Ciągle głośno o Niecieczy

0
54
REKLAMA

Zmienili zdania, kiedy Termalica w trakcie rozgrywek zaskoczyła wszystkich, nagle urastając do rangi faworyta w walce o awans do ekstraklasy. Jednak po przegraniu kilku ostatnich meczów klub zajął ostatecznie piąte miejsce. I się zaczęło: jedni mówią, że ogromna szansa została zmarnowana, inni, że klub celowo odpuścił, a gdzieś w tyle słychać tylko głosy, że w gruncie rzeczy to przecież duży sukces. A klub? Robi swoje, przygotowując się do nowego sezonu.
Ponad rok temu na konferencji prasowej przedstawiono w Niecieczy nowego trenera klubu. Słowak Duszan Radolsky nie był postacią anonimową. W pamięci wielu kibiców i dziennikarzy utkwiły jego trenerskie sukcesy przede wszystkim z niegdysiejszym Groclinem Grodzisk Dyskobolią, z którym zawojował kilka lat temu Puchar UEFA. – Nieciecza to nowy rozdział w mojej karierze. Mogę powiedzieć, że będziemy walczyć o pozycję do piątego miejsca w lidze – zapowiadał wówczas Radolsky.

REKLAMA

Nieciecza zaskakuje
Niezwykłej historii Termaliki nie potrzeba powtarzać, bo na tych łamach była już niejednokrotnie opisywana. O ile jednak lokalni kibice znają już prawie na pamięć spektakularną drogę z ligi okręgowej do bezpośredniego zaplecza polskiej ekstraklasy, to w kraju klub wzbudził niemałą sensację. Szczególnie wtedy, kiedy – wbrew opiniom niedowiarków – okazało się, że zespół wcale nie jest sezonową atrakcją.
Po awansie do I ligi wieszczono szybki koniec klubu z małej miejscowości. Tymczasem drużyna nie tylko utrzymała się w debiutanckich rozgrywkach, ale do poprzedniego sezonu przystępowała z dużymi aspiracjami, wzmacniając się doświadczonym i utytułowanym trenerem oraz piłkarzami z ekstraklasową przeszłością. Efektem tego była dobra gra od początku rozgrywek, która szybko wywindowała Termalikę na pozycję lidera tabeli.
W trakcie rozgrywek w poprzednim sezonie klub utrzymywał równy poziom. Były zwycięstwa, zdarzały się remisy i porażki. Słabsze okresy szybko udawało się zażegnać powrotem do dobrej dyspozycji. W ten sposób zespół przez większość sezonu utrzymywał się w ścisłej czołówce tabeli, urastając nawet do rangi jednego z głównych faworytów do awansu. W piłkarskiej Polsce przestało się pobłażliwie i lekceważąco patrzyć na klub z Niecieczy, który okazał się być mądrze zbudowanym zespołem.
Co było atutem Termaliki? – Wiemy, jak wszyscy mówią o tej miejscowości – nic tam nie ma, tylko stadion. A trzeba powiedzieć, że panuje tutaj naprawdę kapitalna atmosfera. Nie musimy na nic narzekać, tylko pracować i jeszcze raz pracować! Poza tym mieliśmy w poprzednim sezonie świetnego trenera. Uważam, że jeśli w piłce nożnej jest atmosfera wokół drużyny, to są też wyniki. To wszystko sprawdza się na przykładzie Niecieczy – mówi Dariusz Jarecki, obrońca w Termalice.
– Wszyscy jesteśmy pełni podziwu wobec włodarzy klubu, którzy potrafili stworzyć mocny zespół. Wszystko w drużynie jest bardzo poukładane, panuje dobra atmosfera, nie mamy na co narzekać – wtóruje napastnik Łukasz Szczoczarz.

Kontrowersyjna końcówka
Po 29. kolejce rozgrywek w I lidze Termalica znajdowała się na prowadzeniu, mając trzy punkty przewagi nad wiceliderem z Gliwic i sześć punktów przewagi nad trzecią Pogonią Szczecin, której aktualna pozycja nie była już premiowana awansem do ekstraklasy. Klub z Niecieczy stanął przed niewyobrażalną szansą – do końca rozgrywek pozostało tylko pięć meczów, wystarczyło więc utrzymać jeszcze w miarę dobrą formę, zająć któreś z pierwszych dwóch miejsc i cieszyć się z historycznego awansu. Formy jednak zabrakło.
W kluczowym momencie sezonu drużyna zaliczyła serię porażek: 0:1 z Ruchem Radzionków, 2:3 z Flotą Świnoujście, 0:1 z Dolcanem Ząbki i 1:2 z Kolarzem Stróże. Tym samym przed ostatnim spotkaniem w sezonie zespół Duszana Radolskiego nie liczył się już w walce o awans do ekstraklasy. W ostatniej kolejce Termalica zremisowała jeszcze bezbramkowo przed własną publicznością z Bogdanką Łęczna, zajmując ostatecznie piąte miejsce w lidze. I się zaczęło…
W środowisku sportowym pojawiły się liczne głosy, jakoby klub celowo odpuścił walkę o ekstraklasę w ostatnich meczach sezonu. Dlaczego? Utrzymać ekstraklasową drużynę jest przecież bardzo trudno, pojawiłyby się kłopoty ze stadionem, może trzeba by było znaleźć inny obiekt do gry, niełatwo jest też spełnić wszystkie wymogi ekstraklasowej licencji. Teoria spiskowa zaczęła więc żyć swoim życiem, chociaż wszyscy piłkarze radykalnie odcinali się od tego typu spekulacji, a podczas ostatnich meczów na twarzach zawodników widać było wyłącznie rozczarowanie brakiem awansu.
– Pierwszy raz jako trenerowi przytrafiła mi się taka sytuacja – mówił Duszan Radolsky. – Uważam, że zespół wpadł w dołek psychiczny. Dopóki występowaliśmy jako rewelacja rozgrywek, szło nam dobrze. Kiedy staliśmy się faworytem, to wtedy chłopcy nie byli w stanie tego udźwignąć. Nie zgadzam się absolutnie, że mieliby odpuścić awans. Szkoda na pewno tej szansy, która się pojawiła. Rozgrywki były interesujące, ich poziom dobry. Sam fakt, że do końca sezonu cztery drużyny miały okazję awansować, też o czymś świadczy – twierdzi trener, który po zakończeniu rozgrywek zrezygnował z pracy w klubie. – Już na początku maja podjąłem decyzję o odejściu. Wracam na Słowację ze względów rodzinnych, na razie nie będę trenował, moja decyzja nie jest spowodowana wynikiem w lidze – ucinał wszelkie spekulacje.
Wielu nie przekonują racjonalne tłumaczenia trenera i piłkarzy, a sprawa wciąż przewija się w dyskusjach kibiców, próbujących dorobić do rzeczywistości drugie dno. Mało kto uświadamia sobie, że równorzędna rywalizacja w lidze i miejsce w czołówce to przecież duży sukces drużyny z małej miejscowości. W Niecieczy nikt się jednak tym nie przejmuje i wedle starej zasady robi swoje: klub zakontraktował już nowego trenera, podpisuje się kolejne kontrakty z zawodnikami, rozpoczynają się przygotowania do nowego sezonu.

Intensywne przygotowania
Nowym szkoleniowcem Termaliki został Kazimierz Moskal, wcześniej utytułowany zawodnik, od niedawna trener. Ostatnio był asystentem szkoleniowca Wisły Kraków, przez kilka miesięcy samodzielnie prowadził też pierwszą drużynę „Białej Gwiazdy”. – Bardzo się cieszę z możliwości pracy w Niecieczy, będę tu mógł spełniać swoje ambicje – twierdzi. – Mamy bardzo prosty cel: wygrywać mecze – zapowiada dyplomatycznie.
Na razie w klubie z Niecieczy mało więc mówią, trwają za to intensywne przygotowania do kolejnego sezonu, który rozpocznie się 4 sierpnia.
Drużyna od poniedziałku przebywa na obozie przygotowawczym w Gutowie Małym, a drugie zgrupowanie odbędzie się od 23 do 27 lipca w Rybniku‑Kamieniu. W tym czasie Termalica rozegra też sześć meczów sparingowych. Rywalami będą kolejno: ŁKS Łódź, Resovia, Górnik Zabrze, Korona Kielce, ROW Rybnik. W minioną sobotę w pierwszym sparingu tego sezonu Termalica pokonała 1:0 ekstraklasowy Ruch Chorzów.
W klubie z Niecieczy nie zapomina się także o ruchach kadrowych. Jeszcze przed przyjściem nowego trenera pożegnano się z dziesięcioma zawodnikami, teraz Termalica będzie kontraktowała nowych piłkarzy. Z klubem związał się już 25‑letni pomocnik Damian Piotrowski z Górnika Polkowice i 19‑letni obrońca Michał Nalepa, który został wypożyczony z Ruchu Radzionków.
W tym sezonie Termalica ponownie była przedmiotem wielu dyskusji: najpierw w związku ze świetną postawą w lidze, potem w kontekście fatalnej końcówki sezonu. W Niecieczy nikt się jednak na tym nie skupia ­­­– klub funkcjonuje normalnie i przygotowuje się do kolejnych rozgrywek, co jest najskuteczniejszą receptą na medialny szum. A wszystko po to, żeby może po raz kolejny wszystkich zaskoczyć.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o