Sihaja

0
58
Sihaja
fot. Marta Tutaj
REKLAMA

Wiosna zwykle przychodzi w zieleni i słońcu, choć u nas często w szarudze i chmurach. A w krajach cieplejszych można zauważyć różne ich przejawy. W niektórych stronach jest to pora deszczów, czas wymiany namiotów, dojrzewania pomarańczy i… poszukiwania afrodyzjaków.

Sihaja to w narzeczu Beduinów wiosna na pustyni. Kilka razy w życiu miałam okazję być na pustyni w tym okresie i muszę stwierdzić, że niewiele jest środowisk, gdzie wiosna robi większe wrażenie.

REKLAMA

Kwiaty, owoce, ruiny

Kiedy przed wojną podróżowaliśmy po Syrii, tamtejsze pustynie – szare, usiane wzgórzami z fantastycznie sterczącymi w niebo ruinami pałaców i twierdz – w marcu zaczynały się zielenić. W ten przypominający z daleka mgiełkę zielony nalot pasterze wypuszczali stada owiec i kóz. Wokół Pustynnego Pałacu, gdy go zwiedzaliśmy, roiło się od pasących się zwierząt i doglądających je dzieci, dosiadających – po kilkoro naraz – grzbietów osiołków. W marcu pasterze mieszkali jeszcze w ciemnych, zimowych namiotach z wełny w czarne pasy, ale suszyli już i wietrzyli lżejsze pokrycia na białe namioty letnie. Zimowe namioty mają pochłaniać promienie słoneczne, letnie – odbijać je.

Wokół Kaplicy św. Szymona kwitły drzewa brzoskwiniowe, po drodze zaś, w sadach pomarańczowych, wśród ciemnozielonych liści świeciły właśnie dojrzewające owoce. Na ulicach Damaszku sprzedawano dojrzałe już truskawki, usypane na straganach w wysokie sterty i udekorowane pomarańczowymi kwiatkami aksamitek. Spod rzeźbionych kamieni ruin starożytnego miasta w Palmyrze wyrastały zielone kępy, kwitnące żółtymi kwiatami. Na wzgórzach wokół twierdzy Saladyna rosły drobne, mocno pachnące, dzikie cyklameny.

Jeszcze bardziej niezwykła była wiosna na jordańskiej pustyni Wadi Rum – pięknej o każdej porze roku dzięki czerwonym, żółtym, szarym albo płowym, a o zachodzie słońca różowo-fiołkowym piaskom. A także rdzawym, rzeźbionym przez erozję w malownicze kształty skałom.

Ptak
fot. Marta Tutaj

Skarby pustyni

W marcu piaski Wadi Rum każdego dnia rozkwitały tysiącami kwiatów – drobnych, białych i różowych, tworzących kobierce w miejscach, gdzie po nocy osiadała rosa, albo żółtych, rosnących kępami. Wędrując wśród piasków na piechotę, łatwo było znaleźć różowopurpurowe miniaturki irysów rosnących tu prawie bez liści. Zdarzały się i bardziej egzotyczne znaleziska. Z piasku wynurzały się grube, czerwone pałki Cynomorium szkarłatnego – pasożytniczej byliny, którą ludy pustyni żywiły się jeszcze w czasach biblijnych. Wyglądają jak czerwone, grube kolby, pokryte bardzo drobnymi kwiatuszkami. Cynomorium nie tylko jadano, przyrządzano także z niego lekarstwa, m.in. na problemy gastryczne i choroby nerek. W czasach wojen krzyżowych nauczyli się tego także rycerze szpitalnicy z zamków i twierdz na Bliskim Wschodzie. Zabrali pustynną bylinę na Maltę i tam uprawiali ją jako tzw. grzybek hiszpański. Była to ich dobrze strzeżona tajemnica – Cynomorium uprawiano w dobrze zamkniętych ogrodach. Za kradzież roślin, bylin lub nasion groziły wysokie kary, z wiosłowaniem na galerach włącznie (!)

Rycerze maltańscy przy pomocy Cynomorium leczyli niemal wszystko, od męskiej impotencji po ból zębów. Dziś, po badaniach, wiadomo, że roślina ma istotnie pewien wpływ na wydzielanie hormonów i może działać jak afrodyzjak. Ze względu na lecznicze i jadalne właściwości Cynomorium zbierano przez wieki na pustyniach tak intensywnie, że w wielu miejscach wytępiono tę roślinę. Na Wadi Rum jednak wciąż jeszcze można ją zobaczyć.

Rośliną o podobnym zastosowaniu, którą można znaleźć wiosną kwitnącą na pustyni, jest Cistanche salsa, znana też jako „żeń-szeń pustynny”. Jest to kolejna roślina pasożytnicza, której przypisuje się nie tylko własności silnego afrodyzjaku. Dodawana jest także do jedzenia jako składnik odżywczy i leczniczy. Zawiera substancje wzmacniające nerki, a także przeciwutleniacze. Cistanche uchodzi także za środek spowalniający starzenie i zapewniający długie życie. Ekstrakty z Cistanche, dające podobno witalność i długowieczność, osiągają dziś w handlu wysokie ceny. I ta roślina w stanie dzikim jest dziś rzadka i objęta ochroną.

Trawka
Trawka | fot. Marta Tutaj

Na piasku o poranku

Wiosną na piasku pustyni pojawiają się też zielone pasma spiralnie skręconej trawki i kępy zielonych liści, przypominających nasze tulipany, ale kwitnących całkiem innymi kwiatami. Nad kwiatami unoszą się pustynne pszczoły – bardzo szybkie i bardzo kosmate. Po czerwonym piasku z ożywieniem biegają, przypominające skarabeusze, długonogie chrząszcze z rodziny czarnuchowatych. Nad ranem można czasem spotkać największego z nich, pokrytego drobnymi włoskami. Stoi na piasku na szeroko rozstawionych nogach, jakby kontemplował wschodzące słońce, i wydaje się cały srebrny. To dlatego, że drobne włoski na jego ciele zbierają rosę, by zapewnić owadowi zapas wody na cały dzień.

Wiosną na pustyni widać też wiele ptaków. Na fantastycznie rzeźbionych, barwnych skałach albo białych krzaczkach, przypominających duchy roślin, siadają białorzytki – nieduże, ale z daleka widoczne dzięki kontrastowemu upierzeniu. W ludzkich osadach, m.in. w turystycznych kampingach najczęstszymi gośćmi są dziwonie synajskie – ptaki rozmiaru wróbli, ale nie szare, lecz czerwone, różowe albo żółtawe. Nie są zbyt płochliwe i chętnie korzystają z dokarmiania ryżem, które stanowi na Wadi Rum rodzaj atrakcji turystycznej. Często towarzyszą im hałaśliwe czarnotki o mieniących się ciemnych piórach i pomarańczowych skrzydłach, trochę przypominające nasze szpaki. Nie brak też jaskółek – na pustyni jest ich kilka gatunków, m.in. jaskółki skalne i jaskółki blade. I choć są niepozorne, niewielkie i z przewagą szarości w upierzeniu, ich widok jest miłym uzupełnieniem wiosny na pustyni. Na Wadi Rum śpiewają też skowronki, zwane tutaj piaskowymi.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze