Kimono zamiast tabletu

0
135
karate1438
REKLAMA

Podczas specjalnego pokazu w hali przy ul. Krupniczej liczna publiczność obejrzała walki, elementy samoobrony czy widowiskowe łamanie przedmiotów. Wszyscy ci, którzy niedawno dołączyli do tarnowskiego klubu, mogli się przekonać o tym, co czeka ich w trakcie najbliższego roku szkoleniowego. Najmłodsi uczestnicy zajęć mają 6 lat, najstarsi są po pięćdziesiątce. Ćwiczą w ramach kilku grup działających w klubie.
– Rodzice są dzisiaj coraz bardziej świadomi i chętniej zapisują dzieci na dodatkowe zajęcia, a karate cieszy się dużą popularnością – mówi Wiesław Gwizd, który jako jedyny w historii Tarnowa zdobył tytuł shihana. – Dzieci są często nadpobudliwe i nawet lekarze polecają im takie zajęcia. Karate uspokaja, pozwala młodej osobie wkroczyć w zupełnie inny świat.
Odpowiednia etykieta to coś, co charakteryzuje wszystkich uczestników zajęć w tarnowskim klubie. Instruktorzy są dla najmłodszych karateków autorytetami, a nauki wyniesione z treningów dzieci przenoszą także do domów.
– Mój dziewięcioletni syn ćwiczy od trzech lat, zapisałam syna na zajęcia, żeby mu zająć wolny czas i usprawnić go. Dzięki karate jest spokojniejszy, potrafi panować nad emocjami, wyrabia w sobie charakter – mówi Bożena Rutka.
Instruktor Stanisław Falarz, który pracuje w klubie z najmłodszymi, dodaje: – Karate daje poczucie przynależności grupowej. A że w grupie panują pewne reguły, to dzieci muszą nauczyć się ich przestrzegać. W ten sposób uczymy właściwych postaw.
Ale nie tyko, bo Tarnowski Klub Sportowy Shinkyokushin Karate wychował już wielu zawodników, którzy byli medalistami licznych pucharów i mistrzostw. Także dzisiaj z zawodów regularnie przywożone są medale.
– Żeby osiągnąć sukces, trzeba poświęcić trochę czasu, ale warto – mówi Wojciech Hajduk, który trenuje karate od dwunastu lat, aktualnie jest posiadaczem brązowego pasa i regularnie startuje w zawodach. – Satysfakcja i radość z wyników jest ogromna.
Starsi uczestnicy zajęć na co dzień pracują w różnych miejscach, czasem zajmują wysokie stanowiska, a sport to dla nich sposób na odreagowanie stresu, podtrzymanie dobrej kondycji, naukę samoobrony czy kontynuowanie tradycji rodzinnej. Najlepsi i najbardziej wytrwali, od lat związani z klubem, mają już pasy mistrzowskie i są dziś nauczycielami dla innych.
– To nie jest pojedynczy kurs. To raczej pewna droga, którą można kontynuować przez lata, która wiąże się z magią kimona – twierdzi Wiesław Gwizd.
Na swoją drogę wkroczyła już chociażby Magdalena Starzec. Młoda zawodniczka posiada brązowy pas i wiele sukcesów, również w zawodach ogólnopolskich i międzynarodowych. Trenuje od dziesięciu lat i przyznaje, że karate pochłonęło ją bez reszty.
– Za co lubię karate? Trudno byłoby znaleźć coś, co mi się w nim nie podoba – śmieje się Magda. – Spędziłam w tym klubie większą część swojego życia, ten sport mnie ukształtował, tutaj się wychowałam i poznałam wspaniałych ludzi. Dzisiaj nie wyobrażam sobie już życia bez kimona.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments