(Nie)zapomniane drużyny (1)

0
62
REKLAMA

Ten rok był dla polskiego futbolu bardzo ważny, bowiem wtedy właśnie po raz pierwszy po wojnie ruszyły rozgrywki ligowe, a w wyniku trwających przez cały poprzedni sezon, wielostopniowych eliminacji w gronie 14 najlepszych drużyn ekstraklasy, czyli jak ją wówczas nazywano Klasy Państwowej, znaleźli się piłkarze Tarnovii. Wielka to zasługa człowieka-legendy tarnowskiego sportu, przedwojennego lwowskiego piłkarza, ale przede wszystkim hokeisty Władysława Lemieszki, który trenował młodą drużynę. Była to ekipa miejscowych zawodników, wzmocniona jedynie trzema graczami z Jarosławia i Nowego Sącza. Jej gwiazdą był obrońca Antoni Barwiński- wówczas reprezentant Polski.
Tarnovię kochało bez przesady całe miasto. Na mecze na stadion przy dworcu PKP chodziło, w co trudno uwierzyć, nawet 10 tysięcy widzów, a nazwiska wspomnianego Barwińskiego. Kokoszki, Binka, Dwuraźnego, braci Pyrichów czy Roików znał każdy mieszkaniec Tarnowa. Kameralny obiekt wtopiony w kolejowe planty gościł najlepsze polskie drużyny i piłkarzy tamtych czasów.
– Dopingując naszą drużynę, kibice używali dzwonków, a ich donośny głos wzmagał się przy naszym ataku na bramkę przeciwnika, by przejść w kulminację po zdobyciu bramki. To była wspaniała atmosfera rozrywki i zabawy – wspominał po latach Roman Binek.
Przyjeżdżały tutaj z duszą na ramieniu: Cracovia, Wisła Kraków, Legia Warszawa, Ruch Chorzów, Lech Poznań, Widzew Łódź, Polonia Warszawa i nierzadko zostawiały punkty, bo „polska Barcelona”, jak o Tarnovii mawiano, na swoim boisku była niezwykle groźna. A kibice z dumą mogli po meczach czytać tytuły sportowych gazet, które donosiły np.: „Tarnovia znów zwycięża do kółka”- to po meczu z AKS-em Chorzów, albo „Wyrok zapadł przed przerwą”- kiedy z Tarnowa z workiem czterech bramek wyjeżdżał aktualny wówczas mistrz Polski, Warta Poznań.
Zainteresowanie meczami nie tylko w Tarnowie było tak duże, że działacze klubowi postanowili zorganizować radiowe relacje z wyjazdowych spotkań. Wyglądało to w ten sposób, że zamawiano linię telefoniczną na stadionie i jeden z obserwatorów towarzyszący drużynie opowiadał, co się dzieje na boisku, a kibice zgromadzeni na obiekcie Tarnovii słuchali relacji z rozmieszczonych przy boisku głośników! Była to wówczas nowość, której zazdrościli tarnowianom kibice z innych miast.
Niestety przygoda Tarnovii z ekstraklasą trwała tylko jeden rok, drużyna spadła do II ligi trochę pechowo, ale nieodwracalnie i jak dotąd żaden piłkarski zespół z Tarnowa nie dostąpił zaszczytu gry w najwyższej piłkarskiej klasie rozgrywkowej, chociaż od pamiętnego 1948 roku minęło już przecież ponad 60 lat.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o