Dawna stolica Moraw jest – oceniając po liczbie ludności – miastem podobnej wielkości, jak Tarnów. Sprawia jednak wrażenie bardziej przestrzennego, zielonego, relaksującego. Ma dwa rynki, dwa wielkie parki w samym centrum oraz wiele historycznych wodotrysków – i malowniczych, i działających. Piwo jest tańsze niż w Pradze i w Tarnowie. Oczywiście.
Wpadliśmy do Ołomuńca w środku tygodnia na dwa dni i trafiliśmy na festiwal śpiewaczy (na Górnym Rynku i w dwóch kościołach) oraz na kiermasz winiarski (na Dolnym Rynku). Spotkaliśmy wielu śpiewających ludzi (często chóralnie) i wielu kosztujących wino (kilkadziesiąt winnych stoisk!). A i piwo polewano obficie… Jeden z lokali reklamował się sloganem: „Wymieniamy pieniądze. Na alkohol”.
Od Mieszka do cesarza
Ołomuniec liczy dobrze ponad tysiąc lat i w swojej historii miał sporo powiązań z wczesnymi dziejami Polski. Około roku 990 morawskie miasto zdobył Mieszko I, włączając je do bardzo wówczas młodego polskiego państwa. Bolesław Chrobry także był królem Ołomuńca i rozszerzył polski stan posiadania na Morawach. Ołomuniec utracił syn Chrobrego, Mieszko II, wraz z większością zdobyczy ojca. Czeski król Wratysław II dołożył starań, by umocnić tu swą władzę, nadając Ołomuńcowi status miasta królewskiego i tworząc biskupstwo. Miasto stało się stolicą Moraw.
Morawy i Polska znalazły się znów pod jednym berłem w roku 1300, tyle że było to berło Wacława II – króla Czech, Węgier i Polski. Przeciwnikiem Wacława w Polsce był m.in. Władysław Łokietek, który w okresie panowania czeskiego króla musiał nawet uciekać z Polski. Wrócił po śmierci władcy Czech. A gdy Wacław III, syn Wacława II, zmierzał wraz z wojskiem do Polski, by pokonać Łokietka i przywrócić czeskie panowanie w Małopolsce, zatrzymał się po drodze w stolicy Moraw, w posiadłości majętnego kupca. I tu właśnie, w Ołomuńcu, został zasztyletowany – prawdopodobnie przez niemieckiego najemnika. To pozwoliło Łokietkowi pokonać innych konkurentów do władzy i kilka lat później koronować się na króla.
Z miastem, które było bramą Moraw i przystankiem na trasie handlowej przez całą Europę – od Hiszpanii aż po ruski Kijów – młyny historii nie obchodziły się łagodnie. Ołomuniec zdobywali Węgrzy, Szwedzi, Prusacy. W XV wieku majętne miasto podbił Maciej Korwin, który koronował się tu na króla Węgier. W XVII wieku miasto zdobyli Szwedzi i okupowali je przez kilka lat. Spod władzy szwedzkiej Ołomuniec wyszedł do tego stopnia zniszczony i zubożały, że stracił rangę morawskiej stolicy. Miasto przekształcono w twierdzę, budując potężne mury, arsenał i wiele umocnień. Mimo to w XVIII wieku zdobyły go wojska pruskie. Potem Morawy stały się częścią cesarstwa austro-węgierskiego, niemniej ważną, skoro w 1848 roku to właśnie z pałacu arcybiskupiego w Ołomuńcu proklamowano cesarzem osiemnastoletniego wówczas Franciszka Józefa I.
Wieże i fontanny
Większość ołomunieckich zabytków pochodzi z baroku i wieku XVIII. Są jednak wyjątki, jak Villa Primavesi, jeden z cenniejszych europejskich domów secesyjnych, czy ołomuniecki ratusz – pierwotnie gotycki, ale wyremontowany w stylu… socrealizmu, Taki też styl ma ratuszowy ruchomy zegar, wykonany na wzór praskiego – z licznymi tarczami, złotym kogutem oraz figurami ludzi pracy, chodzącymi w dwóch kręgach, gdy zegar wybija południe.
Nie brak też w Ołomuńcu zabytków wielowarstwowych, jak kościół św. Maurycego, pod którym znaleziono zarówno ślady osady neolitycznej, jak i romańskiej świątyni. Obecna budowla łączy elementy późnogotyckie i barokowe. Warto wyjść na wieżę, gdzie prowadzą dwa przeplatające się rzędy spiralnych schodów.
Starówka miasta Ołomuniec jest drugim największym – po praskim -miejskim zespołem zabytkowym w Czechach. Ołomuniec ma dwa rynki: Górny i Dolny (każdy z własną tzw. kolumną morową) oraz – mimo kilkakrotnych zniszczeń – niemal tak wiele zabytkowych kamienic, kościołów i pałaców jak Praga. Co więcej, większość tych obiektów obejrzeć można nieodpłatnie i bez tasiemcowych kolejek, otaczających najbardziej znane praskie zabytki.
Podobno do Ołomuńca co roku przyjeżdża tylu turystów, ilu miasto liczy mieszkańców, czyli ok. sto tysięcy. Nie ma tu jednak ani tak komercyjnych cen, ani natłoku zbiorowych wycieczek jak w Pradze, miasto zwiedza się znacznie przyjemniej. Szczególnie, że można po drodze odpocząć i ochłodzić się na terenie dwóch wielkich parków ze starymi drzewami, leżących w centrum miasta, albo bezpośrednio na starówce przy licznych miejskich fontannach.
Ołomuniec bywa nawet nazywany „miastem fontann”, bo ma pokaźny zbiór wodotrysków, od zabytkowych po współczesne. Z tych pierwszych najbardziej znane są pochodzące z XVII i XVIII wieku fontanny z figurami postaci mitologicznych – Herkulesa, Merkurego, Neptuna, Jupitera czy Trytonów. Jest też fontanna z konnym pomnikiem Cezara. Do młodszej generacji należy najpopularniejsza zarówno wśród mieszkańców Ołomuńca, jak i turystów fontanna Ariona, oddana do użytku w 2002 roku. Znajduje się na Górnym Rynku, niedaleko jednego z najważniejszych ołomunieckich zabytków – wpisanej na listę UNESCO Kolumny Świętej Trójcy.
Fontanna jest dziełem pochodzącego z Ołomuńca rzeźbiarza Ivana Theimera. Stylem i tematyką ten współczesny wodotrysk nawiązuje do mitologicznych fontann miasta, ale z dozą swobody i humoru. Jest to wariacja na temat legendy o Arionie, śpiewaku ocalonym ze sztormu przez delfiny. Prócz postaci Ariona z delfinem fontanna zawiera także duże i małe figury żółwi, ryb, żabek i elfów. Czyli wszystko, co może spodobać się dzieciom, które bawią się wśród figur, wspinają na nie i chlapią się w wodzie. Nikt im tego nie broni, bo władze miasta zadbały, by fontanna co roku otrzymywała atest sanitarny kąpieliska (!).
Parki przy murach
Równie swobodna atmosfera panuje w miejskich parkach, z których każdy ma własny ogród botaniczny, ścieżki dla pieszych i rowerzystów, a także takie atrakcje jak coroczne wystawy kwiatów albo interaktywne ekspozycje edukacyjne dla dorosłych i dzieci. Przede wszystkim są tu jednak piękne, stare drzewa i rozległe trawniki, na których każdy może sobie ustawić leżak lub urządzić piknik. Tabliczek z napisem „Nie deptać trawników” brak, i trawniki – z bujną trawą, wcale nie koszoną przy samej ziemi – znakomicie to wytrzymują. Gdzieniegdzie pozostawiono nawet okorowane pnie, by amatorzy spacerów po trawie mieli gdzie przysiąść.
Ołomuniec zwiedzać można na wiele sposobów. Warto odwiedzić kościoły i zabytkowe budowle, wizytować restauracje z kuchnią lokalną i obcą, kosztować miejscowych win i serków ołomunieckich (sklep jest na Górnym Rynku). Można wybrać relaks wśród drzew i kwiatów, posiedzieć nad Morawą, albo wybrać się na Svaty Kopecek, gdzie znajduje się sanktuarium maryjne i… lokalne ZOO z atrakcjami dla dzieci. W Ołomuńcu wiele miejsc stawia na turystykę rodzinną i jest tu sporo obiektów – od Muzeum Historycznego po Centrum Wiedzy – gdzie dzieci będą dobrze się bawić.
Można też po prostu powłóczyć się po mieście – przejść się po wąskich zaułkach i długich rynkach, zajrzeć do zabytkowych kościołów, wspiąć się na jakąś wieżę, by obejrzeć miasto z góry (w Ołomuńcu są trzy takie możliwości – w kościele św. Maurycego, w Ratuszu i w Muzeum Sztuki Współczesnej), posiedzieć na leżaku na dziedzińcu Arsenału Marii Teresy czy Konwiktu Jezuickiego. Albo odpocząć przy jakiejś fontannie, usiąść wśród kwiatów i posłuchać ptaków, bo rozległe ołomunieckie parki od zabytkowej starówki dzieli tylko krótki spacer.







![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)
















