. Każdy smoczy zespół powiewał chorągwiami swego regionu. Na koniec – tuż przed północą – wszystkie delegacje kolejno wnosiły swoje chorągwie do chińskiej świątyni przy moim hotelu. W bębny i gongi bito przy tym szczególnie głośno, by zwrócić na siebie uwagę bogów.

Świętować tego dnia można długo, bo nawet w Chińskiej Republice Ludowej pierwsze trzy dni po Nowym Roku są wolne od pracy, a i w dalszym ciągu wielodniowego święta zamyka się często biura i firmy.

W Singapurze np. trwa to cztery do sześciu dni.

Kuchin Parada Smoków
Kuchin Parada Smoków | fot. Marta Tutaj

Melasti i Nyepi

Na indonezyjskiej wyspie Bali na Nowy Rok można trafić jeszcze w marcu. Obserwowałam go w Kuta – popularnym balijskim turystowisku.

W czasie święta Melasti, otwierającego Nowy Rok balijskich hinduistów, szeroka, płaska plaża w Kuta jest punktem zbiórki świątecznych procesji. Z każdej dzielnicy, z każdej wioski w okolicy, przychodzą ludzie w odświętnych strojach – mężczyźni w bieli i z kwiatem hibiskusa przy balijskim kapeluszu, kobiety w białych i żółtych koronkowych bluzkach, muzycy w kraciastych sarongach, grający na bębenkach, czynelach, grzechotkach. Nie może zabraknąć grup dziewczynek w koronach z żółtych kwiatów – tancerek tradycyjnego legong – tańca stanowiącego metaforę ludzkiego życia.

Każdy pochód, kolorowy od parasolek i chorągwi na wysokich drzewcach, stawia na plaży ołtarze, ozdobione rzeźbami smoków i draperiami. Składa się na nich skrzynie, talerze i plecione koszyczki z pudżdżą – ofiarą z ryżu, słodyczy, kwiatów, kadzidełek i drobnych monet. Kapłani, uzbrojeni w rytualne noże i kadzielnice, odśpiewują inwokacje.

Mikrobusami, pomalowanymi w sceny z Ramajany, zjeżdżają się wierni; za nimi ciągną sprzedawcy słodkich napojów i szaszłyków satay oraz turyści wszelkich ras i narodowości. Obecność tych ostatnich nie narusza religijnego charakteru uroczystości – dla Balijczyków im więcej gości, tym większy honor dla ludzi i bogów – nieważne, czy są to ludzie w szortach, czy sarongach, czy niosą kamery, czy kosze z pudżdżą.

Indonezyjczycy kochają zgromadzenia – siadają w zwartych grupach na piasku, rozmawiają, żartują, zawierają znajomości. Dziewczynki w kostiumach legong jedzą lody; chłopcy w odświętnych kapeluszach składają świąteczne zabawki – figurki czerwonych smoków. Okoliczne kawiarnie pękają w szwach od biało ubranych Balijczyków. I przez całe popołudnie z zewsząd nadciągają kolejne pochody z bębenkami, parasolkami i pudżdżą.

Ceremonia Melasti kończy się obmyciem rąk i stóp w morzu. Powinno to nastąpić o zachodzie słońca; tłumy odświętnie ubranych ludzi, idących powoli, w świetle zachodu, ku falom, to niezapomniany obraz. Po uroczystościach na plaży pozostają tysiące palmowych koszyczków po ofiarach, które zabiera morze.

Następnego dnia jest Nyepi – „cichy dzień”, dla hinduistów czas, gdy nie pracuje się, nie prowadzi pojazdów, nie wychodzi z domu, nie wykonuje żadnych prac. Turystów, których nigdy na Bali nie brak, prosi się w tym dniu o nie opuszczanie hotelu – którego obsługa nie dotrzymuje zasad Nyepi, ale też zwykle w tym dniu pracują wyznawcy innych religii – np. muzułmanie lub chrześcijanie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o