Jelita to nasz drugi mózg

0
116

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w naszym języku funkcjonuje tyle różnych odniesień do pracy układu trawiennego? Kiedy się czegoś boimy, mówimy, że mamy „pełne portki”, a gdy za późno zareagujemy, to „budzimy się z ręką w nocniku”. Nasze problemy, smutki czy żale często musimy „przetrawić” lub „przełknąć”, a zakochani mają „motyle w brzuchu”. Czy to przypadek? Otóż nie! Ludzie intuicyjnie utworzyli takie zwroty odzwierciedlając w ten sposób bezpośredni związek jelit z naszym stanem emocjonalnym.

Aby jakikolwiek organizm, złożony z podzespołów i jednostek, mógł prawidłowo funkcjonować, musi zajść komunikacja pomiędzy tymi podzespołami i jednostkami. Taka zależność zachodzi w społeczeństwie, co możemy obserwować każdego dnia, ale też w naszym ciele. Niezbędny w tym celu jest układ nerwowy, przekazujący informacje pomiędzy narządami, tkankami i komórkami. Centrum dowodzenia tego układu jest mózg, który w swojej budowie ma najwięcej połączeń nerwowych oraz największą różnorodność neuroprzekaźników. Jednak w naszym ciele jest jeszcze jeden narząd równie mocno i różnorodnie unerwiony co mózg, a są nim jelita.

Emocje a jelita
Jelita i mózg są ze sobą bezpośrednio połączone nerwem błędnym, który biegnie przez przeponę, a następnie pomiędzy płucami i sercem, potem wzdłuż przełyku i za gardłem do mózgu. To bezpośrednie połączenie jelit i mózgu nerwem błędnym ma szalenie istotne znaczenie w rozwoju emocjonalnym człowieka. Zauważmy, w jaki sposób opisujemy okres niemowlęcy u dzieci. Przeważnie określamy ten etap trzema czasownikami, że dziecko śpi, je i… załatwia swoje potrzeby fizjologiczne. I tu właśnie zaczyna się rozwój emocji u dziecka, bo kiedy jest głodne, to płacze, kiedy się naje do syta, to jest zadowolone i się śmieje, a kiedy męczą go wzdęcia, to jest marudne i kwęka. Za pomocą jelit dziecko zaczyna poznawać świat i odczuwać pierwsze emocje, a dopiero potem włączają się w ten proces poznawczy pozostałe zmysły.
Połączenie nerwowe pomiędzy jelitami a mózgiem działa w obydwie strony. Zarówno stan jelit będzie wpływał na nasz nastrój, jak i nasz stan emocjonalny będzie wpływał na pracę jelit.

Stres a jelita
Kiedy znajdujemy się w stresującej sytuacji, mózg wysyła sygnał do jelit, aby zwolniły swoją pracę, ponieważ w tym momencie energia jest potrzebna w celu rozwiązania problemu generującego stres. Wówczas nasz układ pokarmowy schodzi na dalszy plan i ma ograniczony dopływ krwi z potrzebnymi mu składnikami do prawidłowego trawienia. Jeśli jest to sytuacja, która nie zdarza się zbyt często, to wszystko wraca do normy po tym, jak poziom adrenaliny się ustabilizuje. Jeśli jednak żyjemy w ciągłym stresie, a to teraz normalny stan rzeczy, nasze jelita są ciągle odcięte od wystarczającej ilości energii, która jest im niezbędna do prawidłowej pracy, co prowadzi m.in. do biegunek i innych problemów trawiennych. Mało tego że jelita cierpią z powodu deficytu energetycznego, to jeszcze ich szeregi pomocników, czyli pożytecznych bakterii, są mocno uszczuplane. Stres zmienia warunki panujące w jelicie na mniej korzystne dla flory bakteryjnej. Niestety, w takich warunkach wszelkie patogeny czują się wręcz wyśmienicie, przez co zaczynają się namnażać, a to z kolei przekłada się na obniżenie naszego nastroju i ogólne osłabienie organizmu.

Flora bakteryjna jelit
To w jelitach znajduje się ¾ komórek odpowiedzialnych za odporność naszego organizmu. Flora bakteryjna jelit wpływa zarówno na nasz nastrój, ale też stymuluje nasz układ odpornościowy do prawidłowej pracy. Te niewidoczne dla oka bakterie odpowiadają także za prawidłowe trawienie pokarmu, a tym samym za wchłanianie niezbędnych nam składników odżywczych, które pozwalają ciału funkcjonować. Aby jeszcze bardziej podkreślić znaczenie niewidzialnych dla nas istotek zamieszkujących jelita, przyda się fakt, że bakteryjna flora jelit człowieka waży około dwóch kilogramów i składa się ze 100 bilionów bakterii.
Cały czas prowadzane są badania dotyczące zależności pomiędzy jelitami a mózgiem. Na szczególnie interesujące badanie trafiłam w książce „Historia wewnętrzna”, autorstwa Giulii Enders. Badanie polegało na uzupełnianiu flory bakteryjnej jelit u ludzi. Po czterech tygodniach przyjmowania mieszanki wybranych bakterii, u badanych zarejestrowano zmiany w pewnych obszarach mózgu, zwłaszcza tych, które odpowiadają za odczuwanie bólu i przetwarzanie emocji. Wynik tego badania potwierdza, że stan naszej flory bakteryjnej ma wpływ na nasz nastrój, zatem uczucie przygnębienia, smutku, radości, zadowolenia, czy też stany lękowe nie rodzą się jedynie w głowie. Warto w tym miejscu jeszcze wspomnieć o tym, że serotonina, czyli hormon szczęścia jest produkowany nigdzie indziej, tylko w komórkach jelitowych właśnie.
Wiadomo, że stres mocno zaburza funkcjonowanie naszego układu trawiennego. Skoro tak jest, to zadbajmy w pierwszej kolejności o spokój podczas samego posiłku. Podczas jedzenia najlepiej unikać wszelkich napięć i przede wszystkim pośpiechu. Zamiast rozpraszania swojej uwagi tym, co „leci” w telewizji, lub poruszania poważnych bądź drażliwych tematów przy rodzinnym obiedzie, skupmy się na samej czynności jedzenia.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o