Jak Unia ludzi traktuje…

0
95
unia-tarnow-zima
REKLAMA

Starszym kibicom piłki nożnej w Tarnowie Andrzeja Wójcika specjalnie nie trzeba przedstawiać. Ten wychowanek Błękitnych Tarnów w latach 1974 – 1986 grał w Unii, będąc przez wiele sezonów jej czołowym zawodnikiem oraz kapitanem drużyny. Później pracował z młodzieżą jako trener.
Przyznanie mu srebrnej odznaki honorowej PZPN nie zaskakuje, bo przysłużył się dla rozwoju tej dyscypliny. Wielkie było jednak zdziwienie A. Wójcika, gdy zajrzał do środka dostarczonej mu przez Unię na początku stycznia tego roku legitymacji – przyznana została uchwałą zarządu PZPN z… 9 września 1998 roku i widnieje na niej podpis nieżyjącego już ówczesnego prezesa związku Mariana Dziurowicza. – Dostarczono mi samą legitymację bez odznaki, bo pewnie ktoś sobie ją zabrał – mówi wzburzony były piłkarz Unii. – Podobno znaleziono ją przy porządkowaniu klubowych szuflad. To pokazuje, jak ten klub przez ostatnie lata funkcjonował i traktował ludzi, którzy poświęcili dla niego znaczną część swojego życia.
Kierownik sekcji piłkarskiej Unii Marcin Ćwikliński powiedział nam, że pretensje w tej sprawie powinno się kierować do osób, które klubem kierowały pod koniec lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia. – Wydaje mi się, że wtedy dyrektorem Unii był Andrzej Grzyb, ja w Mościcach jestem dopiero od 2006 roku – stwierdził. – Nie wiem, czemu ktoś schował odznaczenie i go nie przekazał. Gdy tylko natrafiłem na legitymację, natychmiast przesłałem ją właścicielowi.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o