Do serca przez… bikini

bikini
bikini
REKLAMA

Historia stroju kąpielowego sięga czasów antycznych. W 1996 roku na Sycylii znaleziono datowane na III wiek n.e. mozaiki prezentujące kobiety w strojach przypominających współczesne bikini. Jednak w czasach nowożytnych, aż do początku XX wieku, panie musiały zażywać kąpieli morskich wyłącznie na wydzielonych damskich plażach w strojach przypominających suknie do spacerowania. Ówczesne gorsety zakrywały większą część ciała, gdyż nie było społecznej zgody na zbytnie odsłanianie kobiecych kształtów. Oprócz względów moralnych, był też inny ważny wymiar – estetyczny. Nieskalana promieniami słońca cera świadczyła o wysokim statusie społecznym kobiety.
Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy świat oszalał na punkcie nadmorskich kurortów, a opalenizna wreszcie przestała być passé. W XIX‑wieku kostiumem plażowym była ciężka suknia wraz z obowiązkowymi pantalonami do kolan. Z czasem suknie stawały się coraz lżejsze i krótsze. Prawdziwy przełom nastąpił w 1912 roku. Podczas olimpiady w Sztokholmie panie po raz pierwszy otrzymały możliwość startu w rywalizacjach na basenie, występując w kostiumach przypominających męskie – obcisłe body na ramiączkach, zakrywające ciało aż do połowy ud.
Na bikini, które znamy obecnie, przyszło czekać do 1946 r. Francuski projektant Louis Réard podczas paryskiego pokazu mody zaprezentował dwuczęściowy damski kostium kąpielowy i tym samym zszokował publiczność. Do popularyzacji bikini przyczyniła się Brigitte Bardot. W 1953 r. dziewiętnastoletnia, jeszcze mało znana aktorka pojawiła się w ręcznie robionym, kwiecistym bikini na plaży w Cannes podczas festiwalu filmowego. Zdjęcia wschodzącej gwiazdy kina w skąpym stroju obiegły świat, a fason stał się hitem kolejnych sezonów i inspiracją dla projektantów. Również jej charakterystyczna rola w filmie „I Bóg stworzył kobietę” Rogera Wadima zapoczątkowała rewolucję w postrzeganiu kobiecości, ubioru i cielesności. Kolejną aktorką, która zapewniła sławę bikini, była Ursula Andress, wynurzając się z morza w niezapomnianej do dziś scenie z filmu Dr. No o Jamesie Bondzie.
– Bikini to najpopularniejszy fason, który sprzedajemy – mówi Renata Madyda z firmy Lorin. – To strój, który nie wzbudza już kontrowersji, a odpowiednio dobrany pozwala podkreślić atuty sylwetki. Różnorodność form, kolorystyki, materiałów czy deseni sprawia, że każda kobieta może znaleźć kostium idealny dla siebie.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze