Leżąca na bursztynowym szlaku osada Brzeźnica prowadziła ożywione kontakty handlowe z Imperium Rzymskim. Monetami z podobizną cesarza Dioklecjana Rzymianie płacili za skóry i wapień pochodzący z Gór Świętokrzyskich. Na początku XII wieku Jaksowie-Gryfici wznieśli tu rezydencję i kościół rodowy. Konsekrował go biskup krakowski Maurus, a patronem świątyni został św. Wojciech. Tu miał siedzibę Janik Jaksa-Gryfita, późniejszy arcybiskup gnieźnieński. On sprowadził do Brzeźnicy, a tym samym do Polski, konwent cystersów z francuskiego Morimondu i częścią swojego majątku uposażył klasztor. Dziewięć lat później datowany jest akt erekcyjny podnoszący go do rangi opactwa oraz przywilej fundacyjny księcia Bolesława Kędzierzawego, zwalniający od danin i ciężarów. Wokół klasztoru cystersi zorganizowali osadę. Nazwano ją Andreovia na cześć jednego z mnichów – Andrzeja, brata sławnego Bernarda z Clairvaux – doktora Kościoła i autora porywających homilii. Po polsku to po prostu Jędrzejów, który niebawem z klasztornej osady stał się miastem – lokowanym na prawie średzkim przez Bolesława Wstydliwego w 1271 roku.
Z Tarnowa to akurat sto kilometrów. Dobry cel podróży, która przenosi do początków państwa polskiego. Zarówno za sprawą materialnych pozostałości średniowiecznego budownictwa sakralnego, jak i postaci autora sławnego dzieła – Chronicon Polonorum – mistrza Wincentego Kadłubka, który po rezygnacji z biskupich zaszczytów stał się pierwszym polskim cystersem i w jędrzejowskim opactwie spędził ostatnie lata życia.
Barokowe dźwięki i srebrna trumienka
Opactwo jest położone za miastem, na wzgórzu. W cieniu potężnych, choć surowych murów świątyni czuć szczególny genius loci z całą potęgą historycznego dziedzictwa. Pierwotny kościół i zabudowania klasztorne wzniesiono w stylu romańskim – w kaplicach południowych zachowały się wsporniki z tego okresu. Natomiast w przebudowanych skrzydłach klasztornych zobaczyć można gotyckie krużganki. Do bryły kościoła dobudowano dwie kaplice i dwuwieżową fasadę wschodnią w stylu barokowym. Wnętrze kościoła jest restaurowane (prace prowadzone są obecnie w nawie głównej). Uwagę zwracają wspaniałe wczesnorokokowe organy wykonane z hebanu i kości słoniowej. Niespotykane wcześniej w Polsce rozwiązanie, polegające na kompozycji parawanowej i budowie w kształcie litery U, kilkadziesiąt lat później zastosowano w sławnych organach oliwskich. Jędrzejowski instrument pochodzi z połowy XVIII wieku a jego montaż w XII-wiecznej romańskiej emporze wymagał sporej wiedzy i ogromnego kunsztu. Aż 13 lat trwała renowacja cennych organów, by zachowały zarówno barokowe brzmienie, jak i oryginalną drewnianą mechanikę. Wśród figur zdobiących prospekt wyróżniają się król Dawid z harfą (po lewej stronie od frontu) oraz św. Cecylia z portatywem (przenośne, średniowieczne organy).
Jednak największy skarb opactwa kryje barokowa kaplica, przylegająca do północnej nawy kościoła klasztornego. To relikwie bł. Wincentego Kadłubka – złożone w ozdobnej srebrnej trumience, znajdującej się na ołtarzu pomiędzy figurami czterech aniołów. To tu od setek lat zdążają nie tylko miłośnicy historii, ale i pielgrzymi, wierzący w moc cudów, które dzieją się za jego wstawiennictwem.
Mistrz i mnich
Wincenty Kadłubek był wysokim i dobrze zbudowanym mężczyzną o żywym temperamencie, który nie wykluczał jednak skłonności do zadumy i refleksji. Pochodził z możnego rodu, był – jak na owe czasy – bardzo gruntownie wykształcony i bywały w świecie. Pierwszy w naszym kraju magister – czyli mistrz – i dziesiąty następca św. Stanisława na krakowskiej stolicy biskupiej, do najwyższych godności doszedł nie tylko ze względu na przyjaźń z księciem Kazimierzem Sprawiedliwym. Zaszczyty te bez żalu porzucił, by poświęcić się modlitwie do Matki Boskiej, adoracji Najświętszego Sakramentu i pracy intelektualnej. Tak o tej nietuzinkowej postaci mówią jego „Kronika”, dokumenty i zachowane relikwie. Uczył się więc młody Wincenty w krakowskiej szkole katedralnej. Tu poznał tabliczkę Pitagorasa, sztukę pisania listów, retorykę, dialektykę i egzegezę Pisma św. Tu czytał dzieła Owidiusza, Terencjusza, Boecjusza, Grzegorza Wielkiego, czy Iwona z Chartres. A później wyjechał na dalszą naukę – do Bolonii, a może raczej do Paryża, gdzie uzyskał tytuł naukowy na uniwersytecie. Wgłębił się tam w dzieła Wergiliusza, Cycerona, Seneki, a także pisarzy chrześcijańskich. Dzięki temu po powrocie do kraju na dworze księcia Kazimierza, mógł zacząć tworzenie dzieła swojego życia – „Kroniki” opisującej dzieje Polski od czasów legendarnych aż po początek XIII wieku. W 1208 roku został biskupem krakowskim, dlatego dwa lata później dokonał uroczystej konsekracji nowego kościoła w Jędrzejowie. Pewnie nie wiedział wtedy jeszcze, że za osiem lat pieszo przyjdzie do cysterskiego klasztoru z Krakowa, by dokonać tu żywota i odejść do Pana – w środę popielcową, 8 marca 1223 roku.
Słoneczne godziny
Jędrzejów to nie tylko cystersi, ale i zabytkowe centrum liczącego ponad 750 lat miasta. Warto zwrócić uwagę na kościół św. Trójcy z XV wieku, wzniesiony na miejscu, gdzie już trzysta lat wcześniej istniała świątynia. Barokowe dziś wnętrze kryje ciekawe elementy wyposażenia – średniowieczną chrzcielnicę z brązu czy XIV-wieczny krucyfiks. Wokół rynku, który był kiedyś sporym placem handlowym, rozsiadły się stare kamieniczki. Wśród nich – była apteka klasztorna (z 1712 roku) i dom farmaceutów z kopułą obserwatorium astronomicznego. W obu mieści się dziś Muzeum Przypkowskich, powstałe w oparciu o prywatną kolekcję lekarza z Jędrzejowa, Feliksa Przypkowskiego, rozbudowaną przez jego syna, Tadeusza.
Zbiory to przede wszystkim niezwykłe zegary słoneczne oraz astronomiczne przyrządy pomiarowe – w sumie ponad 600 eksponatów. To trzecia najważniejsza kolekcja na świecie – po Planetarium w Chicago i Science Museum w Oxfordzie.
Zegary słoneczne, wodne i klepsydry pochodzą z najlepszych warsztatów Europy. Jednym z najciekawszych jest zegar słoneczny z armatką strzelającą w południe. Został wykonany w Paryżu dla króla Stanisława Leszczyńskiego. To zegar z tarczą, na której odczytuje się godziny. Jednak gdy w południe promienie słoneczne przechodzą przez soczewkę, padają w miejsce, w którym znajduje się lont i armatka strzela. Ostatnio udało się to w 1953 roku. W domu Przypkowskich gościł wówczas Władysław Broniewski. Gospodarz próbował uruchomić cenny czasomierz, jednak pogoda nie sprzyjała i zegar zadziałał dopiero trzeciego dnia. Wówczas Broniewski napisał wiersz, który zaczyna się od słów „Biją słoneczne godziny/ W Jędrzejowie/ I mnie i Tobie, i innym/ Biją zegarowie…” a jego rękopis znajduje się w muzeum i jest prezentowany obok zegara.
Nad nim inny unikat – XVII-wieczny zegar słoneczny dwunitkowy wybitnego niemieckiego astronoma Wilhelma Schickharda. Jedyny jego przyrząd, ozdobiony malarskim obrazkiem, przypominający o „Memento Mori”.
Muzealne eksponaty to również XVII-wieczny pektoralik, czyli zegar w oprawie z kryształu górskiego, który kobiety nosiły na łańcuszku; zegary słoneczne typu norymberskiego ze wskazówką nitkową, regulowaną według szerokości geograficznej, oraz zegary słoneczne magnetyczne. Są także zegary księżycowe i gwiazdowe. Bardzo ciekawa jest kolekcja klepsydr, wśród których znajduje się 45-minutowa, która odmierzała czas podczas wykładów na uniwersytecie w Pradze, czy wodna z miniaturową fontanną.
Mniejsza, ale także interesująca jest kolekcja zegarów mechanicznych, wśród których uwagę zwraca najstarszy w Polsce zegar wahadłowy Jana Kazimierza z 1654 roku.
Muzeum Przypkowskich to także cenny, liczący 20 tysięcy woluminów księgozbiór oraz wyposażenie domu doktora. Ciekawy jest zwłaszcza gabinet, w którym omal nie zginął sam marszałek Józef Piłsudski, gdy jego ordynans nieumiejętnie czyścił broń.
A na koniec trzeba wstąpić do znajdującego się na tyłach muzeum Ogrodu Czasu. By spacerując wśród kwitnących kwiatów i pachnących ziół, wokół zegarów słonecznych o niezwykłych kształtach, zastanowić się nad dominującym nad nimi przesłaniem Wincentego Kadłubka: Levior est rerum, quam temporis iactura (Lepiej stracić rzeczy niż czas).
![Dynamiczne zmiany w pogodzie. Wielobarwne niebo nad Tarnowem [ZDJĘCIA] Tęcza nad Górą św. Marcina](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/IMG_20260614_201446-218x150.jpg)

![Średniowieczne klimaty na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zamkomania 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zamkomania-2026-9-218x150.jpg)










![Weekend pełen smaku. Tak tarnowianie bawili się na Gastromajówce [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Gastromajowka-14-218x150.jpg)









