Twoja odporność leży w Twoich rękach

1
83
Zdrowie chłód
REKLAMA

W poprzedniej części cyklu o odporności pisałam o moich sprawdzonych specyfikach, które skutecznie wzmacniają nasz system immunologiczny. Począwszy od leczniczych nalewek, naturalnych antybiotyków, po uzupełnianie flory bakteryjnej jelit, o którą należy zadbać w pierwszej kolejności, aby ustabilizować system odpornościowy.

W ostatniej części skupię się na kolejnych naturalnych sposobach wzmacniania odporności, które na pierwszy rzut oka nie kojarzą się wcale z tematem odporności, a jednak ich regularne stosowanie winduje mocno w górę pracę systemu samoobrony.

REKLAMA

Odporność lubi chłód

O prozdrowotnych właściwościach hartowania organizmu w niskich temperaturach na pewno słyszeliście. Polecane są zarówno spacery boso po śniegu lub przynajmniej chłodnej rosie o poranku, zimne prysznice oraz morsowanie w naturalnych zbiornikach wodnych. Wszystkie te zabiegi podnoszą poziom niektórych limfocytów T (komórek uznawanych za wyspecjalizowanych żołnierzy naszego systemu samoobrony), ale także poprawiają przemianę materii oraz ukrwienie i dotlenienie całego organizmu.

Jeszcze kilka lat temu należałam do typowych zmarzluchów. Wiecznie ubrana na cebulkę, opatulona kocami, a mimo to dłonie i stopy miałam lodowate. Kiedy innym było lekko chłodno, ja potrafiłam mieć już sine usta. Odczucie chłodu było dla mnie tak nieprzyjemne, że nie potrafiłam się zanurzyć w morzu podczas upalnego dnia.

Wtedy wrażliwość na chłód usprawiedliwiałam problemami zdrowotnymi i przez długi czas bagatelizowałam temat, wmawiając sobie, że taka moja uroda.

Szukając informacji o zdrowiu i naturalnych metodach leczenia często spotykałam się z opinią, że zimno mobilizuje organizm do lepszej, wydajniejszej pracy. Ale natychmiast pukałam się w głowę, że w moim przypadku to nie przejdzie! Aż natrafiłam w książce prof. Michała Tombaka na rewelacyjny sposób, aby powoli przyzwyczajać swoje ciało do chłodu. Sposób, jaki proponuje prof. Tombak jest tak mało wymagający, że grzechem byłoby tego nie wypróbować.

Otóż cały ambaras polega na tym, aby codziennie po przebudzeniu polewać stopy chłodną wodą bieżącą z kranu przez około 2 – 3 minuty. Stopy polewamy na zmianę, po kilkanaście sekund na każdą z nich. Aby przyzwyczaić ciało stopniowo, zaczynamy od wody lekko chłodnej, a kiedy temperatura wody staje się już dla nas przyjemna, robimy coraz chłodniejszy strumień. Tak, PRZYJEMNA! Bo faktycznie to odczucie staje się w pewnym momencie przyjemne.

Po takim porannym zabiegu doznaje się natychmiastowego orzeźwienia i gotowości do działania! Organizm jakby uruchamiał się ze zdwojoną mocą i szybkością. Cudowne uczucie! A jeszcze bardziej cudowne jest to, że moja ciepłota ciała znacznie się poprawiła. Moi najbliżsi już zauważają zmiany, ponieważ nie jestem pierwszą osobą w towarzystwie, której jest zimno podczas spędzania czasu na zewnątrz. Mało tego! To ja skręcam kaloryfery w mieszkaniu, bo jest mi za duszno.

Odporność lubi głodówki

Post jest często lekceważonym, naturalnym i bardzo skutecznym zabiegiem regenerującym cały organizm. Kiedy ciało nie zajmuje się trawieniem, po pierwsze ma energię na to, aby zająć się regeneracją, a po drugie sięga po swoje zmagazynowane rezerwy, uruchamiając tym samym program generalnego oczyszczania. Głodówka to taki reset całego ciała i wszystkich jego procesów. Wystarczy zastosować 3-dniowy post kilka razy w roku, aby znacząco poprawić swoją odporność. Podczas postu pijemy spore ilości wody, która jest niezbędna w procesie prawidłowego oczyszczania. Jeżeli uczucie głodu jest bardzo uporczywe i męczą nas zawroty głowy, możemy także pić soki warzywne, ale tylko te świeżo wyciskane w domu. Zanim rozpoczniemy post, warto nasz organizm do niego przygotować, redukując stopniowo ilość pokarmu oraz ograniczając ciężkie potrawy, takie jak mięso i słodycze. Po trzech dniach głodówki również stopniowo wprowadzamy pożywienie, najlepiej rozpoczynając od lekkich kremów warzywnych.

Jeżeli 3-dniowy post to dla nas zbyt duże obciążenie, warto skorzystać z tzw. postu 2:5, gdzie 2 dni w tygodniu (przykładowo poniedziałek i piątek) to dni, w których jemy tylko jeden posiłek składający się głównie z białka i zielonych warzyw. W tym poście chodzi o to, aby przez dwa postne dni w tygodniu ustabilizować poziom cukru we krwi, redukując ilość spożywanych węglowodanów do minimum. Stosowałam ten rodzaj postu przez kilka miesięcy i muszę przyznać, że poziom energii, jaki miałam w tym okresie był jakby zdwojony. Gorąco polecam sprawdzić go na sobie.

Odporność lubi ruch

Nasze ciało, choć czasami wydaje się, że nie chce ruchu i wolałoby poleżeć, jest stworzone do tego, aby się ruszać. Ile razy doświadczyłeś sytuacji, kiedy tak bardzo Ci się nie chciało wykonać kilku ćwiczeń, albo wyjść na spacer, a jednak jak już się zmusiłeś, to czułeś przyjemność w całym ciele i nieocenioną radość. Podczas ruchu wszystkie komórki otrzymują świeży tlen wraz z krwią, która je odżywia. Serce szybciej bije, przyspiesza się i pogłębia oddech, otwiera się klatka piersiowa, umysł jakby jaśnieje i oczyszcza się ze zbędnych myśli, a na twarzy pojawia się szeroki i wcale niewymuszony uśmiech. Dosłownie budzi się w nas życie. A życie to przecież nieustający ruch. Regularny ruch jest niezbędny dla naszej odporności, ponieważ mobilizuje układ krwionośny i limfatyczny do szybszej i sprawniejszej pracy. Kiedy czujemy się jakby nas „rozbierało”, zbawienne może się okazać wypocenie organizmu poprzez niezbyt długi, ale intensywny wysiłek fizyczny. Niekiedy to wystarczy, aby od razu zablokować rozwinięcie się infekcji.

Życzę wszystkim czytelnikom stabilnego zdrowia oraz udanej pracy z własną odpornością, ponieważ jej stan leży tylko i wyłącznie w naszych rękach.

Zapraszam Cię do zapoznania się z moim blogiem Zdrowa Brzózka, gdzie znajdziesz jeszcze więcej informacji na temat świadomego podejścia do zdrowia.
https://www.zdrowabrzozka.pl/

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
acci

W ogóle uważam, że o znaczeniu jelit dla odporności wciąż za mało się mówi. Nas też dopiero lekarz uświadomił po cesarce żony, gdy okazało się, że z uwagi na typ porodu nasza córeczka nie przejęła flory bakteryjnej i zalecana jest suplementacja kropelkami z probiotykiem (estabiom bodajże).