Flora bakteryjna jelit – tu się zaczyna nasza odporność

0
129
kiszonki
REKLAMA

Dzisiejszy świat niesie mnóstwo zagrożeń dla mikroflory jelit, takich jak antybiotyki, stres, śmieciowe jedzenie nafaszerowane chemią, używki, toksyny. Przesadna sterylność, którą staramy się utrzymać bojąc się zarazków oraz negatywne myślenie i emocje także pogarszają stan flory bakteryjnej jelit. A przecież to od niej w głównej mierze zależy odporność organizmu, stan naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Z powodu zaburzeń mikrobioty jelit zaczynają się pierwsze, zupełnie niewinne problemy zdrowotne, które napędzają się z czasem i w końcu dają nam nieźle popalić. Niestety, smutna prawda jest taka, że już jedna kuracja antybiotykowa zaburza całość tego ekosystemu w sposób praktycznie nieodwracalny. Dlatego zachęcam wszystkich do zainteresowania się tematem, bo kto z nas chociaż raz w życiu nie zażywał antybiotyków…

REKLAMA

Dwukilogramowe bakterie
Bakteryjna flora jelit człowieka waży około dwóch kilogramów i składa się ze 100 bilionów bakterii. Każdy z nas ma swoją unikalną mikrobiotę jelit, tak samo jak każdy człowiek ma inne linie papilarne. Mikrobiota jelit to żywy organizm funkcjonujący w naszym ciele, którego różnorodność jest zmienna w zależności od różnych czynników, takich jak miejsce zamieszkania, nasza dieta i sposób życia oraz codzienne otoczenie. Dla zachowania ogólnego zdrowego samopoczucia niezbędne jest zachowanie równowagi pomiędzy dobrymi bakteriami a patogenami, jakie również ochoczo zasiedlają nasze jelita. We współczesnym świecie utrzymanie tej równowagi jest niezwykle trudnym zadaniem, ponieważ każdego dnia atakuje nas tak wiele różnych wrogów zagrażających pożytecznym bakteriom, że doprowadzenie do przerostu patogenów jelitowych może się przytrafić każdemu.
Przy porodzie naturalnym dostajemy pierwsze, niezwykle ważne dla dalszego rozwoju mikrobioty, bakterie od matki. Po cesarskim cięciu dzieci mają niestety dużo słabszą odporność, ponieważ otrzymują tych bakterii dużo mniej, ale też rodzaj otrzymanych mikroorganizmów nie jest odpowiedni. Kolejne rezerwy pożytecznych stworzonek są dostarczane dziecku wraz z pokarmem matki i ze środowiska zewnętrznego. Tendencja dzieci do wpychania wszystkiego do buzi jak leci, w celu poznania organoleptycznego, jest zupełnie naturalnym zjawiskiem i nie powinniśmy im tego zabraniać. Dzieci instynktownie wzbogacają w ten sposób swoją florę bakteryjną, a dzięki temu ćwiczą swój układ immunologiczny i nabierają odporności. Rodzice, którzy paniczne pilnują mycia rąk dzieci i utrzymują sterylność każdego przedmiotu, z jakim dziecko ma kontakt, są motywowani do takich działań przez swoje chore wyobrażenia o szkodliwości wszędobylskich zarazków. Niestety, cierpi na tym zdrowie dzieci, ponieważ im bardziej urozmaicona mikrobiota jelit, tym większa odporność.

Walka dobra ze złem
Mocno utkwiła mi w pamięci opowieść znajomego, którego dzieci wychowywały się w mieście w bloku i ciągle chorowały. Stało się to już bardzo uciążliwe dla całej rodziny. W końcu pewien mądry lekarz zasugerował, żeby wywieźć dzieci na wieś na jakiś czas, żeby miały bezpośredni kontakt z ziemią i zwierzętami. Ta porada okazała się niesłychanie skuteczna! Nie bez powodu też dzieci, które wychowują się ze zwierzętami domowymi, mają lepszą odporność.
3/4 naszej odporności zależy właśnie od stanu flory bakteryjnej jelit, ponieważ około 80 proc. komórek układu odpornościowego znajduje się właśnie w jelitach. Nasze komórki odpornościowe są w stałym kontakcie z mikroorganizmami zasiedlającymi jelita, ucząc się w ten sposób wyspecjalizowanych działań obronnych. Jeśli ekosystem jelit zostanie zaburzony i kontrolę przejmą patogeny, wówczas będą one wytwarzać swoje szkodliwe związki przemiany metabolicznej, które są dla nas toksyczne. Traktując jednocześnie swój organizm toksynami z zewnątrz, doprowadzamy do przeciążenia całego mechanizmu, który na różne sposoby będzie się starał oczyszczać z toksyn, a to z kolei prowadzi do szeregu dolegliwości.
Kiedy ekosystem jelit jest zachwiany, przede wszystkim cierpi na tym nasze trawienie i wchłanianie, ponieważ jelita zamiast spełniać swoją podstawową rolę, zajęte są ciągłą walką złych i dobrych bakterii. Zaburzone procesy trawienne mogą się objawiać wzdęciami, czy też rozregulowanym wypróżnianiem. Jednocześnie, kiedy źle trawimy, to i źle wchłaniamy, a wtedy tworzą się niedobory przeróżnych niezbędnych związków i tutaj lista dolegliwości robi się bardzo długa. Od bólu głowy, wysypek, alergii, trądziku po chroniczne stany zapalne, autoagresję organizmu, depresje, stany lękowe, itd…
Nierównowaga flory bakteryjnej jelit prowadzi również do stanów zapalnych ścian jelita, które mocno się uwrażliwiają, dając odczucie bólu. Taki długotrwały stan prowadzi najpierw do mikrourazów śluzówki jelita, a te z kolei mogą się przeobrazić w rany. I tak zespół jelita drażliwego, który jest praktycznie epidemią we współczesnym świecie, może nas doprowadzić do poważnych schorzeń układu trawiennego, jeśli w porę nie zareagujemy.

Zagrożenia dla flory bakteryjnej jelit:

ANTYBIOTYKI – stosowane jako kuracje lecznicze, a czasem, o zgrozo, profilaktyczne. Niestety, antybiotyki są obecne też w żywności, szczególnie w mięsie. Szkodliwość antybiotyków polega na tym, że nie potrafią one rozpoznać, które bakterie są dobre, a które złe, i niszczą całą florę bakteryjną. Niestety, chorobotwórcze bakterie to tak inteligentne stworzenia, że jeśli raz mają styczność z danym antybiotykiem, potrafią się na niego uodpornić…

STRES i POŚPIECH – nasz stan emocjonalny oddziałuje bezpośrednio na jakość pracy jelit, a także na jakość ich flory bakteryjnej. Dodatkowo szybkie połykanie źle przeżutego pokarmu również zaburza naszą florę, ponieważ zbyt duże kęsy nigdy nie będą wystarczająco dobrze strawione, co prowadzi do ich fermentacji w jelitach.

NEGATYWNE MYŚLENIE i EMOCJE– to jak myślimy i czujemy ma bezpośredni wpływ na każdą komórkę naszego ciała, ale też na bakterie bytujące w naszych jelitach. Negatywne emocje niszczą wszystko co pożyteczne, robiąc tym samym więcej miejsca patogenom, które rosną wtedy w siłę.

ŚMIECIOWE, PRZETWORZONE JEDZENIE – wszystkie sztuczne związki, takie jak ulepszacze, zagęszczacze, barwniki, wzmacniacze smaku, konserwanty rujnują ekosystem jelit. Stawiajcie na produkty, które w swoim składzie mają jeden, maksymalnie trzy składniki, które znacie. Przerażające jest to, że firmy produkujące żywność przetworzoną opracowują potrzebne im związki imitujące te, które w naturalny sposób występują w przyrodzie, przez co nie będą musiały być uwzględnione w spisie składników na etykiecie, bo pozwalają na to przepisy… W ten sposób skład przetworzonego produktu zmniejszy się, co ma zachęcać do jego kupienia i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa konsumentów. Niestety, skutek zastosowania sztucznych związków o tej samej budowie co naturalne, na tak szeroką skalę, w jakiej ma się to odbyć, nie jest nam znany. Tym bardziej, że takie przetworzone pożywienie jest nadal produktem ubogim w składniki odżywcze, dostarczającym nam jedynie cukru w przeróżnej postaci i tłuszczów trans. Tylko ulepszacze mają się zmienić…

CUKIER, GLUTEN, NABIAŁ – o szkodliwym działaniu każdego z nich czytaliście już we wcześniejszych wydaniach Tygodnika TEMI. Ich trawienie wytwarza związki, które są doskonałą pożywką dla złych bakterii, co powoduje rozrost patogenów, jakie z kolei wypierają naszą dobrą florę. W przypadku cukru powinniśmy uważać również z owocami. Kiedyś owoce jadło się tylko w sezonie, a teraz mamy do nich dostęp przez okrągły rok i to niemal ze wszystkich stron świata. Nasz układ trawienny ewolucyjnie nie jest na to przygotowany.

UŻYWKI – alkohol, kawa w nadmiernych ilościach, nikotyna.

LEKI – szczególnie niesteroidowe leki przeciwzapalne, czyli wszystkie proszki przeciwbólowe.

ZANIECZYSZCZENIE ŚRODOWISKA – czyli wszelkie toksyny i chemikalia otaczające nas z każdej strony. Dlatego starajmy się redukować zanieczyszczenie w najbliższym środowisku, czyli w domu, redukując stosowaną chemię czyszczącą oraz kosmetyki.

Kiszonki, probiotyki i prebiotyki
Stałe uzupełnianie pożytecznych bakterii jest, bez dwóch zdań, konieczne w dzisiejszym świecie. Przy skomplikowanych i długotrwałych zaburzeniach pracy jelit nie jest to wcale prosty proces, o czym zdążyłam się już przekonać. Z pomocą przychodzą nam oczywiście domowe kiszonki, które warto włączyć do naszej codziennej diety, lecz przede wszystkim dobrej jakości probiotyki. Na szczęście powstaje ich coraz więcej, ale rzadko kiedy są dostępne w pobliskiej aptece. Nie są to też tanie produkty, jednak niezbędne, jeśli chcemy prawidłowo zadbać o zdrowie. Szczepów pożytecznych bakterii jest ogrom i nigdy nie wiemy dokładnie, których nam akurat brakuje. Najważniejsza jest różnorodność, ale też ich ilość. Polecam skonsultować się z dobrym naturopatą lub dietetykiem w celu dobrania odpowiedniego suplementu.
Suplementując probiotyki, bardzo istotne jest też zadbanie o prebiotyki, czyli pożywkę dla bakterii, które mają się zasiedlić w naszym jelicie. Musimy je należycie ugościć i stworzyć im odpowiednio przyjazne warunki, aby zechciały tam zostać i pracować na naszą korzyść. Błonnik pokarmowy z warzyw i owoców, ale też z kasz takich jak jagła czy gryka, będzie tutaj niezbędny.

Zapraszam Cię do zapoznania się z moim blogiem Zdrowa Brzózka, gdzie znajdziesz jeszcze więcej informacji na temat świadomego podejścia do zdrowia.
https://www.zdrowabrzozka.pl/

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o