Co się kopie na boisku?

0
172
REKLAMA

– Kiedyś otrzymaliśmy prezent. Kilka piłek futbolówek. Znajdowały się w siatce. Jedna z nich, gdy na pół godziny znalazła się w pełnym słońcu, nie wytrzymała. Zwyczajnie pękła. Tyle była warta – opowiada Tomasz Kijowski, trener II‑ligowej Unii Tarnów i nauczyciel wuefu.
Zapewne sponsorzy, którzy chcieli obdarować piłkarską młodzież, mieli dobre chęci, ale nie mieli wiedzy na temat niektórych wyrobów. W Tarnowie, zwłaszcza w dużych sieciach handlowych, można kupić futbolówkę już za… 9,95 zł. Są droższe: za 20, 30, 45 zł. Pochodzą z Azji. Bardzo ładnie wyglądają, ale znawcy tematu jasno mówią: to nie są piłki, to są zabawki. – Lepiej będzie, jeśli młodzież będzie otrzymywać jedną prawdziwą piłkę zamiast kilku czy kilkunastu marnych. Większy będzie z tego pożytek – podsumowuje trener Kijowski.
– W przeszłości używało się piłek skórzanych, które miały zasadniczą wadę – mówi Wacław Maciosek, trener V‑ligowej Tarnovii. – Na mokrej murawie nasiąkały wodą, zmieniały wagę i to już nie była ta gra… Piłkarze Tarnovii kopią dzisiaj piłki syntetyczne, wykonane z tworzyw sztucznych, od których już nie ma odwrotu. Choć to niższa klasa, używa się takich samych futbolówek, jak w najwyższych ligach. W tym klubie droższe pumy służą do gry, tańsze adidasy do treningu. – Każdy młody chłopak, którego interesuje ta dyscyplina, chce teraz grać piłką pochodzącą z górnej półki i mieć markowe obuwie. Trudno się dziwić – twierdzi trener Maciosek.

REKLAMA

Prestiż kopany nogą
Kilka lat temu w rozmowie z reporterem ubolewał z tego powodu Tadeusz Kulik, wówczas przedstawiciel Przedsiębiorstwa Produkcyjno‑Sportowego „Polsport” w Strzyżowie n. Wisłokiem, działacz okręgowego PZPN. Rozmawialiśmy w czasie, gdy wielki potentat w produkcji piłek sportowych w czasach PRL‑u, „Polsport”, właśnie dogorywał. Tadeusz Kulik narzekał, że w dzisiejszych czasach nawet zwykły wiejski gracz, z całym dla niego szacunkiem, nie chce już polskiej, strzyżowskiej futbolówki. Woli nawet repliki z logo znanych firm. Z tych i innych powodów kilka lat temu dawna Wytwórnia Sprzętu Sportowego „Polsport” zatrudniała przy wyrobie futbolówek już tylko 20 osób, a w najlepszym okresie było to 1300. Obecnie strzyżowska firma znajduje się w stanie likwidacji… Popularne w przeszłości piłki, które nosiły nazwę „Jupiter”, przeszły do historii.
Piłek skórzanych, jak się okazuje, używają podczas treningu jeszcze zawodnicy V‑ligowej Iskry Tarnów, klubu niebogatego. Ale częściej ćwiczy się z piłkami ze sztucznego tworzywa w cenie 40‑50 złotych. – Nie stać nas na droższe i lepsze – mówi trener Maciej Smagacz. – Owszem, mamy trzy specjalne piłki firmy Adidas do meczów, bardzo o nie dbamy, bo to jest już drogi towar. Osobiście uważam, że jeśli ktoś chce dobrze nauczyć się grać, to rodzaj piłki wcale nie jest najważniejszy. Właściwa może być wtedy nawet piłka gumowa.
Autor artykułu do dzisiaj przechowuje skórzaną piłkę produkcji innego potentata sprzed trzydziestu kilku lat. To białego koloru futbolówka wykonana przez krośnieński Fabos, bardzo znaną w minionej epoce Fabrykę Obuwia Sportowego. Zakład upadł w 1998 roku, obecnie w halach, w których szyło się między innymi piłki, znajduje się montownia ultralekkich samolotów.
Futbolówka z chłopięcych lat autora zachowała się w dość dobrym stanie. Niestety, zniknęły z niej wszystkie fabryczne napisy, gdyż nie był to jeszcze czas nieścieralnych nadruków. Kosztowała 342 zł, wówczas prawie trzy i pół dolara. Średnie zarobki w połowie lat 70. wynosiły ok. 4 tysięcy, więc za miesiąc pracy można było nabyć niewiele więcej niż 10 piłek. Dlatego na podwórkach królowały wówczas głównie tanie piłki gumowe. Po ostrzejszym starciu z taką piłką długo piekła skóra… Wszyscy podwórkowi gracze marzyli wtedy o drogiej, bardzo modnej piłce, zwanej potocznie „biedronką”, łączonej w szyciu białoczarnymi pięcio‑ i sześciokątami ze skóry. Ten wzór długo obowiązywał w całym futbolowym świecie.
Dziś cena profesjonalnej piłki, którą gra się w meczach, wynosi ok. 100 euro. Jakby liczyć, wychodzi, że i dziś przeciętnie zarabiającego Polaka nadal stać tylko na 10 takich piłek miesięcznie, chociaż bardzo wysokiej klasy. Dobre treningówki są tańsze, nawet o połowę.

Teraz sklejamy, nie szyjemy
To jest już inna produkcja. Opiera się na osiągnięciach w dziedzinie tworzyw sztucznych. Mijają czasy, gdy futbolówki szyło się z kawałków skóry, chociaż resztki takiej produkcji jeszcze na świecie trwają. Swego czasu głośny był temat Pakistanu, w którym do niedawna skupiało się 60 proc. światowej produkcji piłek nożnych. Głośno było dlatego, że międzynarodowe organizacje ochrony pracy i praw człowieka ujawniły, iż szyciem futbolówek w Pakistanie, ale też w Indiach i Indonezji, zajmują się dzieci. Często pięcio‑ czy sześciolatki pracowały za symboliczne wynagrodzenie po 7 godzin dziennie.
Zjawisko wyzysku, o którym mowa, zaczęła znacznie ograniczać nowa technologia. Tworzywa do produkcji piłek wprowadzano na raty, z umiarem, w 2004 roku powstała futbolówka, która w 100 procentach składała się z elementów klejonych i była pozbawiona szwów. Słowem, dziś piłki się skleja, a nie szyje.
Obecna futbolówka jest zbudowana z wielu warstw. Zewnętrzna powłoka składa się z laminatu opartego na różnych tkaninach. Na kompozytową strukturę nakładana jest folia z termoplastycznego poliuretanu. Współczesne piłki mają butylowe dętki, które nie wymagają dopompowywania. Ważą średnio ok. 420 gramów. – Nowe piłki są lżejsze od dawniejszych, zdecydowanie się od nich różnią – ocenia trener Tarnovii. – W grze mają inną rotację, czasem robią psikusy, trudniej broni się bramkarzom. Z kolei stare treningowe „skórzaki” były żywotniejsze, ostre kopanie wytrzymywały w klubach dwa‑trzy sezony.
Trener Unii, który wraz z drużyną świętuje awans do drugiej ligi, mówi, że porównywanie dawnej piłki do współczesnej to porównywanie syrenki do mercedesa. – Dzisiejsza profesjonalna futbolówka to rezultat użycia bardzo nowoczesnych technologii – podkreśla. – Droga piłka wyczynówka długo trzyma swoje parametry, przeciętna treningówka traci je po pół roku. Aby piłka poszła na bramkę jak pocisk, wystarczy umiejętnie przyłożyć do niej stopę, posłużyć się raczej techniką, a nie siłą. Gra jest przyjemna.


Piłka z… pęcherzem
Niemal każda wielka międzynarodowa impreza piłkarska jest znakomitą okazją do promowania najnowszych futbolówek. Na Mistrzostwach Świata w Meksyku w 1986 roku po raz pierwszy zagrano piłką wykonaną w całości z materiałów syntetycznych. Dwadzieścia lat później na mistrzostwach w Niemczech karierę robiła futbolówka „Teamgeist” („Duch drużyny”), przy której projektowaniu przyjęto konfigurację 14, a nie ponad 30 paneli, dzięki czemu piłka stała się bardziej gładka i kulista (niektórzy mówili: bardziej okrągła), dla gracza niezwykle precyzyjna. „Teamgeist” wyprodukował, oczywiście, Adidas. Po mistrzostwach w Niemczech sprzedano miliony sztuk tej piłki.
W czasie czempionatu w Austrii i Szwajcarii w 2008 r. użyto piłek, w których zastosowano różne komponenty z tworzyw; z mikroporowatą, przypominającą gęsią skórkę powierzchnią futbolówka zyskała na zwrotności i dynamice. Jak podaje wortal Plastech, poświęcony technologiom tworzyw sztucznych, obecnie przed wpływami pogody niektóre piłki chronią trzy specjalnie skomponowane warstwy. Chyba bez obawy można grać nimi nawet na wodzie? Przy okazji: ciekawe, ile ważyła pod koniec meczu skórzana piłka, którą na Mundialu ’74 grały drużyny Polski i Niemiec? Podczas tego pamiętnego spotkania, rozegranego w strugach deszczu i na zalanej murawie, RFN wygrała dość szczęśliwie 1:0.
Na polsko‑ukraińskie EURO 2012 Adidas przygotował piłkę „Tango 12”, na powrót złożoną z 32 paneli, lecz łączonych termicznie, co podobno ma zapewnić pewny i stabilny tor lotu. W środku futbolówka ma najnowszy rodzaj pęcherza (tak to się fachowo określa), który ma wpływ na retencję powietrza i redukuje poziom absorpcji wody. W Polsce w sklepach internetowych „Tango 12” można kupić za ok. 380 zł, jej replikę za 96 zł.pilka fabryka
Jak widać z powyższego, o banalnej, zdawałoby się, piłce do gry można mówić i pisać jak o skomplikowanym technicznie urządzeniu, które ma do wykonania ważne zadanie.

Więźniowie od futbolówek
Ten stopień skomplikowania, konieczność sięgnięcia po nowe technologie i związane z tym koszty w dużym stopniu zadecydowały o upadku produkcji futbolówek (jak i innych piłek oraz innego sprzętu sportowego) w Polsce. Nie dały rady nie tylko Strzyżów czy Krosno, padły też kolejne zakłady państwowego kiedyś Polsportu, między innymi w Wałbrzychu.
Obecnie produkcji piłek syntetycznych podjęło się kilka firm krajowych, ale są to niewielkie ilości. Wśród nich jest na przykład krośnieński Krossport, w którym zatrudniona została część załogi dawnego Fabosu. Często bywa tak, jak w przypadku wrocławskiego Smartu, który oferuje do sprzedaży piłki głównie reklamowe, wyprodukowane za granicą. – Jeśli sami produkujemy, to w znikomych ilościach – usłyszeliśmy w firmie.
Dziesięć lat temu liczącym się producentem futbolówek było gospodarstwo pomocnicze w Zakładzie Karnym w Wołowie (Dolny Śląsk), dziś Zachodnia Instytucja Gospodarki Budżetowej „Piast”. Więźniowie szyli piłki w tysiącach. – Te czasy nieodwołalnie minęły – mówi Jan Furtak, przedstawiciel „Piasta”. – Żeby zrobić piłkę skórzaną, trzeba by mieć odbiorcę, który skłonny byłby zapłacić za każdą sztukę ok. 500 zł. Przecież metr kwadratowy surowca to wydatek 150 zł. Teraz robimy piłki z materiałów skóropodobnych, głównie do celów reklamowych.
Jan Furtak dodaje, że krajowych producentów wykańcza zagranica. Kiedyś to był Pakistan czy inne azjatyckie kraje, dziś, jak łatwo się domyślić, to Chiny. – Koszty się liczą i cena. Nie ma na to sposobu – przekonuje Furtak.
W latach 70. tylko w WSS Polsport w Strzyżowie wyrabiano pół miliona piłek rocznie. Szły wszystkie. Dziś nie byłoby tyle potrzebnych. – Po pierwsze, mniej mamy teraz młodzieży – mówi trener Kijowski. – Po drugie, znaczna jej część mecze piłkarskie rozgrywa nie na boiskach, ale w komputerze. Świat cyfrowy zrobił swoje. Młodzi coraz rzadziej chcą podejmować dla zdrowia wysiłek fizyczny. Ale muszę też powiedzieć, że takie inicjatywy jak „Orlik” mają szansę trochę odmienić tę sytuację. W Żabnie, z którego pochodzę, do boiska „Orlika” tworzy się kolejka graczy.
Być może do uprawiania sportu zachęcą młodych także coraz lepsze i ładniejsze futbolówki. Nie wiadomo, jaki postęp w tej dziedzinie jest ciągle możliwy. Jak będzie można jeszcze inaczej zrobić piłkę, by była doskonalsza i dawała maksimum przyjemności w grze. Starania projektantów o piłkę jeszcze bardziej „okrągłą” na razie nie ustają.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o