Mistrzowie pod finansową kreską

0
41
REKLAMA

Główni sponsorzy nie dołożą nawet złotówki, a akcję ratunkową organizuje prezydent Ryszard Ścigała, który boi się kompromitacji miasta, gdyby mistrz wylądował w… drugiej lidze.
Przed sezonem nowa prezes ŻSSA Unia Agata Mróz w wywiadzie dla TEMI mówiła, że jest źle, ale w rozgrywkach wystartują. Nie było już wówczas tajemnicą, że spółka jest zadłużona, ale wysokości zadłużenia wówczas nie zdradzano. Informacja o długu miała zostać podana po przeprowadzeniu audytu wewnętrznego, który rzeczywiście został zrobiony, choć jego wyników – wbrew zapowiedziom – pani prezes nigdy nie ujawniła. Za to oskarżany o niegospodarność poprzedni zarząd otrzymał absolutorium od rady nadzorczej.

REKLAMA

Stypa po mistrzostwie
Kłopoty finansowe nie miały wpływu na postawę żużlowców na torze, którzy wygrywali mecz za meczem. By możliwe było utrzymanie płynności wypłat dla zawodników, samorząd Tarnowa przeznaczył dla spółki żużlowej 900 tys. zł. Drużynowe mistrzostwo Polski wywołało jednak tylko chwilową euforię. Radość przyćmiły natychmiast nieporozumienia organizacyjne, do których doszło już tuż po zakończeniu finałowego meczu ze Stalą Gorzów. M.in. wyłączono światła na stadionie, gdy kibice razem z zawodnikami chcieli cieszyć się z odzyskania po siedmiu latach mistrzowskiej korony, zmuszając widzów do oglądania „teatru ognia”, widowiska nijak niepasującego do fety i panującego entuzjazmu.
Niezrozumiałym dla wielu było to, że w Tarnowie po mistrzostwie odczuwało się bardziej nastrój stypy niż ogólnej radości, przynajmniej w wykonaniu tych, którzy temu sukcesowi powinni nadać odpowiedni wydźwięk. Prezes Agata Mróz kontynuowała taktykę stosowaną przez cały sezon i nawet w takiej chwili unikała wypowiedzi dla mediów, władze miasta zaś nie miały pomysłu, jak sukces wykorzystać promocyjnie, przebąkując nieśmiało, że przeszkodą jest brak prawa do wykorzystywania wizerunku żużlowców.
W ubiegłym tygodniu wybuchła afera – A. Mróz podała się do dymisji, bo w klubowej kasie brakowało 1,3 mln zł na wypłatę wynagrodzeń dla zawodników i jeśli pieniądze nie znajdą się do końca listopada, to drużyna nie dostanie licencji na występy w ekstralidze w następnym sezonie.
– Kiedy w lutym objęłam stanowisko prezesa zarządu, sytuacja finansowa klubu była tragiczna – oświadczyła. – Według przedstawionego mi przez poprzedni zarząd budżetu na 2012 rok brakować miało w kasie klubu 1,5 mln zł. Dokładna analiza pokazała jednak, że rzeczywista dziura budżetowa jest na poziomie 4,5 mln zł. (…) Przy takim stanie finansowym klub nie miał szans na dalsze funkcjonowanie, podjęłam szereg spotkań i rozmów ze sponsorami, władzami samorządowymi oraz z wieloma życzliwymi tarnowskiemu żużlowi osobami. W efekcie pozyskałam do kasy klubu dodatkowo 4 mln 260 tys. zł i spłaciłam 1 mln 250 tys. długów. Spółka obecnie nie ma zobowiązań publiczno‑prawnych, w wielu obszarach zmniejszyła koszty działalności, a zobowiązania finansowe, także te z lat poprzednich, są regulowane w miarę możliwości na bieżąco.
Mimo że w tym sezonie także wpływy z karnetów i biletów były – jak podała pani prezes – najwyższe w historii klubu, to jednak nie ma szans, by wyjść na zero. Zobowiązania wobec zawodników, które muszą być uregulowane do 30 listopada, wynoszą 1,3 mln zł. W kwocie tej ujęte są odsetki, o które skarży klub były żużlowiec „Jaskółek”, Sebastian Ułamek.
Na sponsorów tytularnych nie ma na razie co liczyć, bo w tym roku nie dadzą ani złotówki i nie zgodzą się na taki numer jak przed rokiem, kiedy to znaczną część starych zobowiązań uregulowano z funduszy przekazanych przez nich na bieżący sezon.
– Wydajemy ogromne pieniądze na sport, kulturę czy naukę, ale nie utrzymamy w Tarnowie wszystkiego, co ma wpływ na rozwój lokalnej społeczności – powiedział prezes „Azotów”, Jerzy Marciniak. – Nie utrzymamy żużla w stu procentach, bo to bardzo drogi sport. Muszą dołożyć się inni przedsiębiorcy. Nie mogą wszyscy tylko kibicować i żyć w przekonaniu, że „Azoty” i tak zapłacą.
Rzeczniczka prasowa Tauronu, Magdalena Rusinek, poinformowała nas, że ze spółką żużlową mają roczną umowę sponsoringową, z której w pełni się już wywiązali i nie planują w tym roku wprowadzać do niej aneksu.
Kto więc wyłoży brakujące pieniądze?


Nie będzie podatku żużlowego?
Akcję ratunkową organizuje prezydent Ryszard Ścigała. Zaapelował do firm w Tarnowie i regionie o wsparcie żużla.
– Nie możemy pozwolić sobie na to, aby mistrz Polski nie wystartował w ogóle w rozgrywkach albo zaczął rywalizację od drugiej ligi, gdyż ogromnie ucierpiałby wizerunek naszego miasta – stwierdził. – Po pierwszych rozmowach z przedsiębiorcami o połowę brakującej kwoty jestem już spokojny. Oczywiście, najprostszym rozwiązaniem byłoby teraz zaangażować w pomoc dla żużla miejskie spółki, ale nie może być tak, by mieszkańcy w cenę wody czy ciepła mieli wliczony… podatek żużlowy.
Prezydent zwrócił się również do zawodników, którym klub zalega z płatnościami, o otwartość w ewentualnej renegocjacji kontraktów oraz o odstąpienie od roszczeń w sprawie zaległych odsetek, choć w tym przypadku pozytywnej odpowiedzi trudno się spodziewać. A o tym, że czarny scenariusz jest naprawdę możliwy, najlepiej świadczy wypowiedź trenera Marka Cieślaka, który stwierdził, że szuka nowego klubu, a czyni to za przyzwoleniem „Azotów”, które do Tarnowa go ściągnęły.
– Sytuacja jest o tyle śmieszna, że rok temu z klubem o tej samej porze było pięć razy gorzej – mówi Cieślak. – Nie wiem, kto wtedy spłacił zadłużenie, bo papierów nie widziałem. Podejrzewam jednak, że „Azoty”. Prezes Marciniak liczył wtedy, że jak będzie sukces, to uda się zmobilizować inne firmy, że miasto aktywniej się włączy. Ja przede wszystkim zastanowiłbym się, kto narobił tych długów. Myślę o ekipie, która rządziła w latach 2010‑11. Działający wówczas ludzie przepisywali należności i pewne sprawy się kumulowały. W końcu doszło do przesilenia.
Trener Cieślak przyznaje, że jemu Unia też zalega z płatnościami:
– Jeśli chodzi o umowę reklamową z „Azotami”, jestem rozliczony. Klub jednak faktycznie zalega. Faktura wystawiona, kasy nie ma. Trudno.

„Nie” dla polityki w żużlu?
Coraz głośniej mówi się, że prezes Agata Mróz, która – nie ma co ukrywać – szefową spółki została głównie dzięki poparciu wpływowych w regionie działaczy Platformy Obywatelskiej, musi odejść ze stanowiska nie tylko przez to, że nie potrafi zbilansować budżetu. Pretensje główni sponsorzy mają do niej o małą medialną aktywność, co nie przysłużyło się dobrze osiągnięciu korzyści marketingowych. Nie uzgadniała ponoć ze sponsorami wielu ruchów, a czara goryczy przelała się po finale ze Stalą Gorzów, kiedy to zapomniała zaprosić do wspólnej fotografii z mistrzowską drużyną prezesów „Azotów” i Tauronu.
Wicestarosta tarnowski Mirosław Banach, który niespełna rok temu polecał A. Mróz na prezesa, uważa, że się sprawdziła na tym stanowisku.
– Ktoś, kto nigdy nie próbował znaleźć w regionie tarnowskim sponsora, który na sport wyłoży choćby 100 tys. zł, nie ma pojęcia, jakie to trudne zadanie. A ona w ciągu ośmiu miesięcy zredukowała dług o przeszło 3 mln zł – przekonuje. – Wykonała tytaniczną pracę i teraz ktoś, kto będzie prezesem, będzie miał już „z górki”. Oby tylko nie okazało się, że znów wpędzi klub w poważne długi…
Banach podejrzewa, że A. Mróz dla wielu osób jest niewygodna, bo twardą ręką trzymała finanse i niemożliwe było robienie różnych interesów na boku. Prezes Jerzy Marciniak, który miał i nadal ma najwięcej do powiedzenia w sprawie obsady stanowisk w zarządzie żużlowej spółki, nie da się już podobno przekonać do pani Mróz i w przyszłości ma nie ulegać politycznym naciskom w sprawach personalnych.

Będzie żużel, bo… samorząd da jeszcze więcej?
Czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla żużla w Tarnowie? Wedle naszych informacji pieniądze się znajdą, bo się znaleźć muszą. Na kompromitację nie mogą sobie pozwolić „Azoty”, posiadające kontrakty reklamowe z trenerem i niektórymi zawodnikami, a tym bardziej prezydent Tarnowa, który planuje ubiegać się o trzecią kadencję. Jeśli wśród przedsiębiorców, głównie tych, którzy poprzez realizowane inwestycje współpracują z miastem, nie uda się uzbierać wystarczającej kwoty, to resztę kasy spółka żużlowa od kogoś pożyczy. Oddać będzie miała z czego, bo prezydent Ścigała zapowiedział, że w przyszłorocznym budżecie Tarnowa znajdą się pieniądze na pośrednią i bezpośrednią pomoc dla żużla.
Ile z miejskiej kasy znów pójdzie na speedway? Dokładnej kwoty R. Ścigała nie ujawnił, ale już zastrzega, że da więcej pieniędzy niż w tym roku, a – przypomnijmy – spółka w gotówce dostała przeszło milion złotych, bo oprócz 900 tys. zł z konkursu płacono jej też za promocję Tarnowa w programach żużlowych podczas zawodów oraz na strojach zawodników.
„Azoty” zapewniły, że jeśli spółka żużlowa dostanie licencję, to w przyszłym roku nadal będą ją sponsorować, choć w trochę mniejszym zakresie niż w tym roku, w którym – wedle nieoficjalnych informacji – wyłożyły na żużel 7 mln zł. Tauron decyzję ma podjąć w grudniu.
– Na wiele spraw jest już za późno. Trzeba dogadać się z Leonem Madsenem, bo skończył się mu kontrakt, a inni dzwonią do niego. Trzeba załatwić temat wykupienia Kacpra Gomólskiego. Ale jeśli znajdą się pieniądze, to mam plan awaryjny i mogę zbudować zespół na miarę walki o czołową czwórkę w lidze – mówi trener Marek Cieślak.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o