(Nie)zapomniane drużyny (8). Koszykarze „Jaskółek” w ekstraklasie

0
111
REKLAMA

Zespół oparty na wychowankach, umiejętnie wzmacniany zawodnikami z innych ośrodków, którzy jednak na dłużej zagościli w Tarnowie, a następnie także z zagranicy (w tym z USA), cieszył się coraz większą sympatią kibiców. Symbolami tamtych czasów mogą być nazwiska: Stanisława Zgłobickiego, Waldemara Malinowskiego, Ksawerego Fojcika, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Wojciecha Majchrzaka, Grzegorza Żyjewskiego, braci Jacka i Piotra Sulowskich, Artura Mleczki i innych.
Niewielka przecież sala sportowa OKU w Mościcach na ciekawych meczach nie mieściła wszystkich fanów, grupy kibiców towarzyszyły „Jaskółkom” także w spotkaniach wyjazdowych. Blisko awansu byli tarnowianie dwukrotnie, przegrywając jednak rywalizację nieomal w ostatniej chwili. Ulegali bowiem w barażach znacznie bardziej doświadczonym i ogranym ekipom: Zastalu Zielona Góra i Stali Stalowa Wola. Wreszcie nadszedł sezon 1996/1997, prowadzenie pierwszej drużyny powierzono byłemu koszykarzowi i działaczowi sekcji koszykówki ZKS Unia, Ryszardowi Żmudzie, zespół Unii, który swoje spotkania rozgrywał już w otwartej po wielu latach budowy hali „Jaskółka”, przez II‑ligowe rozgrywki szedł niczym przysłowiowa burza.
Po sezonie zasadniczym przyszła pora na fazę play off, która tak naprawdę miała decydujące znaczenie. Do finału rywalizacji awansowały dwie najlepsze drużyny: Unia Tarnów oraz nowa koszykarska siła‑ drużyna Miteksu Kielce, do której trafił były wieloletni rozgrywający tarnowskiej drużyny, Stanisław Zgłobicki. Obowiązywała wówczas zasada, że mistrzostwo ligi zdobywa zespół, który wygra dwa finałowe spotkania.
Pierwszy mecz w Tarnowie wygrywa Unia. Mitex odpowiada wygraną kilka dni później we własnej hali. Wreszcie trzeci i decydujący mecz w Tarnowie. „Jaskółka” trzeszczy w szwach, w środku ponad 4 tysiące kibiców. Mecz od początku jest bardzo zacięty, w końcówce jednak tarnowianie rozstrzygają go na własną korzyść. Fantastycznie na pożegnanie Tarnowa gra Fojcik, najskuteczniejszy gracz tego meczu. Końcowe gwizdki sędziów i radość kibiców nie ma końca. Jesteśmy najlepsi!
A potem przyszły surowe dla beniaminka realia ekstraklasy, w której początkowo radził sobie całkiem dobrze. Zdecydowanie najlepszym był drugi sezon w tej klasie rozgrywkowej 1998/1999. Drużyna, którą prowadził Jacek Gembal, zajęła w tabeli ligi szóste miejsce i wywalczyła awans do europejskich pucharów. Niestety hossa okazała się bardzo krótka, z tarnowską koszykówką było coraz gorzej aż do obecnej, przykrej sytuacji. Dziś trudno wręcz uwierzyć, że Tarnów był jeszcze całkiem niedawno czołowym w Polsce koszykarskim ośrodkiem. Pozostały chociaż piękne wspomnienia i tych sympatykom basketu nad Białą nikt nie odbierze.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o