Tam, gdzie Madonna do króla przemówiła

0
104
Wiślica
Bazylika pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Wiślicy
REKLAMA

Rozpoczął się wiek XIV. Książę Władysław walczy o zjednoczenie ziem polskich. Marzenie jest dalekie od spełnienia. Przede wszystkim z powodu Wacława Czeskiego. Władysław ukrywa się przed nim na Ziemi Sandomierskiej. Teraz w Wiślicy. W romańskim kościele zanosi modły przed cudowną figurą Maryi z Dzieciątkiem. Utrudzony walką i modlitwą zasypia. Staje przed nim Matka Boska. Uśmiecha się i mówi: „Władysławie, wstań, idź, a zwyciężysz”. Poszedł. Zwyciężył. Było to trzy dekady przed bitwą pod Płowcami i nieco więcej przed nadaniem Tarnowowi praw miejskich. Wiślica była już ważnym miejscem o kilkusetletniej historii. Zasobny gród na szlaku handlowym z Krakowa na Ruś Kijowską stał się świadkiem wydarzeń, które były milowymi krokami w dziejach kraju.

Do, położonej w województwie świętokrzyskim, Wiślicy z Tarnowa, przez nowy most w Borusowej, jest niewiele ponad 50 kilometrów. Droga zajmuje więc niespełna godzinę. Jedno z najmniejszych dziś polskich miast, nie zrobi na wstępie na nikim wrażenia. Trudno chyba znaleźć miejsce, w którym tak wyraziście widać, że wielkość i sława mogą okazać się kruche. Odwiedzając Wiślicę trudno uwierzyć, że przez wieki rezydowali tu królowie. Że przez 250 lat był to jeden z kilku najważniejszych ośrodków Polski. Że dopiero potop szwedzki i spustoszenie przez wojska Jerzego Rakoczego przyniosły kres jej świetności. To był początek końca. Rozebrano zamek i dwa zrujnowane kościoły. Po murach i bramach nie pozostał ślad.

REKLAMA

Niezmiennie trwa tylko gotycka bazylika, chroniąc niewyobrażalnie cenne świadectwa przeszłości. By zrozumieć ich wagę, dobrze się nieco przygotować przed przyjazdem. Na miejscu o informacje i wskazówki teraz trudno. Ma się to jednak zmienić.

Pani Wiślicka

Kolegiacką bazylikę pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Wiślicy ufundował w 1350 roku król Kazimierz Wielki. To jeden z kościołów ekspiacyjnych wzniesionych przez władcę jako pokuta za zabójstwo księdza Marcina Baryczki. Świątynia, najstarszy i największy kościół dwunawowy w Polce, zaskakuje surową lecz piękną formą. Gotyckie sklepienia wsparte są na trzech, usytuowanych na środku budowli, filarach. To niecodzienne na naszych ziemiach rozwiązanie – po wejściu nie widzimy ołtarza, lecz… słup. W półkolistej absydzie prezbiterium – Ona – Madonna Łokietkowa, Pani Wiślicka. Wczesnogotycka płaskorzeźba przedstawiająca smukłą postać uśmiechniętej Maryi, odzianej w suknię i płaszcz, z uśmiechniętym Dzieciątkiem, które w lewej dłoni trzyma królewskie jabłko, a prawą wyciąga w geście błogosławieństwa. Według legendy przywiózł ją z Węgier Święty Świerad, historycy datują ją na nieco późniejszy okres.

Modlił się tu nie tylko Władysław Łokietek, ale także Władysław Jagiełło i królowa Jadwiga. Przed nią, z okna w północnej ścianie, w 1347 roku odczytano słynne statuty wiślickie, pierwszy zbiór praw państwa polskiego. W roku tysiąclecia chrztu Polski, kardynał Stefan Wyszyński i ówczesny arcybiskup krakowski Karol Wojtyła ukoronowali Dzieciątko i Madonnę Łokietkową.

Dekoracja prezbiterium to zasługa Władysława Jagiełły. Freski przedstawiające sceny z życia Maryi i Jezusa powstały pod koniec XIV wieku, w ulubionym przez króla stylu rusko-bizantyjskim.

Jednak to co najcenniejsze znajduje się pod nami. Bazylika jest bowiem trzecią świątynią wzniesioną na tym miejscu. Pozostałości dwóch poprzednich, z XII i z XIII wieku, kryją jej podziemia. Obecnie, niestety, nie są dostępne. Trwają prace, których efektem ma być powstanie unikatowego w skali Europy szlaku zamykającego w całość najważniejsze wiślickie zabytki. Zakończą się najwcześniej w drugiej połowie tego roku.

Madonna Łokietkowa
Madonna Łokietkowa

Wcześniej niż Gniezno?

Z tą Europą to nie przesada. Unikatowa jest chociażby datowana na 1175 rok płyta orantów – fragment romańskiej posadzki o wymiarach 4,1 na 2,5 metra z XII-wiecznego kościoła. Zrobiono ją z gipsowej masy i podzielono na dwa pola. W górnym widzimy duchownego, który stoi pomiędzy mężczyzną i chłopcem. W dolnym – mężczyznę z brodą pomiędzy kobietą w czepcu i młodzieńcem. Wszyscy patrzą w górę, a ręce unoszą w geście modlitwy. Dlatego interpretuje się ich jako orantów. Nad nimi – łaciński napis: ci chcą być podeptani, aby mogli być wzniesieni do gwiazd. Najprawdopodobniej mężczyzna z dolnego pola to fundator płyty – Kazimierz Sprawiedliwy, kobieta to jego żona Helena, a chłopiec – syn Bolesław. Kogo przedstawia górne pole? Albo księcia Henryka Sandomierskiego i jego syna Kazimierza, albo Bolesława Kędzierzawego z żoną i synem Leszkiem. Tak czy inaczej, ci tak wiele znaczący dla naszej historii ludzie, tu, w Wiślicy wznosili modły do Boga, z wiarą, że zasłużą na wieczne zbawienie.

„Legenda panońska” czyli „Żywot św. Metodego” mówi o potężnym księciu Wiślan Wiślimirze (od jego imienia ma pochodzić nazwa miasta), który „urągał chrześcijanom i złe rzeczy im czynił”. Władcę zmuszono do chrztu. Był rok 880. Chrzest odbył się w Wiślicy. W podziemiach bazyliki można zobaczyć to pierwsze w naszym kraju baptysterium. Ta teoria była swego czasu bardzo popularna. Dziś jednak mówi się co najwyżej o „tak zwanej misie chrzcielnej”, a naczynie to równie dobrze mogło być ponoć poidłem dla zwierząt lub miejscem przygotowania zapraw budowlanych. Czy więc Wiślica poprzedzała Gniezno?

Tak czy inaczej, sto lat później włączono ją do państwa Piastów. Bolesław Chrobry wzniósł tu gród obronny, którego zadaniem było strzec przeprawy przez Nidę. Tędy wiódł bowiem szlak z Pragi i Krakowa na Ruś.

Zełgałem, jako pies

Rok 1389. Królowa Jadwiga ma za co dziękować Wiślickiej Pani. Gniewosz z Dalewic oskarżył ją publicznie o niewierność Jagielle. Monarchini oddała go pod sąd. Rozprawa odbyła się w Wiślicy, w miejscu położonym przy obecnej ulicy Kilińskiego (kilkaset metrów na południowy wschód od bazyliki). Gniewosza skazano na grzywnę i odszczekanie kłamstwa. Dosłownie. Wszedł pod ławę, zawołał „zełgałem, jako pies” i zaszczekał trzykrotnie. Niewielki wzgórek zwany „Psią Górką” pozostał do dziś. Stoi przed nim tabliczka. Ten sąd dał ponoć rodowód wyrażeniu „łże jak pies”.

Skoro już jesteśmy przy Kilińskiego, podejdźmy jeszcze 200-300 metrów dalej. Na wzniesieniu trafimy na wyraźne pozostałości dwóch grodzisk, do których wstępu strzeże gipsowa wychodnia. Zarys obwałowań jest widoczny, zabudowania, studnię i majdan trzeba już przywołać w wyobraźni. Warto tu spędzić chwilę, chociażby dla ładnego widoku na tę część Ponidzia.

Dzwonnica ufundowana przez Jana Długosza
Dzwonnica ufundowana przez Jana Długosza

Fundacje Jana Długosza

Rok 1460. Od ponad stu lat wiślicka bazylika zachwyca swą potęgą. Kazimierz Wielki wzniósł tu także zamek, a miasto otoczył murem z trzema bramami (dziś nie ma już po nich śladu). Do cudownego obrazu ściągają liczni pielgrzymi. Do posługi potrzeba więc coraz więcej duchownych. Sławny kronikarz Jan Długosz w sąsiedztwie bazyliki funduje więc przeznaczony dla nich dom. Obszerny, z cegły, ściany ozdabiają polichromie – tu mogą zamieszkać wikariusze kolegiaty. W sumie jest ich wówczas 24. Budynek nadal służy jako kancelaria parafialna. Ale pełni też rolę bardzo interesującego muzeum (wstęp ze wspomnianych wyżej względów jest na razie ograniczony). Na piętrze Jan Długosz uczył synów Kazimierza Jagiellończyka. Królowi na wykształceniu potomków zależało na tyle, że nakazał, by dla skuteczności rózg nie żałować.

To nie jedyna fundacja Długosza w Wiślicy. Na południowej ścianie bazyliki, przed „Domem Długosza” nakazał wmurować tablicę erekcyjną. Podziwiamy na niej klęczącego Kazimierza Wielkiego ofiarowującego – w asyście stojącego biskupa Bodzanty – świątynię Madonnie i Dzieciątku. Po lewej stronie od głównego, zachodniego wejścia do kościoła, polecił wznieść czterokondygnacyjną dzwonnicę na planie kwadratu. Na fryzie umieszczono herby Korony i Litwy, a także szlacheckie: Dębno, Wieniawa, Grzymała, Ogończyk, Pilawa, Nałęcz, Rawicz i Poraj.

Przez wieki Wiślica tętniła życiem. Tu zjeżdżała szlachta, siedzibę miał sąd ziemski, pracujący w mieście rzemieślnicy byli zrzeszeni w aż 12 cechach. Na początku XVI wieku król Zygmunt Stary zezwolił, by w Wiślicy wybudowano wodociąg!

W XVI wieku aktywnie działali tu bracia polscy. W 1587 w Wiślicy odbył się sejm, podczas którego nastąpiła podwójna elekcja: arcyksięcia Maksymiliana Habsburga oraz Zygmunta Wazy. Ostatecznie, jak wiemy, zwyciężył ten drugi poparty przez kanclerza wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego. Dziewiętnaście lat później, podczas rokoszu Zebrzydowskiego, odbył się tutaj zjazd zwolenników króla.

Od potopu szwedzkiego Wiślica zaczęła tracić na znaczeniu. Choć jeszcze kilkukrotnie była świadkiem ważnych wydarzeń w historii kraju, który jednoczył Władysław Łokietek.

Niezależnie od tego, że dziś znaczenie to przeszłość zamierzchła, do Wiślicy pojechać warto. Ważna będzie zawsze. Wagą niezwykłych pamiątek przeszłości – tych materialnych i tych zachowanych na kartach historii. I dla przyrody otaczającego ją Nadnidziańskiego Parku Krajobrazowego.

Z cyklem: „Wyprawy na 102” zamierzaliśmy wrócić wiosną. Jednak na wyraźne życzenie Czytelników postanowiliśmy zrobić to nieco wcześniej. Nawet w czasach pandemii i przy nie zawsze sprzyjającej aurze można bowiem bezpiecznie odwiedzać ciekawe miejsca i snuć refleksje nad ich niezwykłymi dziejami.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments