Tam, gdzie Spytko ducha wyzionął

0
378
Kościół
fot. Mariusz Polański
REKLAMA

– Spytek rzucał się na wielu z odwagą: ale okryty zewsząd strzałami, skuty oszczepami i zwalony z konia, ducha wkrótce wyzionął. (…) Ciało jego przez trzy dni, obnażone do naga, leżało w tem miejscu, gdzie go zabito, aż wreszcie z rozkazu króla wydano je żonie Beatryxie, która się z płaczem o nie dopraszała, i pochowano w kościele parochialnym wsi Piasek – tak o śmierci prawnuka Spycimira Leliwity Spytka III z Melsztyna, który poległ podczas bitwy pod Grotnikami, pisał Jan Długosz. Działo się to w pierwszej połowie XV wieku, wokół Nowego Miasta Korczyn – ważnego w średniowieczu ośrodka, w którym często rezydował dwór królewski, a szlachta zjeżdżała na sejmiki.

Dziś to miasteczko niewielkie, ale klimatyczne. Położone nad Nidą, u bram Nadnidziańskiego Parku Krajobrazowego. Niespełna 50 kilometrów od Tarnowa (jadąc przez most w Borusowej), zaraz za granicą województwa małopolskiego.

REKLAMA

Rycerz z Melsztyna kontra kardynał Oleśnicki

Kardynał Zbigniew Oleśnicki był osobą bardzo wpływową. Przez czas jakiś nawet ważniejszą niż król. Kumuluje wiele wydarzeń, które stały się milowymi kamieniami średniowiecznych dziejów Polski. Był pod Grunwaldem. Tam ponoć ocalił życie królowi Władysławowi Jagielle. Co prawda drogo za to zapłacił, gdyż uśmiercenie niemieckiego rycerza uznano za zabójstwo, co pozbawiło go dostępu do kościelnych godności, ale później wynagrodził to sobie z nawiązką. Wielki mówca, uznany w Europie, opiekun króla Władysława Warneńczyka, dostąpił zaszczytów, na które nie mógł liczyć ani świecki, ani zwyczajny duchowny. Przeciw jego wpływom wystąpili możni popierający idee reformacji. Na ich czele stanął, obłożony przez kardynała klątwą, Spytko III z Melsztyna. A jakże! Potomek założyciela Tarnowa, mający silne związki z rodziną wciąż „siedzącą” na tarnowskich włościach. On sam, trzy lata przed śmiercią, ufundował zresztą gotycki kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Jasieniu koło Brzeska.

Miejscem konfrontacji stał się Nowy Korczyn. Najpierw Oleśnicki zawiązał tutaj swoją konfederację, zobowiązującą do walki z każdym, kto „błędy kacerskie szerzy”. Spytko odpowiedział najazdem na miasto i zawiązaniem w tym samym miejscu kontrkonfederacji, która miała usunąć „zjawiska godzące w interesy ogółu”, czyli ograniczyć wpływy kardynała.

Zwolennicy Oleśnickiego zaatakowali zanim konfederaci zdążyli zorganizować obronę w obozie pod Korczynem, we wsi Grotniki, w zakolu Nidy przy jej ujściu do Wisły. Przeciwnicy kardynała ginęli spychani do rzeki. Ponieśli klęskę. Spytko poległ. Został pochowany w nieodległym Piasku Wielkim (niespełna 10 km na północ w kierunku Buska, w centrum trzeba skręcić z drogi 973 w prawo) – w gotyckim kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Wzniesiono go w 1340 roku z fundacji… Spycimira Leliwity, który nota bene w źródłach występuje także jako Spycymir z Piasku i Tarnowa. Świątynia miała burzliwą historię, służyła także husytom i arianom. Z czasem popadł w ruinę, a na początku ubiegłego wieku przebudowano go w stylu neogotyckim.

Świątynia
fot. Mariusz Polański

Miasto w cieniu świątyń

W Nowym Korczynie świątynie są dwie. Stoją po sąsiedzku. Ogromne i piękne. Dominują pejzaż. Świadkowie dawnej potęgi grodu. Wjeżdżając do Nowego Korczyna od strony Tarnowa, po prawej stronie od razu zobaczymy gotycki kościół pw. św. Stanisława, z przylegającym do niego skrzydłem dawnego klasztoru franciszkanów. Ufundowany w 1257 roku, rok przed lokacją miasta – przez Bolesława Wstydliwego i jego żonę, św. Kingę. Książęca para robiła dla miasta wiele. Sam Bolesław urodził się w 1226 roku 4 kilometry stąd w Starym Korczynie (drogą nr 79 w kierunku Krakowa, a następnie w Winiarach Dolnych, w prawo). Dziś wieś liczy ok. 300 mieszkańców, po czasach świetności pozostał bardzo interesujący kościół pw. św. Mikołaja z połowy XIV wieku (przebudowany w wieku XIX).

Ale wróćmy do Nowego Korczyna i świątyni pw. św. Stanisława. Przebudował ją Kazimierz Wielki (także miał spory udział w rozwoju grodu – na prawym brzegu Nidy wzniósł zamek, po którym dziś nie ma śladu – jedną z najważniejszych siedzib monarszych w ówczesnej Polsce). Gotycka architektura robi wrażenie – krzyżowo-żebrowe sklepienie w prezbiterium pamięta zapewne rządy króla Kazimierza. Nawa i wystrój wnętrza są późniejsze, zachwycają barokową polichromią, scenami z życia św. Stanisława oraz aż sześcioma barokowymi ołtarzami bocznymi. W głównym – obraz „Wskrzeszenie Piotrowina”. Wizytę w świątyni warto zaplanować bezpośrednio przed lub po mszach. Inaczej te skarby przyjdzie nam oglądać przez przeszklone drzwi.

Jeszcze trudniej obejrzeć wnętrze sąsiedniego kościoła – gotycko-renesansowego, pw. św. Trójcy. Na szczęście i na zewnątrz jest co zobaczyć. Kościół wzniesiono w XVI wieku. Wejście przyozdobiono manierystycznym portalem. Wiek później dobudowano kaplice boczne przykryte kopułami, zwieńczonymi latarniami. Przylegają do niego dwa „ogrójce” (we wschodnim znajduje się barokowa rzeźba Chrystusa). Na zachodniej fasadzie manierystyczne rzeźby Matki Boskiej z Dzieciątkiem i świętych – Elżbiety, Wawrzyńca i Mikołaja oraz płaskorzeźby z herbami. Po północnej stronie zbudowana została jeszcze jedna, mniejsza kaplica, chroni ona fragmenty późnogotyckiego tryptyku „Opłakiwanie Chrystusa”. Wnętrze kościoła to piękny barok. Świątynia pełni rolę kościoła parafialnego, trzeba jednak mieć szczęście, by wejść do środka. Częściej zdarza się zastać otwartą jedynie którąś z kaplic.

Kinga uzdrawia

Koniec wieku XIII. Czasy w Europie niepewne. Także na Węgrzech. Książę Andrzej ucieka z kraju. Chroni się w Polsce. I tu nie jest jednak bezpieczny. Zostaje zamordowany i wrzucony do rzeki. Nida wyrzuca go na brzeg – w Nowym Korczynie. W tym miejscu tryska źródło. Księżna Kinga często przebywa w mieście. Jest pobożna. Wychodzi z zamku i idzie się modlić – do kościoła świętego Mikołaja. Po drodze obmywa strudzone stopy w źródełku. Pewnego dnia spotyka przy nim chore dziecko, które ma problemy ze wzrokiem. Kinga nabiera wody i uzdrawia je. Wieść się roznosi. Kto choruje na oczy, ale także na febrę, zdąża do korczyńskiego źródełka. Wielu doznaje uzdrowienia. Dziś nie ma już kościoła św. Mikołaja, a Nida znalazła inne koryto. W zachodniej części miasteczka wciąż bije jednak cudowne źródełko (z rynku ulicą Piłsudskiego, a następnie Partyzantów i św. Kingi). Nad nim Kinga wyciąga ręce do tych, którzy zdecydują się na nieco dłuższy spacer, by napić się wody, wierząc w jej cudowną moc. Po drodze można zajrzeć na „ruski cmentarz”, a właściwie to co po nim zostało. Zamknięto go kilkadziesiąt lat temu. Kiedyś chowano tu m.in. carskich urzędników. Spoczął tu ponoć także krewny Siemiona Budionnego.

Synagoga
Synagoga | fot. Mariusz Polański

Nad Nidą

Na korczyńskim zamku rezyduje również Władysław Jagiełło. Przyjeżdża ponad 80 razy. Przebudowuje rezydencję – musi robić wrażenie, bo władca przyjmuje tu nie byle jakich gości. Przybywają poselstwa od czeskiego króla Jerzego z Podiebradów, który właśnie porzucił katolicką wiarę, od tatarskiego chana i brandenburskiego margrabiego. Niedługo później także król Kazimierz Jagiellończyk, właśnie w Korczynie, przyjmie legata papieskiego oraz posłańca z misją od samego cesarza Fryderyka. Korczyński zamek władca wyznaczy na miejsce złożenia hołdu lennego przez wielkiego mistrza Krzyżaków…

Wiek XVI. Rosną warzelnie piwa, słodownie i młyny. Zakupione podczas wielkich jarmarków zboże spławiane jest wprost do Gdańska. Król Zygmunt August wyposaża szpital miejski, a Stefan Batory pozwala zbudować wodociągi i łaźnie. Działa wytwórnia rusznic, miejscowy puszkarz otrzymuje przywilej na wyrabianie prochu. Miasto ma własną wagę – cała Polska uznaje miarę nowokorczyńską. W latach 60. Korczyn buduje nowy ratusz, a później kopie specjalny kanał, by zasilał sztuczne jezioro wodą z Nidy.

Na początku tego wieku, w rozwijającym się mieście, pojawiają się pierwsi Żydzi. Powstaje gmina, a miejscowy rabin zostaje bankierem Augusta II. Żydzi osiedlają się głównie nad Nidą, na wschód od rynku. I właśnie tutaj w 1659 roku budują synagogę. Budulec pochodzi z królewskiego zamku, zburzonego podczas potopu szwedzkiego. Kamienie i cegły służą do wzniesienia pięknego klasycystycznego budynku na planie prostokąta. Przez lata sporo przeżył – kilkakrotnie niszczony i odbudowywany. Aż do II wojny światowej. Niemcy zrujnowali świątynię, a nowokorczyńskich Żydów zamordowali w Treblince. Kilka lat temu została zabezpieczona. Nawet to co z synagogi pozostało, prawdziwie zachwyca. Do środka wejść się nie da, ale i z zewnątrz widać zachowaną, klasycystyczną oprawę Aron ha-Kodesz – to dwie doryckie kolumny, które wspierają tablice Dekalogu oraz korona podtrzymywana przez parę lwów.

Ruiny synagogi stoją nad Nidą, na południowy wschód od rynku (ulicą Rzeźniczą, a następnie Średnią lub Zamkową). Rzeka, która trzy kilometry dalej uchodzi do Wisły, zawsze była ważna dla Nowego Korczyna. Kiedyś miała znaczenie gospodarcze, dziś – turystyczne. Na brzegu jest przystań kajakowa buskiego PTTK i miejsce przygotowane z myślą o turystach. Stąd można się wybrać ponad trzydziestokilometrowym szlakiem kajakowym rzeki Nidy – przez Wiślicę (jest tam pole biwakowe) do Jurkowa.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments