Będzie się działo na szosie!

karpacki-wyscig-kurierow1
REKLAMA

Doktor proponuje wyścig
Miłym akcentem konferencji było zaproszenie na nią przez organizatorów ludzi, którzy niemal czterdzieści lat temu byli inicjatorami powstania wyścigu dla kolarskiej młodzieży, który nosił nazwę „Szlakiem Kurierów Beskidzkich”. W foyer teatru pojawili się: człowiek, który wyścig wymyślił, doktor Mieczysław Król, twórca nazwy nawiązującej do bohaterskich kurierów z okresu II wojny światowej, Franciszek Pulit, pojawił się także wieloletni komandor i sędzia wyścigu, Adam Dmochowski. Nie zabrakło gości specjalnych, między innymi trenera naszej kadry narodowej U‑23, w przeszłości bardzo dobrego zawodnika – Tomasza Brożyny. Swoimi wrażeniami z ubiegłorocznego startu dzielił się zwycięzca ostatniego etapu w Tarnowie Paweł Franczak, który w tym roku ma ambicje wygrania klasyfikacji generalnej.
Pierwszy wyścig „Szlakiem Kurierów Beskidzkich” odbył się w dniach 12‑16 czerwca 1975 roku na trasie z Tarnowa do Popradu, a miastami etapowymi po polskiej stronie granicy były Ciężkowice i Nowy Sącz. Od początku wyścig, któremu patronowała redakcja czasopisma „Wieści”, rozgrywany był na trasach Polski i ówczesnej Czechosłowacji, jechał z Tarnowa do Popradu lub na odwrotnej trasie, przy pełnej współpracy z działaczami naszych południowych sąsiadów. Dyrektorem inauguracyjnego wyścigu był Słowak Oto Franicky, a jednym z dyrektorów technicznych jego rodak Jan Glajza. Na przełomie lat 80. i 90. trzy edycje „Wyścigu…” rozegrano na nieco dłuższej trasie prowadzącej w 1988 roku z Miszkolca na Węgrzech do Tarnowa, a rok później oraz w 1991 roku z Tarnowa do Miszkolca. Pod koniec minionego wieku ranga wyścigu zaczęła podupadać. W 2000 roku stał się już tylko lokalnym wydarzeniem kolarskim, które odbyło się na trasie z Tarnowa do Szczurowej. Potem na niemal dekadę zaprzestano jego organizacji.
W 2009 roku działacz Małopolskiego Związku Kolarskiego, Marek Kosicki, oraz tarnowianin Tomasz Wójcik zdecydowali się na reaktywację wyścigu z długimi tradycjami, po przerwie trasa wyścigu wiodła z Tarnowa do Niedzicy. Rok później udało się do współorganizacji namówić partnerów ze Słowacji i impreza odzyskała międzynarodowy blask. Spora w tym zasługa partnerów małopolskich działaczy z CK Epic Dohnany

REKLAMA

Wracamy na Węgry
–    To będzie bardzo ciekawy wyścig, drugi w Europie dla zawodników do 23 lat, obok słynnego Tour de l’Avenir – przekonuje jego dyrektor Tomasz Wójcik, dodając, że w tym roku będzie on poświęcony osobie legendarnego Jana Karskiego.
Po wielu latach rywalizacja kolarzy wróci na Węgry, gdzie wokół Veszprem w okolicach Balatonu odbędzie się I etap liczący 140 kilometrów. Prawdziwe ściganie rozpocznie się jednak na szosach Słowacji i Czech. II etap na trasie z Nitry do Povazskiej Bystrzycy, długości 145 kilometrów, będzie już po górach, ale prawdziwa „próba ognia” czeka na kolarzy dzień później. III etap wokół Hornego Lidca w Czechach to mordercza jazda indywidualna na czas po górach na dystansie 30 kilometrów.
W piątek 2 maja wyścig wjedzie do Polski na etapie ze Starej Bystrzycy do Jabłonki, długości 109 kilometrów. A na naszym terenie powitamy go dzień później podczas malowniczego V etapu o długości 145 kilometrów ze startem w Nidzicy, a metą w Ciężkowicach. Ostatni etap poprowadzi okrężną trasą z Dąbrowy Tarnowskiej do Tarnowa i liczyć będzie 135 kilometrów, z których część kolarze pokonywać będą po wzniesieniach Pogórza Ciężkowickiego.
–  Jestem przekonany, że dopiero ten etap rozstrzygnie o losach wyścigu, a na metę w Tarnowie nie przyjedzie cały peleton, tylko małe grupy lub pojedynczy kolarze – mówi Marek Kosicki.
Po zakończeniu ostatniego etapu na terenie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej odbędzie się uroczystość wręczenia nagród i zakończenia tegorocznego wyścigu.
Na trasach Węgier, Słowacji, Czech i Polski pojawi się peleton liczący aż 200 kolarzy, czyli maksymalna liczba, na jaką pozwalają przepisy. Będą oni reprezentować 40 ekip z Europy, Azji, Ameryki Południowej i Afryki, w tym trzynaście ekip narodowych: Węgry, Słowację, Czechy, Białoruś, Mołdawię, Ukrainę, Serbię, Rosję, Łotwę, Uzbekistan, Argentynę, Litwę oraz Polskę. Osobną ekipę wystawi Małopolski Związek Kolarski, która pojedzie pod nazwą Małopolska Regional Team.
–  W gronie tych młodych zawodników, którzy pojawią się w naszym wyścigu, na pewno zobaczymy przyszłe gwiazdy zawodowych peletonów –  nie ma wątpliwości Marek Kosicki.
Podczas wyścigu prowadzonych będzie aż siedem klasyfikacji, obok najważniejszej generalnej także drużynowa, aktywnych, punktowa, górska, awansujących oraz zawodników do lat 20‑tu. Warto będzie więc kibicować kolarzom w ich zmaganiach. Trzeba koniecznie przypomnieć, że podczas wyścigu, który zawsze był kolarskim poligonem dla zdolnej młodzieży, wychowało się wielu znakomitych później kolarzy, z mistrzami świata Lechem Piaseckim i Słowakiem Ondrejem Glajzą oraz tak znanymi zawodnikami jak: Piotr Przydział, Sławomir Kohut czy Piotr Wadecki na czele.
Tegoroczny Karpacki Wyścig Kurierów wykreuje zapewne kolejne wielkie nazwiska.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments