Społeczny jet lag

0
201
Arkadiusz Ostręga
Arkadiusz Ostręga, fot. Tomasz Niskowski
REKLAMA

W naszym życiu zdarzają się okresy, w których wstajemy w środku nocy; by iść do pracy, nakarmić dziecko czy opiekować się chorym członkiem rodziny, często zmagając się z okresowym zaburzeniem snu. Zatrudnienie się na dwie zmiany połączone z codziennymi obowiązkami związane jest również z regularnym chodzeniem spać po północy. Jedna noc zarwana z powodu uczenia się do egzaminu czy imprezy może przynieść organizmowi takie samo zakłócenie zegara biologicznego, jak podróż samolotem z jednej strefy czasowej do innej. U wielu z nas deprywacja snu staje się wręcz nawykiem.

Czy zatem wszyscy jesteśmy pracownikami zmianowymi i cierpimy na tzw. jet lag społeczny? Niestety tak! Till Roenneberg, monachijski naukowiec, ma na to niezbite dowody. Przeprowadził 50 tysięcy ankiet w Europie i Stanach Zjednoczonych – odkrył, że większość respondentów idzie spać po północy lub wstaje zbyt wcześnie, niedosypiając do minimum ilości snu, zalecanej przez Amerykańską National Sleep Foundation. Ponadto większość ludzi kładzie się spać o innej godzinie w tygodniu i o innej w weekendy (ok. 2 godziny później), co zakłóca naturalne rytmy dobowe organizmu. W 2017 roku podczas Światowego Kongresu Snu Roenneberg przedstawił dane, z których wynika że około 87% dorosłych osób cierpi na wyżej wspomniany jet lag społeczny.

REKLAMA

Doskonale wiemy, jak czuje się nasz umysł i ciało po jednej nieprzespanej nocy. Bez względu na przyczynę jesteśmy senni, jednak z zaśnięcia nici. Mięśnie są słabe, trudno zebrać myśli i mieć dobry nastrój, organizm jest zdekoncentrowany i nie ma ochoty realizować codziennych zadań. Mózg nie jest w stanie podejmować racjonalnych decyzji. Skutki poznawcze jednej nocnej zmiany, mogą wywierać wpływ na cały najbliższy tydzień (publikacja w „Popular Science”). Braki koncentracji i luki w pamięci zmieniają nasze codzienne wybory i budują niekorzystne nawyki. Niewyspanie ciągnące się przez kilka dni powoduje zmianę apetytu, która obejmuje zarówno rodzaj jedzenia, jak również jego ilość. Podatność na większą ilość wysokokalorycznego i niezdrowego jedzenia (np. chipsy, słodycze) często łączy się z alkoholem i(lub) środkami nasennymi, a te ostatnie z kolei mogą wywołać depresję.

W 2007 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem przy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zaklasyfikowała pracę zmianową jako potencjalnie rakotwórczą, a skoro wszyscy poniekąd jesteśmy pracownikami zmianowymi, to powyższe stwierdzenie może odcisnąć piętno na każdym z nas.

Oto tylko niektóre zagrożenia, wynikające z załamania naszych naturalnych rytmów okołodobowych: ADHD, autyzm, zaburzenia lękowe, depresja (różne rodzaje), napady paniki, padaczka, mania, psychoza, stwardnienie rozsiane, choroba Alzheimera, Parkinsona, astma, alergia. Ponadto zaburzenia cyklu miesiączkowego, problemy z zajściem w ciążę, poronienia. Niestrawność, zgaga, zespół jelita drażliwego, zespół metaboliczny (nadwaga, otyłość, cukrzyca typu II, nadciśnienie tętnicze), rak jajnika, piersi, jelita grubego, wątroby, płuc i wiele innych.

Zaufaj nauce i doświadczeniu tych, którzy niestety sami to przeszli, jednak nie daj się zastraszyć – weź życie w swoje ręce i zmień swoje nawyki na lepsze. Jeśli uważasz, że w Twoim rytmie okołodobowym konieczna jest zmiana, szukaj tej wiedzy w kolejnych artykułach TEMI.

Arkadiusz Ostręga trener zdrowia, specjalizujący się w budowaniu nawyków o charakterze psychofizycznym; ruchu, oddychania, snu, rytmu dobowego, odżywiania i kontroli stresu.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o