Ekstraklasa nie dla Niecieczy

0
52
REKLAMA

Niespodzianka w Ząbkach
Jeszcze pięć kolejek przed zakończeniem sezonu Termalica Bruk‑Bet Nieciecza prowadziła w ligowej tabeli z dużą szansą na awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju. Pierwsze oznaki zadyszki klubu pojawiły się jednak w przegranych meczach z Ruchem Radzionków i Flotą Świnoujście, które mocno skomplikowały sytuację w lidze Termaliki. Szansą na powrót do gry o ekstraklasę miał być mecz z Dolcanem Ząbki, rozgrywany na wyjeździe w minioną środę. Zespół z Ząbek był jednak także zmotywowany, bo w końcówce sezonu walczy o utrzymanie w lidze.
W pierwszych kilkunastu minutach na boisku nie działo się zbyt wiele. Z biegiem czasu rozkręcały się jednak obydwa kluby, stwarzając sobie pojedyncze sytuacje bramkowe. Andrzej Rybski uderzył piłkę głową obok bramki Leszczyńskiego, a po pół godzinie gry Piotr Bazler odpowiedział mocnym strzałem – piłka poszybowała jednak ponad okienkiem bramki Termaliki. Choć w końcówce pierwszej połowy Dolcan zaczął nieco przeważać na boisku, to niespodziewanie niecieczanie mogli wyjść na prowadzenie. W świetnej sytuacji znalazł się Emil Drozdowicz, którego świetnie zastopował ostatecznie Marcin Korkuć.
Druga część spotkania wyglądała jeszcze gorzej w wykonaniu klubu z Niecieczy, a stojący w bramce Sebastian Nowak kilka razy uchronił zespół przed stratą gola. Konsekwencją przewagi Dolcana była bramka w 75. minucie. W polu karnym Niecieczy został sfaulowany Grzegorz Piesio, stwarzając okazję dla Macieja Tataja na zdobycie gola z rzutu karnego. Choć pierwszy strzał świetnie wybronił Nowak, to w dobitce był już bezradny i miejscowi kibice mogli cieszyć się z prowadzenia. W ostatnich minutach Termalica przerzuciła wszystkie siły pod bramkę Dolcana, co mogło zakończyć się groźnymi kontrami gospodarzy, ale ostatecznie żaden z zespół nie zdobył już gola, a drużyna z Ząbek zasłużenie wygrała spotkanie 1:0.
– Wygrała drużyna, która wykazała większe serce do gry. My gramy o awans, a Dolcan o utrzymanie. Zespoły bijące się o ligowe życie więcej walczą i to właśnie było dzisiaj widać – mówił po meczu Duszan Radolsky.
– Do strzelenia bramki ten mecz nie był zbyt dobrym widowiskiem. Baliśmy się odkryć, podobnie jak Termalica. Nasze większe zaangażowanie od rywali zadecydowało o zwycięstwie – odpowiedział Robert Podoliński, trener Dolcana.
Dolcan Ząbki – Termalica Bruk‑Bet Nieciecza 1:0 (0:0). Tataj 76. min. Termalica: Nowak – Skołorzyński (90’ Wrzosek), Czerwiński, Łukasz Kowalski, Jarecki, Pawlusiński, Lipecki, Piątek (79’ Szczoczarz), Szałęga (79’ Biskup), Rybski, Drozdowicz.

REKLAMA

Koniec marzeń
Po środowej przegranej Termalica znalazła się poza strefą premiowaną awansem do ekstraklasy i musiała wygrać dwa pozostałe mecze, by móc myśleć o dwóch czołowych miejscach w lidze. Niedzielne spotkanie z Kolejarzem Stróże elektryzowało kibiców nie tylko z tego powodu, że były to derby Małopolski, ale także dlatego, że Kolejarz po ewentualnym zwycięstwie również mógł liczyć się w walce o ekstraklasę.
Goście zaczęli spotkanie od bramki z rzutu karnego Cheika Niane w 4. minucie. Choć Termalica próbowała odpowiedzieć, to oskrzydlające akcje niecieczan i strzały z dystansu zatrzymywały się na pewnej defensywie Kolejarza. Jakby tego było mało, w 32. minucie, po koronkowej akcji zespołu ze Stróż, Maciej Kowalczyk znalazł się przed pustą bramką Termaliki, windując swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie. – Udało nam się na początku zaskoczyć przeciwnika. Po wykorzystanym rzucie karnym było nam łatwiej. Weszliśmy w naszą ulubioną grę: zablokowaliśmy środek pola, bardzo dobrze graliśmy w defensywie, staraliśmy się wyprowadzać kontrataki. Termalica miała dwie, trzy sytuacje, po których mogła zdobyć bramkę – mówił po meczu Przemysław Cecherz, trener Kolejarza.
W drugiej części spotkania na boisku nie działo się już zbyt wiele, a Termalica – choć przeważała – zaprezentowała swoim kibicom prawdziwą męczarnię. W upalnej pogodzie nieciecznie próbowali bezradnie wyprowadzać pojedyncze akcje, które nawet jeśli kończyły się niezłymi sytuacjami bramkowymi, to żaden piłkarz z Niecieczy nie był w stanie ich wykończyć. Na nic zdały się też zmiany trenera Radolskiego, a piękny gol kontaktowy w końcówce spotkania autorstwa Piotra Ceglarza był marnym pocieszeniem. – Ciężko coś mówić po kolejnym przegranym meczu i kolejnej bramce straconej na początku. Jeszcze dobrze nie zaczęliśmy grać, a już przegrywaliśmy – powiedział Duszan Radolsky na konferencji prasowej.
Porażka oznacza spadek klubu na piąte miejsce w tabeli. Różnica punktowa pomiędzy Termaliką a pierwszymi zespołami jest już tak duża, że niecieczanie przed ostatnią kolejką rozgrywek odpadli z gry o ekstraklasę. – Do ostatniej kolejki mój zespół był w czubie tabeli. Zdarzyły się jednak kontuzje, kartki. Pamiętajmy, że w tym sezonie byliśmy dużym zaskoczeniem i mocniejsi rywale mieli z nami problem – podsumował Radolsky.
W 34. kolejce rozgrywek Termalica zagra mecz wyjazdowy z Bogdanką Łęczna. W poprzednim sezonie do ostatniej kolejki klub z Niecieczy walczył o utrzymanie w I lidze, tym razem przed ostatnią kolejką okazało się, że awans do ekstraklasy trzeba przełożyć przynajmniej na kolejny sezon. A piłka nożna po raz kolejny pokazała, że wszelkie plany, spekulacje i przedwczesne rozważania, gdzie grać, gdyby udało się awansować, są niczym wobec boiskowej rzeczywistości.
Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – Kolejarz Stróże 1:2 (0:2). Niane 4. min. (k), Kowalczyk 32. min., Ceglarz 90. min. Termalica: Nowak – Kowalski, Czerwiński (74’ Ceglarz), Baran (11’ Skołorzyński), Jarecki, Biskup, Rybski, Piątek, Pawlusiński, Drozdowicz, Szczoczarz (60’ Kubowicz).

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o