Walka ze zmęczeniem

0
206
Zmęczenie Arkadiusz Ostręga
REKLAMA

Zespół chronicznego zmęczenia ciągle budzi kontrowersje. Lekarze, naukowcy, a także sami pacjenci nie zgadzają się ani co do takiej definicji, ani istnienia tej jednostki chorobowej. W 2005 roku przeprowadzono badania, w których przyglądano się uczestnikom przez 5 lat. Po analizie wyników okazało się, że liczba pacjentów wracających do zdrowia wynosi zaledwie 5% (Cairns R. Hotopf M., „Occupational Medicine”, 2005, nr 55, s.20-31).

Nie istnieje żadna udowodniona naukowo przyczyna tej dolegliwości, nie ustalono także konkretnych badań potrzebnych do postawienia diagnozy. Przewlekłe zmęczenie definiuje się jako utrzymujące się przez co najmniej 6 miesięcy uporczywe zmęczenie, utrudniające codzienne, normalne funkcjonowanie, które nie ustępuje po pełnym odpoczynku. W pakiecie z tym schorzeniem występują inne oznaki, m.in. zaburzenia koncentracji, pamięci, bóle głowy, stawów, mięśni czy węzłów chłonnych.

REKLAMA

Brak śladów biologicznego mechanizmu choroby może oznaczać, że ma ona podłoże psychiczne. Fizjolog sportu z Uniwersytetu Kapsztadzkiego – Tim Noakes, współpracując z wieloma cierpiącymi na tę przypadłość sportowcami, uświadomił sobie, że całość rzeczonego problemu nie pasuje do sportowego stereotypu. Zdaniem naukowca, rozwiązania tej tajemniczej zagadki należy szukać w mózgu, gdyż właśnie on ma władzę nad „centralnym regulatorem”, który najnormalniej w świecie ulega rozregulowaniu i przeszacowuje zmęczenie.

Nokes twierdzi, że którykolwiek z czynników, wywołujących zespół chronicznego zmęczenia, np. wirus, nadmiar obowiązków zawodowych, genetyka, albo najbardziej prawdopodobne połączenie powyższych – w dolegliwości tej poziom aktywności fizycznej znacząco się obniża, w dodatku tak bardzo, że chorujący są unieruchomieni. Jednym z najbardziej rzetelnych odkryć naukowych w kontekście zespołu przewlekłego zmęczenia jest to, że kiedy pacjenci są przekonani o fizjologicznej naturze swojego schorzenia i jego nieuleczalności i tym samym obawiają się jakiejkolwiek aktywności fizycznej, podejrzewając, że może im zaszkodzić – prawdopodobieństwo ich powrotu do zdrowia maleje. Nie sposób kogoś uzdrowić, jeśli wierzy, że jest to niemożliwe. Ciało może wysyłać mnóstwo sygnałów, ale wg Nokesa granicę zmęczenia ostatecznie wyznacza mózg.

Specjalista od tematu zmęczenia Peter White z pewnego londyńskiego szpitala wraz ze współpracownikami stworzył terapię ćwiczeniami o narastającym stopniu trudności, czyli najbardziej łagodną wersję treningu interwałowego, która miała spowodować, że zmiany się odwrócą. Reedukację mózgu, że każdy kolejny poziom aktywności fizycznej jest bezpieczny połączył z terapią kognitywno-behawioralną, w której pacjent wraz z terapeutą zmienia nastawienie do negatywnego wyobrażenia na temat choroby.

W 2011 roku naukowcy opublikowali wyniki badań nad powyższą metodą i okazało się, że co prawda pomagają umiarkowanie, jednak wyraźnie obniżyły poziom zmęczenia i niezdolności do sprawnego funkcjonowania w stosunku do grup, w których otrzymały jedynie zwykłą opiekę medyczną i farmakologię w postaci leków przeciwbólowych, nasennych i antydepresyjnych. Jak się finalnie okazało (z badanej grupy 641 pacjentów), po roku do zdrowia powróciło 22% pacjentów z grup terapii kognitywno-behawioralnej oraz treningu o narastającym stopniu trudności. Dla porównania – niecałe 8% z dwóch pozostałych grup.

Być może nie uznamy tego za wielki sukces, jednak metoda White’a stała się dotychczas najlepszą z istniejących, ponadto można uznać, że pełny powrót do zdrowia w tym „męczącym” schorzeniu jest jak najbardziej możliwy.

Zespół przewlekłego zmęczenia ma zatem charakter psychofizjologiczny, bo to co psychiczne okazuje się także fizyczne, natomiast to co fizyczne ma swoje odzwierciedlenie w psychice.

Arkadiusz Ostręga – trener zdrowia, specjalizujący się w budowaniu nawyków o charakterze psychofizycznym; ruchu, oddychania, snu, rytmu dobowego, odżywiania i kontroli stresu.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o