Tam, gdzie urodził się triumfator spod Wiednia

0
Tam gdzie urodził się triumfator spod Wiednia
fot. Marek Kołdras
REKLAMA

Musiał być człowiekiem niepospolitych zdolności i wielkiego męstwa, by „pochodząc z rodziny prawie nieznanej doszedł do najpierwszych w kraju godności”. Zdobywał urzędy kasztelana lwowskiego, wojewody kijowskiego i krakowskiego, osiągając wreszcie najwyższą godność senatorską świecką – kasztelana krakowskiego. Przyszedł na świat prawdopodobnie w Kątach koło Iwkowej, przez które wtedy wiódł szlak handlowy z Krakowa na Węgry.

Dał się poznać jako dzielny żołnierz i charyzmatyczny dowódca. Zmienił zasady użycia artylerii na polu bitwy. Odnowił i zmodernizował polskie uzbrojenie. Dbał o rozwój twierdz i infrastruktury obronnej. Zbudował szaniec, a następnie twierdzę znaną jako Okopy Świętej Trójcy. Z czasów, gdy miał spędzać dzieciństwo w Kątach, w gminie Iwkowa, pozostał do dzisiaj jedynie spichlerz. Choć właściwie to ruina, chyląca się ku upadkowi. Jego rodzina posiadała część Kątów, w których znajdowała się rodowa siedziba.

Marcin Kazimierz Kątski urodził się prawdopodobnie 11 listopada 1635 roku jako syn Wojciecha i Anny ze Stogniewów. Dzieciństwo przypuszczalnie spędził w Kątach. W każdym razie uważał miejscowość za gniazdo rodzinne, przez całe życie pod dokumentami podpisywał się „Marcin Kątski z Kątów”. Przez miejscowość często jeździli kupcy, skracając sobie drogę z Bochni przez Wiśnicz, Lipnicę Murowaną, Iwkową, Porąbkę do Sącza i Piwnicznej. Pozwalało to omijać Czchów, gdzie od lat dwudziestych XIV wieku funkcjonowała komora celna. Mały Marcin być może obserwował ich w dzieciństwie i sam marzył o dalekich podróżach. Te marzenia udało się spełnić szybko, bo już w młodości został zauważony jego talent. Kształcił się w Akademii Krakowskiej. Następnie na koszt króla Jana Kazimierza studiował wojskowość w Padwie. Doświadczenie w wojaczce Kątski zdobywał następnie w armii francuskiej podczas kampanii hiszpańskiej.

REKLAMA (2)
Generał Marcin Kątski
Generał Marcin Kątski, malarz polski, II poł. XVII w., Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Artyleria w wyprawie wiedeńskiej

Do kraju powrócił w 1656 roku, na wieść o najeździe na Polskę wojsk szwedzkich. Walczył pod komendą regimentarza koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. W bitwie podczas oblężenia Warszawy został ciężko ranny w szyję. W roku 1659 objął po zmarłym ojcu zamek w Krzywcach. Od razu z młodzieńczym zapałem zabrał się tam do prac inżynieryjnych, dokonując modernizacji fortalicji. W kolejnych latach brał udział w wyprawie Jana Kazimierza na Zadnieprze, dowodząc pułkiem dragonów i odznaczając się podczas oblężenia Głuchowa, gdzie znów został ranny. W bitwie pod Nowogrodem Siewierskim osłaniał przeprawę wojsk polskich przez Desnę. W roku 1667, mając zaledwie 32 lata, mianowany został generałem artylerii. Wszystkie urzędy stracił po wyroku orzeczonym rok później za zabicie Karola Fredry, starosty krośnieńskiego. Według części historyków pojedynek odbywał się w obronie własnej. Inni twierdzą, że ze względów politycznych. Kątski był jednak potrzebny na wolności. Stąd po kilku miesiącach w więzieniu został przywrócony do łask i obdarowany kolejnymi urzędami.

Z hetmanem Janem Sobieskim Kątski związał się w 1672 r. Stanął u jego boku w konflikcie z królem Michałem i pod jego komendą walczył z Tatarami pod Krasnobrodem oraz Komarnem. W batalii chocimskiej fachowo kierował ogniem artylerii w ataku na obóz turecki, a potem na most na Dniestrze. Odcięło to Turkom drogę odwrotu i przyczyniało się do zwycięstwa. W marcu 1673 r. działał jako komisarz do podpisania traktatu przymierza z cesarzem Leopoldem I Habsburgiem. Towarzyszył też monarsze w wyprawie wiedeńskiej, wiodąc artylerię, regiment piechoty i freikompanię dragonów. Właśnie w trakcie tej kampanii dokonał największego wyczynu w swojej karierze wojskowej, który przyczynił się do zwycięstwa.

Jego autorstwa był pomysł mocnego ostrzału artyleryjskiego ze wzgórz Lasku Wiedeńskiego, poprzedzającego główne natarcie polskiej husarii i wojsk sprzymierzonych. Dla dowódców cesarskich wydawało się to niemożliwe. Jednak Kątski nakazał przetoczyć działa przez wysokie wzgórza Lasku Wiedeńskiego i ustawić je na szczycie. Ostrzał z tego miejsca, którym kierował osobiście, był kompletnym zaskoczeniem dla wojsk tureckich, co skutkowało paniką. Wtedy husaria mogła wykonać ostateczny cios. Pomimo że pojawiają się próby dezawuowania roli wojsk polskich w odsieczy Wiednia, które podkreślają wspólne działanie Polaków i Austriaków oraz Niemców, to nikt z europejskich historyków nie podważa roli artylerii. Zauważa ją np. angielski historyk John Stoye, pisząc w pracy Oblężenie Wiednia: „Rozwój wypadków zależał teraz od heroizmu i siły polskich wojsk w centrum pod dowództwem generała Marcina Kątskiego.”

Pojedynkował się na pistolety

W zmiennych losach Kątskiego nawet konkury do Urszuli Denhoffówny, podkomorzanki koronnej, miały burzliwy przebieg. Zabiegając o rękę swojej przyszłej żony, parokrotnie pojedynkował się na pistolety. Jego ślub odbił się szerokim echem. Kątski stał się też powinowatym jednego z najbardziej wpływowych rodów Rzeczpospolitej, Lubomirskich. Wesele u teściów, w rezydencji zwanej niegdyś pałacem Ossolińskich, trwało trzy dni. Do pierwszego tańca w pierwszej parze młodziutką generałową prowadził sam król Jan III, a drugą parę tworzyli pan młody z królową Marysieńką. Po zerwanym sejmie konwokacyjnym w 1696 roku generał przystąpił do konfederacji generalnej. Podpisał w Warszawie obwieszczenie do poparcia wolnej elekcji, które zwoływało szlachtę na zjazd w obronie naruszonych praw Rzeczypospolitej. Był też jednym z kandydatów do korony po śmierci Jana III Sobieskiego. W służbie czynnej pozostawał jeszcze za czasów Augusta II Mocnego, odbierając w jego imieniu Kamieniec Podolski z rąk tureckich. Odznaczył się skutecznym działaniem artylerii w bitwie pod Kliszowem. W widłach Zbrucza i Dniestru wybudował sławny szaniec, a później twierdzę pod nazwą Okopy Świętej Trójcy. Zmarł na początku 1710 roku w Kamieńcu Podolskim.

Historia nie zapomniała o XVII-wiecznym obrońcy ojczyzny. Król Stanisław August Poniatowski zamówił do Sali Rycerskiej Zamku Królewskiego w Warszawie 10 portretów sławnych Polaków, wśród których był właśnie generał Kątski. Znalazł się tutaj pośród takich sław wojskowych jak hetman Jan Tarnowski czy Roman ks. Sanguszko.

REKLAMA (3)
Polana obok dworu
Polana obok dworu | fot. Marek Kołdras

Szlakiem uwolnienia emisariusza

Trudno ustalić, kiedy rodowe gniazdo, Kąty, wyszło z rąk rodziny. Wiadomo, że w roku 1581 nie byli już jedynymi właścicielami miejscowości, a jedynie jej części. Drogą kupna, spadków oraz podziałów majątkowych do miejscowości przybyły rodziny, których nazwiska zamieszczono w księgach ziemskich i sądowych starostwa czchowskiego. W roku 1680 pośród współwłaścicieli wsi było aż pięciu Kątskich, którzy posiadali 2,5 łana, czyli około 40 hektarów ziemi z zagrodą. Na początku XVIII w. znaczna część tych majątków była już w posiadaniu ordynatów późniejszych hrabiów Mieroszewskich, herbu Ślepowron. Kąty należały do nich przez ok. 45 lat. W roku 1740 zostały odkupione przez pisarza Sądu Powiatowego w Czchowie, Józefa Rogoyskiego herbu Brochwicz. Następnym dziedzicem był tutaj jego wnuk Onufry Rogoyski, który pozostawił jedynego syna Leonarda Szymona, uczestnika powstania listopadowego w 1830 roku. Jego córka Michalina wyszła za mąż za Jana Witolda Rogoyskiego, majora wojsk powstańczych z roku 1863, a od 1884 roku burmistrza Tarnowa.

Kąty pod rządami Rogoyskich pozostawały przez ponad 150 lat. W drugiej poł. XIX w. zadłużony majątek zaczął podupadać. Około roku 1899 został przejęty za długi przez Komunalną Kasę Miasta Krakowa. Następnie na licytacji w rok później majątek odkupił Jan Sławik h. Prus II, który wybudował w miejscu starego drewnianego dworu nowy, murowany, stojący do dziś. Po jego śmierci majątek przeszedł na syna – Stanisława Lucjana, rotmistrza kawalerii, uczestnika kampanii wrześniowej 1939 roku i członka ruchu oporu. Jako oficer Związku Walki Zbrojnej AK do zadań specjalnych, ps. „Ratułd”, w lipcu 1940 roku bezpiecznie przeprowadził Jana Karskiego z Marcinkowic do majątku w Kątach. Karski, ps. „Witold”, to legendarny emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, który przemycił do państw alianckich dowody na eksterminację Żydów. W czasie swojej drugiej misji w czerwcu 1940 został pojmany przez gestapo. Po nieudanej próbie samobójczej trafił do szpitala w Nowym Sączu. Tam został odbity przez żołnierzy Związku Walki Zbrojnej.

Dworek w Kątach należy do Urszuli Bieńkowskiej-Sławik, wdowy po ppłk. Stanisławie Lucjanie Sławiku. Przejęła ona majątek po jego śmierci w 1990 roku. To obiekt murowany na planie prostokąta, z pomieszczeniami w dwóch traktach. Otacza go dwuhektarowy park z grabową aleją dojazdową i wielką polaną, na której wznosi się dwupienna lipa Soliter. Po zachodniej stronie parku znajduje się niewielki staw oraz ruina kamiennego spichlerza z XVI wieku. W 75. rocznicę wydarzeń wojennych otwarta została „Ścieżka edukacyjna szlakiem uwolnienia Jana Karskiego z Marcinkowic do Kątów”. Przy majątku w Kątach powstał Przystanek Pamięci Jana Karskiego z pamiątkową ławką i tablicą informacyjną. Obecnie generał jest patronem Szkoły Podstawowej w Kątach. Kilka lat temu Przystanek Pamięci został przeniesiony właśnie przed tę szkołę.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze