Kluby mogą wszystko?

0
70
zuzel
REKLAMA

Z jednej strony to dobrze, że wszyscy przystąpią do sezonu z takimi samymi szansami, a o wynikach zadecyduje wyłącznie postawa na torze, z drugiej strony szefowie zespołów z Tarnowa i Częstochowy nie spełnili w określonym czasie wszystkich wymogów licencyjnych. Dlaczego więc jedni muszą być zgoni z regulaminem, a inni mogą go bezkarnie łamać?
Reakcja Głównej Komisji Sportu Żużlowego początkowo była bardzo radykalna – postanowiono nie tylko nałożyć na kluby kary finansowe, ale także ukarać je ujemnymi punktami w lidze.
Po raz pierwszy kary finansowe uzupełniono o dotkliwe odjęcie punktów, kibice podnieśli więc larum, pojawiły się protesty oraz krytyczne komentarze dziennikarzy. Kluby otrzymały furtkę w postaci możliwości odwołania się od decyzji, GKSŻ przemyślała sprawę, po czym zrezygnowała z kar. Nie po raz pierwszy wykazano się brakiem konsekwencji i ustępliwością. Wystarczy przypomnieć sobie aferę z tłumikami.
Główna Komisja Sportu Żużlowego zachowuje się czasem jak naiwny ojciec, który nie zna się na podstawowych zasadach pedagogiki. Kiedy dzieci są nieposłuszne, najpierw zapowiada surowe kary, a potem dobrotliwie zmienia zdanie. I tak już od wielu lat. A żużlowe kluby przyzwyczaiły się, że można dyskutować, kręcić, czasem czegoś nie dopatrzyć, bo i tak…
Z kolei ojciec autorytetu nie ma… I już nie chodzi nawet o to, czy kary były mniej lub bardziej adekwatne do przewienień – chodzi o zwykłą konsekwencję i nie pozwalanie na to, by w polskim żużlu kluby decydowały o wszystkim. Bo jak wygląda przewodniczący GKSŻ, który najpierw uparcie broni decyzji o karach i przekonuje o ich konieczności, a potem informuje, że decyzja została zmieniona?
Obecne rozwiązanie nie jest złe: kluby muszą zapłacić kary finansowe, rozpoczną sezon bez strat punktowych, a konieczność zorganizowania zgrupowań dla młodzieżowych reprezentacji sprawi, że młodzi żużlowcy będą trenować w dobrych warunkach. Istotą sprawy staje się jednak zmiana decyzji GKSŻ, bo nikt nie wie, czemu miało służyć wcześniejsze zamieszanie z karami. Włodarze polskiego żużla znów pokazali, że presja klubów i kibiców jest ważniejsza, niż zwykła uczciwość i przestrzeganie regulaminów.
Bo co z tego, że kara ujemnych punktów została zawieszona na dwa lata? Teraz kluby będą się pilnowały, czas szybko minie i znów będą miały „czyste konto”. A inne zespoły nie będą się przejmowały regulaminami, bo mają przecież potwierdzenie, że niemal nic za to nie grozi…
I o ile niesprawiedliwością jest karać zawodników i trenera za przewinienia szefów spółek żużlowych, to co z tymi, którzy zapomnieli o regulaminowych wymogach? Gdyby na kluby nałożono dotkliwe kary, kibice wymusiliby zmiany w zarządach i zaczęli obwiniać o sytuację w klubach prezesów, a nie Główną Komisję Sportu Żużlowego. Tymczasem jednak łamiący regulaminy klubowi włodarze znów unikną kary, bo przecież w polskim żużlu można robić niemal wszystko. A tata udaje, że nie widzi…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o