Trzej Królowie z galerii

0
97
Pokłon Albrechta Durera
Pokłon Albrechta Durera | fot. Marta Tutaj
REKLAMA

Gdzie można zobaczyć najwięcej wizerunków Trzech Króli? Takich najwyższej próby prawdopodobnie jest najwięcej we florenckiej Galerii Uffizi. Ale także Madryt, Bruksela czy Kraków są dobrymi kierunkami do oglądania Trzech Mędrców…

Najwięksi, najsławniejsi
W słynnej galerii Medyceuszów we Florencji znajdują się sceny Pokłonu Trzech Króli stworzone m.in. przez Leonarda da Vinci, Sandro Botticellego, Albrechta Durera, Lorenzo Monaco, Gentile da Fabriano, Hugona van der Goesa i wielu innych. Nie sposób omówić wszystkich, jak nie sposób szybko zwiedzić tej należącej do najstarszych na świecie galerii. Warto jednak wspomnieć, że Botticelli na jednym ze swoich obrazów (namalował ich kilka w tym temacie) umieścił w stajence oprócz Świętej Rodziny i Królów także licznych członków rodziny Medyceuszy (!), a część tryptyku Gentile da Fabriano (także jedno z kilku takich przedstawień pędzla tego malarza) to bodaj najczęściej reprodukowana – w formie pocztówek, plakatów, kalendarzy itd. – scena z Trzema Mędrcami. Z kolei wielokrotnie interpretowany, a nawet podejrzewany o szyfrowane treści obraz Leonarda da Vinci to w zasadzie wielokrotnie przerabiany i podmalowywany rysunek. Leonardo nie miał zbyt wiele serca i czasu dla Trzech Króli, bo w scenie wykorzystał parę starych motywów, m.in. rysunków postaci z „Bitwy pod Anghiari”. Ja osobiście najlepiej zapamiętałam obraz Durera, który – w przeciwieństwie do grafik tego artysty – jest kolorowy i wyróżnia się oszczędną, klarowną kompozycją.

REKLAMA

Do największych obrazów z Trzema Królami należy płótno Petera Paula Rubensa. Obraz, znajdujący się obecnie w Królewskim Muzeum Sztuk Pięknych w Antwerpii, ma prawie 4,5 m wysokości i ponad 2 m szerokości. Jest to kompozycja pionowa, zatłoczona odpowiednio wielkimi postaciami, i trzeba się chwilę przyglądać, by wyłowić z tłumu Trzech Króli – szczególnie, że u Rubensa nie mają oni koron i insygniów. Zadanie ułatwia wiedza, że rubensowscy Magowie reprezentują – zgodnie z obowiązkową już w XVII wieku symboliką – rasy trzech kontynentów: Europy, Afryki i Azji (czyli jeden jest ciemnoskóry) oraz trzy etapy w życiu człowieka – jeden jest więc starcem, drugi mężczyzną w sile wieku , a trzeci człowiekiem raczej młodym. Wielki obraz z Antwerpii to tylko jeden z „Pokłonów Trzech Króli” Rubensa – malarz podejmował ten temat kilkakrotnie, inne jego obrazy znajdują się m.in. w Lyonie, Cambridge i Madrycie.

Podczas bytności w Brukseli udało mi się „zaliczyć” znajdujący się w tamtejszym Muzeum Sztuk Pięknych obraz przedstawiciela znanej rodziny flamandzkich malarzy, Pietera Bruegla Starszego. Jak wiadomo, malujących Brueglów było (co najmniej) trzech, a Bruegel Starszy (ojciec) namalował „Pokłon Trzech Króli” co najmniej trzy razy. Ten w Brukseli został namalowany najwcześniej – ok. 1560 roku, ale nie jest tak sławny jak następny „Pokłon Trzech Króli na śniegu”, umieszczony w zimowym pejzażu niderlandzkiej wsi. Na obrazie z 1560 roku Święta Rodzina chroni się w obszernym szałasie, a wokół tłoczy się mnóstwo ludzi i zwierząt, z wielbłądami i słoniami włącznie – jako że u Bruegla Starszego egzotyczni królowie przybyli z licznymi orszakami.

„Pokłon Trzech Króli” namalował także znany najbardziej ze scen apokaliptycznych Hieronymus Bosch. Jest to drewniany tryptyk (trzyczęściowy ołtarz) powstały na przełomie XVI i XVII wieku. Uważa się go dziś za jedno z najmniej skomplikowanych dzieł Boscha – malarz ten słynął z halucynacyjnej symboliki. Jednak i tu, w szopce, znalazły się niełatwe do interpretacji postaci i symbole (jak np. wyglądający z budynku „Herod” czy „Antychryst”). Jest też miejsce na elementy tła, takie jak wspinający się na dach szopki pasterz czy dwie armie (!), które na polu za stajenką właśnie zaczynają bitwę. Sami Trzej Królowie są piękni i przedstawieni w typowej symbolice: młodzieniec, mężczyzna i starzec w obfitych szatach; jeden czarnoskóry, jeden Maur, jeden Europejczyk. Obraz znajduje się dziś w Muzeum Prado w Madrycie (król hiszpański Filip II był wielkim miłośnikiem dzieł Boscha). Muzeum Prado to zresztą także miejsce, gdzie można zobaczyć całkiem sporo wizerunków Trzech Króli spod sławnego pędzla – np. Murilla czy El Greco.

Bliżej Polski, bo w Starej Pinakotece w Monachium znajduje się „Pokłon Trzech Króli” Rogera Van Der Weydena. Jest to popularne i często reprodukowane przedstawienie, nie wszyscy jednak wiedzą, że Trzej Królowie mają twarze współczesnych Weydenowi władców – królów Francji Karola VII i Ludwika XI oraz Filipa Dobrego z Burgundii. A miasto w tle szopki to prawdopodobnie XV-wieczna Kolonia – obraz namalowany był dla jednego z jej kościołów.

Szopka z Władysławem Jagiełłą
Szopka z Władysławem Jagiełłą | fot. Marta Tutaj

Królowie polscy i dalecy

W Polsce najbardziej znane wizerunki Trzech Króli to kwatera z ołtarza Wita Stwosza i XV-wieczny „Pokłon” Mikołaja Haberschracka z krakowskiego Kościoła Augustianów, przechowywany obecnie w Muzeum Narodowym w Krakowie. W Krakowie na Wawelu, w Kaplicy Świętokrzyskiej, znajduje się także ufundowany przez żonę Kazimierza Jagiellończyka ołtarz MB Bolesnej, a w nim kwatera Pokłonu Trzech Króli. Postaciom w dworskich szatach, występującym na tym obrazie nadano podobno rysy władców z rodu Jagiellonów – historycy uważają, że jednym z Trzech Królów jest sam Władysław Jagiełło.

Kraków jest więc bodaj najlepszym kierunkiem do oglądania Trzech Królów w wersji historycznej. Swoje ciekawostki ma jednak i Gdańsk – gdzie zachowały się fragmenty rzeźbionego Ołtarza Pokłonu Trzech Króli autorstwa XVI-wiecznego Mistrza Pawła, i np. Wrocław, w którego Muzeum Narodowym przechowywane są piękne rzeźbiarskie popiersia Trzech Mędrców z ołtarza kościoła w Drożkowie. Natomiast kieleckie muzeum ma sporą kolekcję szopek rzeźbionych przez ludowych rzeźbiarzy – w jednej z nich, autorstwa Józefa Piłata, Trzej Królowie występują co prawda w złotych koronach, ale poza tym w garniturach i współczesnych ubraniach. I wszyscy mają teczki (!).

W pięknej opowieści Rudolfa Hagelstange „Było to w Askalonie Pod Wielorybem, czyli legenda o Trzech Królach” wędrowcy, którzy zobaczywszy Gwiazdę wyruszyli w drogę, byli raczej mędrcami, niż królami. Owszem, w grupie, która dotarła do Betlejem, był afrykański książę, ale był także hinduski filozof i uczony Żyd z Aleksandrii. W tej opowieści trzej mędrcy czynnie pomagają Świętej Rodzinie uciec przed strażami Heroda, i to Afrykańczyk przenosi w zanadrzu maleńkiego Jezusa… Ale jest w tej opowieści znacznie więcej mędrców-pielgrzymów z bardzo różnych stron świata – od mglistej Brytanii po stepy Mongolii – którzy wyruszyli szukać Zbawiciela. Tyle, że nie wszyscy dotarli do stajenki – zatrzymały ich po drodze różne, ludzkie sprawy.

Trzeba dodać, że i w Piśmie Świętym nie jest powiedziane wprost, że mędrców/królów/magów w szopce było trzech. Nie wszyscy przecież, którzy spojrzawszy w gwiazdy wyruszają w drogę, docierają do celu.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o